Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4235 miejsce

Śmieci w Szwajcarii czyli codzienna walka z odpadami

Myję słoik, myję puszkę, rozkładam na płasko opakowania tetra, baterie do sklepu. Czy śmieci i walka z nimi są prawie obsesją? Jaki to ma sens? Jeśli każdy z nas zacznie od własnego kubła, to w skali ok. 100 milionów gospodarstw w Europie, będzie to w ostatecznym rozrachunku spora "kupa" śmieci.

afrykańska plaża. Tam śmieci wyrzuca się wszędzie / Fot. B. Romer KukulskaDwadzieścia lat temu napisałam raport o śmieciach. Nikt nie chciał go opublikować. Zawierał dokładne dane statystyczne oraz tzw. ramowe przepisy o śmieciach, ich segregacji, utylizacji, oraz likwidacji. Opisałam przepisy wykonawcze i jak wygląda praktyka. Krótko mówiąc, od chwili gdy przedmiot uznajemy za zbędny, aż do chwili, gdy znika lub zmienia swoją strukturę. Kiwano głową, stukano się w głowę, gdy opowiadałam o tym jak myję słoiki i puszki, zanim je wyniosę do odpowiedniego kontenera, kwitowano: "nawiedzona ekolożka". Nie wierzono mi, że można tyle czasu tracić i własnych pieniędzy, aby wyrzucić śmieci. Koleżanki nazwały mnie Basia Hasiok, a hasiok to śmietnik.

Postanowiłam napisać opowiastkę. Jeden dzień Barbary Hasiok. W 1992 roku wysłałam do GW. Faksem. Opublikowali. Odważyli się. Gdy pięć lat temu w pełnej wersji opublikowałam tekst tutaj na W24, historyjka wzbudziła spore zdziwienie, przecież jeszcze nikomu się nie śniło, że w Polsce wejdzie w życie ustawa o śmieciach.

Obowiązkowy worek kosztuje prawie 3 fr. Widoczny jest opis czego w worku wyrzucać nie wolno pod karą grzywny. / Fot. B. Romer KukulskaSzwajcarzy okazali się znakomitymi "śmieciarzami", segregują je perfekcyjnie. Prawie 97 proc. opakowań PET wraca ponownie do przetworzenia. Szkło w 98 proc. wraca posegregowane kolorami do fabryki. Od dwudziestu pięciu lat zdyscyplinowanie segregujemy z jeszcze większą dokładnością, tylko dzieci z opowiastki urosły i same na swoim gospodarstwie pilnie sortują odpady. A było to tak :

Co za hałas? Otwieram oczy. O rany! Już 7.30. No tak, śmieciarze są punktualniejsi od mojego budzika. Budzik jest rosyjski i głośny, ale rzecz dzieje się w Szwajcarii. Znów zaspaliśmy. I nie zdążyliśmy wystawić worków ze śmieciami...

Poranek - segregują butelki...


Już jeden worek leży od poniedziałku na balkonie, a teraz razem z dzisiejszym ( tzn. czwartkowym) poczekają znów do poniedziałku. Śmieci wywożą u mnie w Szwajcarii dwa razy w tygodniu. Budzę córkę i jak robot szykuję śniadanie: sok pomarańczowy z butelki wymienianej za kaucją, jogurty, których pokrywki natychmiast myje i składam do torby na aluminium, parzę sobie świeżą kawę, a stare fusy wrzucam do worka na kompost. Popędzam córkę. Wychodzi w ostatniej chwili. Dojeżdża do szkoły rowerem z całą grupą koleżanek.

Mały jeszcze śpi jak suseł i nie sposób go dobudzić. Ubieram go na śpiąco. Dzieci w Szwajcarii są obowiązane uczęszczać do przedszkoli dwa lata przed rozpoczęciem szkoły. Są to: 4 razy w tygodniu dwie godziny rano, dwie po południu, oraz w środę tylko rano. Dla mnie oznacza to podział dnia na odstępy dwugodzinne. Zbliża się godz. 9...

