Facebook Google+ Twitter

Służba zdrowia okiem pacjenta

Dobre funkcjonowanie służby zdrowia to nie tylko poziom zarobków, ale i stosunek do pacjenta. Czasami o tym zapominamy.

Nie ustają dyskusje o konieczności podniesienia zarobków lekarzy. Jak to zrobić, jakie podwyżki są możliwe, w ilu etapach, itd. Czytając prasę można odnieść wrażenie, że dopasowanie zarobków do zachodnich norm jest kluczowe dla reformy służby zdrowia. Występując w roli pacjenta lub osoby towarzyszącej pacjentowi zaczynam mieć inne zdanie.

Obraz świetnych lekarzy, których należy jedynie odpowiednio wynagradzać jest po prostu fałszywy. W Polsce nie ma jednego środowiska lekarzy, ich poziom i stosunek do pacjenta jest czasami wręcz nieporównywalny. Są miejsca, w których moje bezpośrednie doświadczenie z polską służbą zdrowia było i jest doskonałe. Mimo niedofinansowania. Dobra przychodnia w Podkowie Leśnej (nie mówiąc która, by nie uprawiać kryptoreklamy). Świetni lekarze przed paru laty w Centrum Kariologii w Aninie. Kilku innych lekarzy z fantastycznym wyczuciem. Ale to nie cały świat lekarski w Polsce.

Całkiem niedawno zmuszony byłem złożyć wizytę w Szpitalu Miejskim w Pruszkowie koło Warszawy. Zaczęła się od awantury, bo recepcjonistka nie wiedziała, że w powypadkowych sytuacjach przyjmuje się każdego pacjenta. Brakujące dokumenty może donieść w ciągu tygodnia. Ta sytuacja dała się jednak rozwiązać dzięki szybkiej interwencji w dyrekcji. Czas czekania długi, ale i za granicą w takich sytuacjach zdarza się poczekać dłużej. To co mnie przeraziło to stosunek do pacjenta jak przed 30 laty w PRL. Pacjent to przedmiot: niech wejdzie, niech siądzie, strupa z rany zerwie się szybko, bo pielęgniarka się spieszy i nie ma czasu spojrzeć, że to naprawdę boli.

Lekarz-chirurg uważał jakiekolwiek pytanie odnośnie swojej decyzji za obelżywe kwestionowanie jego kompetencji. Przyzwyczajony jest do objawiania swojej diagnozy, a nie do jakiejkolwiek rozmowy na jej temat. Diagnoza była przy tym dobra. Kilkakrotnie mogliśmy natomiast usłyszeć, jak źle jest opłacany. Sporu nie chciałem prowokować, by nie pogorszyć sytuacji córki, która była pacjentką. Jest dla mnie jednak jasne, że ten lekarz chce zachodnich pensji, ale nie ma pojęcia o wymaganiach z tym związanych. Przyzwyczajony jest do roli półboga, z którym się nie dyskutuje, tylko w pokorze wysłuchuje jego decyzji.


Przypomnieli mi się w tym momencie lekarze ze szpitala powiatowego w Grodzisku Mazowieckim. Jak mówią w okolicy "dobrzy lekarze-chirurdzy", którzy kiedyś (w zeszłym roku) zakładali mi gips na nogę. Gdy zapytałem bardziej obeznanych ze szpitalem, dlaczego niektórzy pacjenci krzyczą przy oględzinach dostałem jasną odpowiedź: lekarz nie pyta, czy dać środek przeciwbólowy, tylko jak sądzi, że nie trzeba, to nastawia złamania bez znieczulenia. A potem podobny, bezosobowy stosunek do załatwionych pacjentów: on pójdzie, on sobie jakoś poradzi.

Mam wrażenie, że wielu lekarzy w Polsce nie rozumie, że podniesienie ich pensji oznaczać musi podniesienie poziomu wymagań wobec nich. Mają być profesjonalistami, a nie półbogami. Jeżeli lekarz nie da mi środka przeciwbólowego, mimo że mógłby, będę skarżył go do sądu. Jeżeli odmówi bezprawnie zabiegu (patrz badania prenatalne), powinien ponosić wszelkie konsekwencje materialne, także takie, które go zrujnują. Musi mieć czas dla pacjenta przed operacją, żeby krótko podejść i powiedzieć: to ja będę operował. Winno być dla niego normalne, że pacjenci pytają, chcą coś wiedzieć, proponują inne rozwiązania. Jeżeli lekarz tego nie potrafi – odmawiam płacenia lub skarżę go. W zachodnim świecie to taka sama norma jak wysokie zarobki lekarzy. Jaka część lekarzy w Polsce potrafi to zrozumieć?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Na pacjenta patrzono ciągle i z myślą o nim reformowano. I było to błędem. Bo po prostu nie da się zadbać o pacjentów, gdy brakuje personelu. Dlatego w interesie każdego są właśnie podwyżki. Ale do tego potrzebne jest współpłacenie, a tu jest problem roszczeniowości, bo ludzie płacą śmiesznie niskie składki (tak, te składki są śmiesznie niskie), a wymagają, żeby leczono ich zawsze i z wszystkiego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dlaczego "służba zdrowia"? Ten termin już dawno powinien wyjść z użycia na rzecz "rynku usług medycznych". To nie jest żadna służba, to zwykli usługodawcy. Nazewnictwo jest o tyle ważne, że potrafi zmienić sposób myślenia o problemie.

A sam artykuł w większości słuszny, nie licząc ostatniego akapitu. Rosnące koszty polis OC dla lekarzy nikomu się nie przysłużą. Jeśli już, to skarżyć powinno się firmę, w której kupuje się usługę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.