Facebook Google+ Twitter

Słupsk. Komeda Jazz Festival nabiera tempa

Wczoraj na festiwalowej estradzie muzyka patrona zabrzmiała pełnią barw. Najpierw Miśkiewicz Majewski Quintet, a później Maria Sadowska z zespołem dali publiczności powody tak do refleksji, jak i zabawy.

- Dzisiejszy koncert to nie tylko hołd oddawany wielkiemu kompozytorowi i jego muzyce z okazji 40. rocznicy śmierci. To także uczczenie pamięci Zofii Komedowej, która niedawno odeszła od nas - wspomnieli prowadzący festiwal Regina Kułakowska i Przemek Dyakowski i poprosili o chwilę ciszy. - A teraz, zanim zabrzmi muzyka, uhonorujmy laureatów naszego konkursu i osobowość jazzu. Postaramy się przeprowadzić to szybko i sprawnie.

Laureaci Konkursu Kompozytorskiego / Fot. Ryszard K. HetnarowiczNie wszystko jednak potoczyło się gładko. Nic dziwnego! Przecież to piątek, trzynasty dzień miesiąca! Spoglądający z góry na to wszystko Komeda, bez trudu przypomniał sobie początki swego jazzowego życia. I musiał się uśmiechnąć! A to nie było krzesełka przy fortepianie, a to muzykom zabrakło pulpitów do nut... A to samemu trzeba było zadbać o obsługę techniczną sceny... Taką szkołę jazzowego życia podczas koncertu laureatów VI Konkursu Kompozytorskiego im. Krzysztofa Komedy odebrali - jakżeby inaczej - laureaci! Bo jak uczyć, to najlepszych! Nagrodzono autorów prac w dwóch kategoriach: open, w której oceniano kompozycje jazzowe, dzieła inspirowane jazzem, utwory III-go nurtu (Third Stream), formy wokalno-instrumentalne oraz utwory z muzyką elektroniczną a także w kategorii tematów jazzowych. Do konkursu wrócimy w innej publikacji. M. Karewicz odbiera "komedera". / Fot. Ryszard K. Hetnarowicz

Na szczęście to, co jednym przynosi pecha, innym... wróży powodzenie. Tego dnia wybitny fotograficzny kronikarz jazzu i muzyki, Marek Karewicz uhonorowany został Komederem. Tę statuetkę kapituła nagrody przyznaje wybitnym osobowościom jazzu i osobom zasłużonym dla jego popularyzacji. Tym sposobem Marek Karewicz, któremu wyróżnienie wręczył prezydent Słupska Maciej Kobyliński, stanął obok takich znakomitości jak Michał Urbaniak, Janusz Muniak czy Jan Ptaszyn Wróblewski. A przy okazji krótko i dowcipnie opowiedział o swojej, trwającej od kilkudziesięciu lat przygodzie z jazzem, w której szczególne miejsce zajmuje znajomość z Krzysztofem Komedą. - I Zosią, która mnie w to grono - w sposób typowo kobiecy i za pomocą narzędzia, jakim była druga kobieta, wprowadziła. A potem już wszystko samo się potoczyło - skwitował Karewicz te blisko sześćdziesiąt lat zaświadczania o jazzowym życiu. Aby potwierdzić, krążące o nim plotki, że "co rusz to ma nowe laski", ujął w rękę... ten ułatwiający mu poruszanie się po wylewie przyrząd i ruszył w kulisy. W przerwie koncertu uczestniczył w otwarciu wystawy swoich prac, zlokalizowanej na górnym foyer słupskiej Filharmonii Sinfonia Baltica.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 14.11.2009 23:25

5* Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.11.2009 23:20

mimo że Bałtyk lodowaty i sezon letniego plażowania już dawno za nami, to czytając relacje z "Komeda Jazz Festival" :)= na weekend w górę mapy i azymut Słupsk, to zdecydowanie dobry wybór:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.