Teraz dopiero widać, że dom wygląda jak po najeździe dzikich. Staram się ogarnąć ten chaos. Gdy dochodzę do kuchni opadają mi ręce. Balkon kuchenny kipi. Kipią z niego śmieci. Nie wiem od czego zacząć. Składam porozrzucane przez wiatr puszki i aluminiowe pokrywki. Napełniam dwie torby opakowań szklanych i wynoszę na pobliski parking. Teraz mogę rozładować emocje. Wrzucam z impetem słoik po słoiku do dziury z gumowym ochronnym kołnierzem. Trzask - zielone butelki do dziury zielonej. Trzask - brązowe do brązowej. Trzask - wszystkie umyte, czyste, trzask! Bez korków i nakrętek metalowych. Trzask, trzask!

Teraz porywam z łazienki kipiący kosz brudów i zanoszę do piwnicy, gdzie mieści się pralka. No tak, nie ma monety 20-centymowej do automatu zasilającego pralkę w prąd.

Tymczasem wraca Mały. Kolana zielone, brudny jak siedem nieszczęść.
- Mamo, czy wiesz, że delfiny są inteligentne? Pani opowiadała nam i oglądaliśmy książki - zagaja. - Ale co delfinom do twoich zielonych kolan? - pytam. O dwunastej musi być na stole gotowy obiad, jest po jedenastej, a ja nawet jeszcze nie mam pomysłu na to, co będziemy jedli.

Obiad - papierowy ręcznik lepszy od lnianego?


Biją dzwony na wieży kościelnej oraz zegar na ratuszu. Wpada zziajana córka, a za nią mąż. Pod górkę muszą pedałować. - Mamo, nie ma serwetek? - reklamuje córka. Trzeba skończyć z tymi papierowymi, szkoda drzew w lesie tropikalnym. Mamy przecież od babci takie ładne z lnu.

No, ładna zabawa, myślę sobie. - No, tak szkoda lasu. - stwierdzam, ale nie daję się. - A czy pomyślałaś o wodzie, proszku do prania w ściekach, o energii na pranie i prasowanie. Wyprodukowanie tej energii to zanieczyszczenie powietrza. Uff , wycieramy buzie papierowymi, tym razem się udało.

- Mamo, ja nie jem - oświadcza demonstracyjnie Mały. Nie rozumiem. Zawsze bardzo lubił tuńczyka z risotto i kukurydzą. - Mamo, ja też nie będę jadła, dopóki nie pokażesz mi puszki po tuńczyku - słyszę i dalej nie rozumiejąc, wracam do kuchni. Puszka już umyta na balkonie, a banderolka w worku na śmieci. Wracam triumfalnie, trzymając żądane przedmioty w rękach.
- Masz szczęście, mamo - oświadcza córka. Na banderolce - etykietce widnieje mały znak "Safe delphin". Jest to znak zapewniający nabywcę, że tuńczyk był łowiony bez zagrożenia i z pełną ochroną dla delfinów. Podobno wiele tych zwierząt ginęło właśnie przy połowach tuńczyka.

Uff. Obiad zjedzony. Po deserze wszyscy wychodzą, do pracy, szkoły, przedszkola. Zostaję sama z pobojowiskiem w kuchni. Po 14. wychodzę po monety do pralki i drobne zakupy. Nie z pustymi rekami, o nie. Niosę dwie torby. Pod supermarketem stoi kontener na przezroczyste opakowania PET oraz metalowe blaszane puszki. Wrzucam puszkę, zgniatam ją dźwignią, a ta wpada spłaszczona do kontenera. Przynajmniej ćwiczę mięśnie, tyle mam z tego.

