Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

71235 miejsce

Słuchaczu! Unsound cię zbawi

Z opinii na temat "tygodnia polskiego" w CNN wynika, że jesteśmy krajem bez muzyki. Czy festiwal Unsound może coś zmienić?

Boxcutter gwiazda dubstepu / Fot. UNSOUNDWiele, bo tak imponującego zlotu zagranicznych gwiazd światowego formatu Polska dawno nie widziała. W przeciwieństwie do OFF Festivalu czy Open'era, trwający w dniach 18 - 25 października Unsound to, jak mówią organizatorzy, zdecydowanie festiwal miejski, porównywalny do montrealskiego MUTEK. Niemal wszędzie można dojść pieszo lub bez większego wysiłku dojechać komunikacją miejską. Przede wszystkim jednak Unsound to obok Sacrum Profanum jedna z niewielu imprez zorganizowanych z tak dużym rozmachem. Tygodniowy program, w tym koncerty, dyskusje panelowe, wystawy, projekcje filmów, imprezy taneczne. Z tego wiele eventów nie jest biletowanych, a jeśli już, to ceny wcale światowe. Wydatek rzędu 20 - 40 złotych za jeden wieczór. Dla takich atrakcji wielu zapłaciłoby więcej. Bo rzeczywiście jest za co.

Horror na parkiecie, napady neurozy, seans z Warholem plus gotycka świątynia, czyli co zobaczyć musisz


Słowo klucz to dubstep - wyrosły na pożywce z londyńskiego jungle, gatunek muzyki elektronicznej kierowanej do tańczących inaczej. Pocięte fragmenty, nieregularne zawrotne tempa, ciut orientalizmu, ale wciąż najważniejszy pozostaje klimat schizofrenii i dekadencji. Klasycy niemalże - Skream, Boxcutter, Benga i Pinch wystąpią ostatniego dnia festiwalu, roztańczona noc z dreszczykiem rozkoszy gwarantowana. Drudzy w kolejce, to już weterani awangardy - Xiu Xiu (wymawiaj: szu szu). Fakt, ich ostatnie dokonania trochę rozczarowują, ale tak przeładowanego emocjami, a zarazem introwertycznego koncertu już pewnie długo nie zobaczymy. Kalifornijczycy tematów trudnych się nie boją - kazirodztwo, śmierć, pedofilia, próbują wcielić się w ofiarę i przekazać jej emocje, jednocześnie odsłaniają najmroczniejsze zakamarki naszej duszy. Muzycznie, po mistrzowsku mieszają popową melodykę z eklektyzmem narzuconych sobie środków wyrazu - najdziwniejszych instrumentów perkusyjnych i zgrzytliwej elektroniki. Po trzecie Warhol. Dokładniej, Warhol razy pięć, bo tyle seansów jest przewidzianych. Do klasycznych filmów nowojorczyka na żywo zagrają zaproszeni artyści. Wreszcie, po czwarte, pewnie najbardziej klimatyczny punkt festiwalu: koncert w kościele św. Katarzyny. Będzie nastrojowo, sentymentalnie, lirycznie, ale również z wykopem. Wystąpią: Colleen, Pan American i Ben Frost. Do nirwany jeden krok. I jeszcze niech mi ktoś powie, że nie ma w Polsce warunków do poznawania nowych, ciekawych rzeczy. Wystarczy sięgnąć poza Empik.


Na następnej stronie rozmowa z organizatorami Unsound Festival.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.