Facebook Google+ Twitter

Służby skompromitowane, czyli krajobraz po "porządkach"

Wyczyny polityków sparaliżowały ofensywne działania naszych służb na wiele lat, sprawiły, że ludzie nauczyli się ostrożności. Panuje autocenzura i zachowawczość, która paraliżuje praktycznie wszelkie działania - mówi wysoki oficer służb specjalnych.

Rozmowa z wysokim oficerem służb specjalnych, który zastrzegł swoje dane do wiadomości redakcji.

Politycy mają dostęp do takich zasobów służb, jak szczegóły operacyjne z nazwiskami agentów włącznie.
– Pod pretekstem ujawniania nieprawidłowości, obecnie rządzący zbierają wiedzę na kilka następnych lat, która może być przydatna w przyszłości, na przykład w walce przeciwko ewentualnym konkurentom do władzy. Pewne informacje wyciekają teraz do prasy, ale wiele materiałów zostanie zapewne wykorzystanych za jakiś czas. Siemiątkowski (były szef UOP i Agencji Wywiadu – przyp. red.) za wyniesienie z agencji kartki z własnymi zapiskami, które sporządził po rozmowie z Kulczykiem, ma sprawę - Macierewicz natychmiast go za to przygwoździł (podczas przesłuchania komisji śledczej badającej aferę PKN Orlen – przyp. red.). Natomiast nikt nie robił sprawy z tego, że tajną czy operacyjną wiedzę wynosili ludzie Macierewicza. P. - młody funkcjonariusz, który wyniósł instrukcję 0015, nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności, bo uznaje się, że w takim przypadku, wynoszenie tajnych dokumentów oraz materiałów operacyjnych odbywa się w imię wyższych celów. W cywilizowanym świecie takie praktyki są niedopuszczalne i surowo karane. Przy tym, jak politycy rozprawiają się ze służbami w Polsce, nie wiadomo, w czyje ręce i w ile rąk trafią materiały służb oraz jak i kiedy zostaną wykorzystane.

Jaka atmosfera panuje wewnątrz służb?
– Trwa polowanie na ludzi pozostałych po szefach służb związanych z PO. Przełożeni byli wymieniani, ale pozostawali w kontakcie ze sprawami wewnętrznymi, panowali nad szkoleniami, decydowali, jakiego typu ludzie będą przyjmowani do pracy. Zostali jeszcze w służbach ludzie, którzy z nim pracowali, albo pozostawali potem w kontakcie.

Jaki ma to wpływ na pracę?
– Wyczyny polityków sprawiły, że ludzie nauczyli się ostrożności. Nie wychylają się, bo wiedzą, że przyjdzie następna ekipa i będzie wycinać, przede wszystkim tych, którzy zasłużyli się dla służb za poprzedników. Panuje autocenzura i zachowawczość, która paraliżuje praktycznie wszelkie działania. Od dłuższego już czasu służby nie spełniają swoich zadań, politycy roz.....li wszystko. Służby nie mają już argumentów do budowania agentury, bo nikt nie zaryzykuje już współpracy ze służbami. Pozostaje werbowanie za pomocą materiałów kompromitujących na tyle, że ich ujawnienie będzie gorsze niż współpraca ze służbami. To daje możliwość pozyskiwania agentów wyłącznie w najgorszych środowiskach. Obecnie nie dotyczy to wyłącznie WSI, ale wszystkich służb, także policji. Gdy nie ma źródeł informacji, to sięga się po technikę, podsłuchy które są nadużywane.

Nie ma możliwości ochronienia danych o agentach przed zapędami polityków?
– Aby utrudnić penetrację kartotek agentury, na świecie rozprasza się archiwa, by nie były rejestrowane centralnie. U nas - niestety - funkcjonuje archiwizowanie centralne. Najcenniejsza agentura nie jest rejestrowana, bo to jest niebezpieczne, ale każdy kto ma dostęp do systemu, ma dostęp do dokumentacji całej pozostałej agentury. A u nas na dodatek odbywa się ujawnianie według "widzi mi się" pana Macierewicza, który tworzy listę agentów. Jak to się odbywa? Tego ujawnimy, a tego sobie zostawimy na później, bo nam się przyda?

Czym to wszystko grozi?
– Pali się i naraża na niebezpieczeństwo agentów, ujawnia kierunki zainteresowań naszych służb, co stanowi szerokie pole do analizy dla obcych, wrogich nam wywiadów. Działania polityków sparaliżowały ofensywne działania naszych służb na wiele lat. Poza tym pracować w polskich służbach to wstyd. Przez ich ciągłe kompromitowanie dla doraźnych celów politycznych i nazywanie ich działań przestępczymi, ludzie po ich opuszczeniu mają problemy ze znalezieniem normalnej pracy. Przez to wchodzą w przeróżne struktury i zaczynają tworzyć nieformalne siatki i układy.

Były zwolnienia, jak wygląda krajobraz po tych “porządkach”?
– Antoni Macierewicz chwalił się, że z 1800 ludzi WSI przyjął do pracy 460 osób z kadrami włącznie. To znaczy, że merytorycznych pracowników zostało około 250. A trzeba obsłużyć naszych żołnierzy na misjach (przede wszystkim w Iraku i Afganistanie), kontrolować przemysł zbrojeniowy, obiekty strategiczne. Okaże się, że wielu rzeczy nie będziemy w stanie dopilnować i za kilka lat okaże się, że nic o tych miejscach nie wiemy i coś nam powyrastało pod nosem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

To, czy oficer jest wysoki, czy też nie jest mało interesujące, natomiast jego „ranga”, o ile jest w rzeczywistości wysoka, podnosiłaby wartość wywiadu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.