Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

32246 miejsce

Słuchej… a ja tam kocham polską mowę

W antrejce na ryczce Stały pyry w tytce, Przyszła niuda, spucła pyry A w wymborku umyła giry.

 

 

Szanowny Kolega Nadredaktor Andrzej Zaranek był łaskaw stwierdzić, że mało kuma z mowy ojczystej. Zaiste i ja sam miewam takie urocze odkrycia kiedy to nasi „kochani” politycy blubrają na różnorodnych łamach medialnych udając, że  wszelkie rozumy zjedli. Czasem też miewam trudności ze zrozumieniem niektórych sekwencji mowy  młodzieżowej, że o slangu informatycznym nie wspomnę ( chociaż  tego ostatniego już się trochę nauczyłem.)

Jednak zawsze fascynowała mnie mowa regionalna – gwara –i ilekroć odwiedzałem polskie krainy,  zawsze po dwóch, trzech dniach pobytu mimowolnie jako słuchowiec usiłowałem asymilować się z tubylcami i naśladować ich akcent.

  Dawno, dawno temu przebywałem dłuższy czas w Poznaniu. Do dzisiaj mam w pamięci poznański wierszyk – piosenkę. Pozwólcie, że zacytuję z pamięci :

 

 

„Jeździoł ze mną do Dębiny
Do zoologu my chodzili

Czynsto brał mnie na migane

Na wieprzową gire z chrzanem

A roz w parku na Sołaczu

Tak ślipiami na mnie patrzoł

Tak bajtlował, że aż potem, robił na co mioł ochotę.

 


Wyćpił mnie, jak starą tytke na gemyle

Wyćpił mnie, jak jaką starą zgnitą pyrę

Wyćpił mnie, jak stary przechodzony laczek

Wyćpił mnie i już go więcej nie zobaczę (...)

 

 

  Mam nadzieje, że kumacie o co chodzi ?

 

A na zakończenie sentymentalnych wspomnień regionalnych mam jeszcze konkurs lingwistyczny:

Proszę przetłumaczyć jak po poznańsku mówi się:
-  Gwiżdze pociąg w lesie –

Tłumaczeń proszę nie wpisywać bo poznańskie brzmienie jest trochę niecenzuralne.

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Ale znam lepsze.

Paweł i Gaweł
w wersji poznańskiej:

Ferdynand Głodzik
"Biniu i Eda"
Biniu i Eda w jednej żyli chacie.
Eda na dole, a Biniu u góry.
Biniu spokojny, nie naprzykrzoł się,
Eda wystworzoł cięgiem awantury.
Stale coś tetroł, cięgiem trzaskoł dźwiami.
Gnoł kejtry, psyki, świgoł w nie pyrami,
Rąboł i chycoł powyżej lamperii,
Mało co Biniu nie dostał dylerii.
Kiedy już Biniu nie mógł ścierpieć tego,
Wtochnął do Edy i pado do niego:
Zlituj się Eda przestań hałasować,
Bo jeszczy ździebko i pęknie mi głowa.
A na to Eda: Ty stary glajdusie,
Nie tkej tu kluka, bo jo żym jest u sie.
Biniu się wnerwił, zamknuł dźwi z drugiej strony.
Poczłapał do się i siadł napuczony.
Zaś potem Eda po szychcie se chrapie,
A od powały coś mu na kluk kapie.
Wyprysnął z wyra i wtochnął na góre.
Stuk puk zamknięto,
Szpycuje bez dziure.
O słodkie drzewko! Połno wody w jadalce,
A biniu z wędką siedzi se na pralce.
Co robisz Biniu?
Ryby sobie łowię.
Czy ty nie cierpisz?
Mnie kapie po głowie.
A na to Biniu: ty stary glajdusie
Nie tkej tu kluka, bo jo żym jest u sie.
Z tej opowiastki tako jest nauka:
Gdzie nie twój biznes tam nie wtykej kluka.
Albo i inny morał się wygrzebie:
Jak ty do kogoś
Tak on zaś do ciebie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hmm... Andrzeju :-), znam wersję:
„Jeździuł zy mnum do Dymbiny
Do zoologu my chodzili
Czynsto broł..."

I dlalej:

Wyćpiuł mnie frechowny szuszwol z rudum glacum,
Wiara, czymu, wiara, za co?

Pociąg to bana...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetne!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.