Facebook Google+ Twitter

Smak przegranej. Eurowizja 2007

Kolejna Eurowizja za nami. Przyjrzyjmy się przegranym tego konkursu. Odpowiedzmy na pytanie dlaczego poszło im źle.

Najgorsze, bo 24. miejsce zajęła Irlandia. W tym roku Irlandczycy postawili na tradycję, proponując miłą dla ucha piosenkę "na dwa skrzypce i tamburyn". Nie spodobali się Europie, która pokazała, że nie jest przydrożną karczmą, gdzie przeciętny Janko Muzykant podbija serca pijanych wieśniaków przy barze.

Oczko wyżej sąsiedzi Irlandii, Anglicy. To zaskakujące, że kraj, z którego wychodzi na świat najwięcej po Stanach Zjednoczonych przebojów, zyskał tak niskie notowania. Ale trzeba przyznać, że "lotnicza" scenografia nie nadawała by się nawet na przedszkolne jasełka.

Trochę lepiej od Anglii wypadła Francja. Kilku wariatów wykonujących rockowy pastisz może i chciało być oryginalnymi i śmiesznymi. Ale mieli charyzmę Segonele Royal - dlatego przegrali.

Nieco wyżej Litwa, z kopią piosenki Enrique Iglesiasa. Może na Litwie sławny syn sławnego ojca jest jeszcze popularny, ale w Europie jest już muzycznym trupem, którego nie wskrzesi żadna, wykonana na jego obraz i podobieństwo piosenka.

Na miejscu 20. młodziaki z Hiszpanii. Kiedyś każdy chłopak marzył by być piratem, dziś każdy chce śpiewać w boysbandzie. Ale o ile można przywyknąć do muzyki US5 czy Backstreet Boys, to ich hiszpańska wersja jest szczytem kiczu.

Powyżej reprezentacja Niemiec. Przyjemny swingujący utwór, wykonywany przez ubranego na Lou Begę faceta. Dlaczego nie zdobyli sympatii Europy? Gdyby nie istniał Michael Buble, a wcześniej Frank Sinatra, to może, może...

Na miejscu 18. Szwecja z intrygującym wokalistą, ubranym w kobiece ciuszki, z damską fryzurą. Piosenka "na kopyto" ABBY. "Waterloo" anno domini 2007. Dziękuję, wolę oryginał. Europa, jak się okazało, także.

Przed Szwecją gospodarze, Finlandia. Gotycka propozycja z "wilczym" wokalem. Na Horrorwizji mieliby jakieś szanse, ale na Eurowizji niestety nie.

Oczko wyżej Łotwa. Kilku tenorów zaśpiewało sentymentalnie. Chcieli zostać ciekawostką tego konkursu, zostali jego największym koszmarem.

Ostatnim nieszczęśliwcem, który zajął 15., a więc nie premiowane bezpośrednim występem w finale Eurowizji 2008 miejsce, okazała się piosenka reprezentacji Słowenii. To taka "Dumka na dwa serca" w wykonaniu słoweńskiej piosenkarki z iście operowym głosem. Nie przekonała widzów. Widocznie nie było wśród nich ani jednego Bohuna...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.