Tegoroczna uroczystość wręczenia Oscarów była zdominowana przez jedną produkcję. Nominowany w 10 kategoriach "Slumdog" zgarnął aż 8 statuetek, w tym najważniejszą, za najlepszy film.
Między nędzą a bogactwem
Jakie więc są współczesne Indie. Czy film "Slumdog" wiernie oddaje społeczne realia tego kraju?
Ashutosh Varshney ("India's Democratic Challenge" [w:] "Foreign Affairs", marzec/kwiecień 2007) wykładający nauki polityczne na Uniwersytecie Michigan napisał swojego czasu niezwykle interesujący artykuł na temat współczesnych Indii i rozwoju tego kraju, który może posłużyć jako klucz do zrozumienia omawianego filmu.
Zdaniem autora, Indie to niezwykle skomplikowany organizm. Boom gospodarczy, który nastąpił na początku lat 90., a którym szczycą się Hindusi, rzecz jasna ma miejsce, błędem jest jednak myślenie, iż objął on swoim zasięgiem wszystkie grupy społeczne. Transformacja bowiem, tak jak w Polsce, zawsze kreuje wygranych oraz przegranych zmian. Mamy więc Indie kwitnącego biznesu i niezwykle prężnie rozwijającej się klasy średniej. Widać to w wielkich miastach, gdzie zwłaszcza młodzi ludzie, ubrani w markowe ubrania zachodnich firm już dawno pożegnali się ze skostniałą tradycją swojego kraju. Symbolem tej klasy (szacowanej w zależności od kryteriów na 200-250 milionów osób) są telefony komórkowe, których sprzedaje się ponad 6 milionów miesięcznie. Prawdą więc jest - sam widziałem - że w miastach jak grzyby po deszczu powstają nowe przedsiębiorstwa, w pięciogwiazdkowych hotelach brakuje miejsc, a lotniska pękają w szwach.
Niestety Indie mają jeszcze drugą twarz, której się wstydzą. W minionej dekadzie gospodarka Indii rosła w tempie ponad 6 proc. rocznie, a w rolnictwie, z którego żyje blisko 60 proc. ludności tego kraju, roczny wzrost wynosił nieco ponad 2 proc. Innymi słowy mamy też Indie slumsów, zbiedniałych wiosek oraz żebrzących dzieci. Jedna czwarta z ponad miliarda mieszkańców Indii żyje za mniej niż dolara dziennie. Jadąc na lotnisko w Bombaju przejeżdżałem obok tamtejszych slumsów. Widok był przerażający. W pewnym momencie usnąłem. Gdy się obudziłem za oknem wciąż widziałem slumsy. Symbolem tego świata będzie dla mnie chłopczyk, któremu wręczyłem długopis. Młody Hindus spojrzał na mnie i dał mi do zrozumienia, że nie wie, z czym ma do czynienia. Gdy pokazałem mu, że "to coś" służy do pisania, był w szoku. Skąd mogłem wiedzieć, że chłopak nie umiał pisać i pierwszy raz w życiu widział długopis.
Zamiast zakończenia
Indie to kraj wyjątkowy. Niezwykle bogaty i różnorodny. "Slumdog" pokazuje fragment tamtejszej rzeczywistości. Mówię fragment, gdyż być może faktycznie zabrakło więcej odniesień do tego drugiego – bogatego świata. Wydaje się jednak, że film Danny’ego Boyle’a może w końcu ożywić debatę na temat prawdziwej twarzy tej największej demokracji świata. Należy pamiętać, że otaczająca nas rzeczywistość jest bardziej złożona niż nam się wydaje. Świat nie jest czarno-biały. Nie dziwmy się jednak tym Hindusom, którzy skrytykowali film. Czy nam byłoby miło, gdyby w świat poszedł film, pokazujący to co najgorsze w naszym kraju. O czym mówię? W tym miejscu niech każdy sam uruchomi swoją wyobraźnię i zastanowi się nad niedostatkami naszej wielkiej, bądź też małej ojczyzny. Sporo tego prawda?