Facebook Google+ Twitter

Służba zdrowia jest chora

W młodości zachorowałam na migrenę. Publiczna służba zdrowia nie była w stanie mnie wyleczyć. Kiedy straciłam już nadzieję, że będę mogła normalnie funkcjonować, znalazłam pomoc.

W latach szkolnych zdarzało się, że ból uniemożliwiał mi normalne funkcjonowanie. Oczywiście, wtedy nikt nie przypuszczał, że mogę być chora. Początkowo, ja i moi rodzice tłumaczyliśmy to okresem dojrzewania. Odwiedziłam wielu lekarzy, stosowałam leki. Niestety, sytuacja nie tylko nie poprawiła się, ale nawet było coraz gorzej. To, co przeżyłam przez ostatnie kilka lat, umocniło mnie w przekonaniu, że nasza służba zdrowia powinna się leczyć!

Samoleczenie


Mój przykład w 100% może potwierdzić, że w Polsce nadużywa się leków, szczególnie tych przeciwbólowych. Niektórzy mówią nawet, że jesteśmy lekomanami! Gdy przypominam sobie co robiłam i ile leków przeciwbólowych stosowałam, trudno mi się nie zgodzić z tą tezą. Najpierw specjalistyczne leki dawali mi rodzice, ponieważ inne nie działały. Następnie, poszukiwaliśmy innej pomocy. Dość szybko przetestowałam wszelkie leki, zarówno te reklamowane w telewizji, jak i polecane przez aptekarzy. Nie byłam świadoma, że tak naprawdę biorę jeden, ten sam specyfik pod 10. różnymi nazwami. Zaczęłam brać leki na receptę, które dostawałam od rodziców znajomych lub wyprosiłam w zaufanej aptece. Nic się nie zmieniło, tylko ból się nasilał.

Służba zdrowia


Nie pamiętam ile wtedy dokładnie miałam lat. Może 17 lub 19. Atak nastąpił z samego rana. Objawy były tak silne, jak nigdy wcześniej. Bolała mnie głowa i brzuch. Po raz pierwszy czułam się tak źle, że zwymiotowałam. Ból pulsacyjny powoli stawał się coraz bardziej uporczywy, leki wciąż nie pomagały. Nie byłam w stanie nic robić. Wszystko mnie drażniło. Rodzice panikowali, a to jeszcze bardziej wyprowadzało mnie z równowagi. Ten stan utrzymał się przez prawie 3 dni. Żarty się skończyły. Postanowiłam: idę do lekarza!

Lekarze


Głowa mnie już nie bolała. Poszłam do najbliższej przychodni rejonowej w Poznaniu Krzesiny. Jednak, gdy zobaczyłam co mnie czeka i jak długa jest kolejka do lekarza - zaczęłam się bać, że zaraz znowu będę mieć atak. Zapisałam się w kolejce i usiadłam w poczekalni. Po kilku godzinach zostałam zaproszona do gabinetu. Lekarzem okazała się być starsza Pani. Zadała mi kilka pytań, ale nie okazała specjalnego zainteresowania. Potem, przepisała mi jakieś leki i wysłała do recepcji po odbiór recepty. Wizyta trwała ok. 5-10 min. Po powrocie od lekarza zauważyłam, że dostałam te same leki, które kiedyś zażywałam. O skierowaniu do specjalisty mowy nie było.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

misia_fru
  • misia_fru
  • 03.08.2011 10:29

nic tylko współczuć autorce. Tyle się namęczyła żeby dostać skierowanie do neurologa. Ja miałam szczęście jak moje bole zaczeły się nasilac bo mój ogólny lekarz wyczul pismo nosem i od razu mnie do neurologa posłał, jestem mu za to wdzieczna strasznie, bo dzięki szybkiej reakcji zaproponował kuracje która do tej pory zdaje egzamin

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.