Dziś do Katowic przeniesie się praktycznie cały resort zdrowia z ministrem Religą na czele.
Minister Zbigniew Religa przyjeżdża do Katowic, by prosić
strajkujących pracowników ochrony zdrowia o zawieszenie protestu. Jeśli
dzisiejsze rozmowy nie przyniosą rezultatu jutro w regionie rozpocznie
się bezterminowy strajk generalny, niezwykle uciążliwy dla pacjentów.
Lekarze żądają podniesienia pensji od zaraz, zaś otrzymanie ich jest warunkiem zawieszenia protestu. Rząd gwarantuje pieniądze dopiero od października.
- Jeśli minister Religa da organom założycielskim sygnał, że mają znaleźć środki, a my dostaniemy takie gwarancje od pracodawców to zastanowimy się nad zawieszeniem protestu do 30 września - obiecuje dr Maciej Niwiński, szef oddziału śląskiego OZZL. - To minister jest inicjatorem tego spotkania i to on ma karty w rękach. My czekamy na propozycje. Nasze postulaty przekazaliśmy do ministerstwa w ubiegły piątek.
Niestety karty w rękach ministra nie są wiele warte, bo zgodnie z obowiązującym prawem minister nie może nic nakazać właścicielom szpitali. Może jedynie apelować i prosić o pomoc. Sam dał jasno do zrozumienia, że w tym roku w skali kraju na podwyżki rząd może przeznaczyć tylko 1 mld złotych, zaś w 2007 roku 4 mld zł.
- W całym kraju porozumienia płacowe są podpisywane. Nie rozumiem, czemu w naszym województwie jest to niemożliwe - pyta Ewa Fica szefowa sekretariatu zdrowia NSZZ "Solidarność".
Co stanie się jeśli spotkanie zakończy się fiaskiem? - Mamy opracowany plan, ale go nie zdradzimy - mówi Fica.
Agata Pustułka
Zobacz także: