Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

44828 miejsce

"Slumdog", czyli spór o Indie

Tegoroczna uroczystość wręczenia Oscarów była zdominowana przez jedną produkcję. Nominowany w 10 kategoriach "Slumdog" zgarnął aż 8 statuetek, w tym najważniejszą, za najlepszy film.

Scena z filmu. / Fot. Monolith FilmI stało się. Zachodnia publiczność oszalała na punkcie skromnego nastolatka z Bombaju (trzymajmy się starej nazwy miasta, bo jak wtedy będziemy mówić na Bollywood?), który trudni się podawaniem herbaty w jednym z call center. Pewnego dnia, osierocony wskutek ataku hinduskich fundamentalistów Jamal Malik – bo tak nazywa się nasz bohater – wygrywa indyjską wersję Milionerów.

Losy bohatera poznajemy przez pryzmat przesłuchania w policyjnym komisariacie, gdzie zostaje poddany torturom. Policja stara się ustalić, jak do tego doszło, że młodzieniec ze slumsów, wygrywa w tak prestiżowym teleturnieju. W trakcie przesłuchania Jamal Malik opowiada historię swojego życia, pełną ubóstwa, nędzy, ulicznych gangów, bratobójczej walki oraz... miłości. Innymi słowy Bollywood w Hollywood – kino łączące dwie, wydaje się nieprzystające do siebie kultury. I wszystko byłoby zapewne w porządku, gdyby nie jedno – reakcja Hindusów.

Wybuchowa Masala

Można zaryzykować stwierdzenie, że "Slumdog" to hollywoodzkie widowisko (choć należy, pamiętać, iż powstał w oparciu o dosyć skromny budżet 15 milionów dolarów), które w nieco przewrotny i ironiczny sposób operuje klasycznymi bollywoodzkimi schematami: zły kontra dobry brat, walka o ukochaną, która mimo ogromnych przeszkód zostaje zakończona sukcesem itd. Na tym jednak analogie się kończą. Film Boyle’a bowiem, narusza pewną granicę, która podzieliła Indie.

Jak Hindusi mają odnieść się do produkcji, która w swoim tle przedstawia biedny, zacofany kraj, z wegetującymi w slumsach ludźmi, umyślnie okaleczanymi dla celów zarobkowych dziećmi oraz brutalnymi praktykami policyjnymi? Przecież od kilkunastu lat Indie wysyłają czytelny sygnał, że ta największa na świecie demokracja należy do najlepiej rozwijających się państw naszego globu. Rację ma Aravind Adiga, mówiąc: "Biednym przeszkadza robienie z ich problemu teledysku dla Zachodu, bogatym - promowanie stereotypowego wyobrażenia o kraju, w którym rozwój gospodarczy okupiony jest nieszczęściem milionów" ("Gazeta Wyborcza" z dn. 27.02.2009). Podobne, negatywne reakcje na film opisuje z New Delhi James Lamont. Film został gwałtownie skrytykowany jako "pornografia ubóstwa". Zdaniem cenionych miejscowych twórców filmowych "Slumdog" pokazując życie w slumsach, schlebia gustom zachodniej widowni ("The Financial Times" z dn. 24.02.2009). Jak to, więc jest z tymi Indiami?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

" Slumdog" to bardzo dobry film, pokazujący prawdę o życiu ludzi w Indiach.

Wiadomo, nie każdy tam jest biedny, ale jeśli żyje tam tylu ludzi to jest różnorodność klas społecznych...

plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.