Podwieczorek - prasowanie opakowań po coli


Już przy kasach sklepu spotykam znajomą. Rozmawiając pakujemy nasze zakupy do olbrzymich papierowych toreb. Używam ich chętnie, są obszerne i mocne, a później składam w nie makulaturę, oszczędzając sobie wiązania jej w paczki. Moja znajoma skrupulatnie obdziera artykuły ze zbędnych pudełek i opakowań wrzucając je do sklepowego kosza. Widocznie mam bardzo głupią minę, co ją zdziwiło. Oczywiście następnym razem i ja nie będę dźwigać do domu zbędnych opakowań. Wracam do domu objuczona jak wielbłąd.

- Mamo na placu szkolnym ustawili worek nad którym jest dźwignia. Każdą puszkę po Coli i Fancie, itp. należy tam wrzucić po uprzednim sprasowaniu. A butelki pet zdeptać i zakręcić i wrzucić do worka obok. Okazało się, że uczniowie wypijają dziennie wór sprasowanych opakowań.

O godz. 17. parzę świeżą herbatę. Wczorajsze fusy oczywiście wrzucam do worka kompostowego. To specjalny worek. Kiedyś był papierowy, a teraz jest z „żelatynki“ rozpuszczającej się po kilku dniach.

Ale co zrobić ze starym TV? Wyrzucić nie wolno. Odstawić na składowisko za dość wysoką opłatą? Wreszcie znajdujemy sklep, który oferuje nowy telewizor, w cenie którego jest już opłata zniszczenia starego, to znaczy że możemy oddać stary w tym sklepie.

Kolacja - każdy płaci za tyle śmieci, ile wyrzuca


Szykujemy kolację. Skorupki z jaj na kompost, pudełka po twarożkach, jedno w drugie, i jeszcze upycham coś do środka. Grzeję mleko, pudełka spłaszczam i do worka na śmieci. Ciągle walczą z objętością mojego kubła na śmieci, wyłożony workiem za 3 fr. czyli 2 litry mleka. Ciekawe, dlaczego w jednym sklepie mleko w folii jest droższe od tego w pudełku i odwrotnie w drugim sklepie? Hmm?! Dlatego zazwyczaj kupuję nalewane do bańki.

Na moim kredensie w kuchni wisi obowiązujący w gminie miasteczka regulamin wyrzucania śmieci, a także kalendarz ich wywożenia. Niestosowanie się do nich jest karane wysoka grzywną. Worek 35-litrowy na śmieci kosztuje 2,7 sfr. (obecnie prawie 9 zł), więc warto selekcjonować odpady nadające się do odzysku. Śmieci można wyrzucać-wystawiać w miejsca wyznaczone, jedynie i tylko w specjalnie wyprodukowanych i uznanych przez gminę workach obciążonych opłatą. Sklepy oraz warsztaty wystawiają swoje śmieci w zamykanych na klucz kontenerach oznaczonych znakiem firmowym jego właściciela.

Od kiedy wprowadzono specjalne worki na śmieci, w cenie których jest opłata za recykling segregowanych odpadów, oraz likwidację śmieci, ilość wystawianych worków zmniejszyła się o połowę. Po prostu każdy płaci za tyle śmieci, ile ich rzeczywiście wyrzuca.

Siadamy do kolacji. - Mały nie huśtaj się na krześle, bo wybijesz zęby – strofuję. - Mamo, to nie ja, to krzesło się rozwala. Istotnie. Dzieci wyrosły już z okresu wandalizmu, a krzesła noszą ślady tych czasów. Przydałoby się zakupić nowe. Właśnie, ale co zrobić ze starymi. Nie mamy kominka, a w ogrodzie nie wolno niczego spalać. Aby się ich pozbyć trzeba zapłacić opłatę w wysokości ceny dwóch nowych krzeseł. Można jeszcze dać ogłoszenie, że są do wzięcia za darmo. Postanawiamy odnowić je sami. Sprzątamy wspólnie po kolacji.

- Mamo, oszalałaś, nie wyrzucaj resztek jedzenia do zlewozmywaka, ani też do muszli klozetowej, to przecież znakomite pożywienie dla szczurów kanalizacyjnych.
Ależ te dzieci mądre. Tymczasem Mały wrzeszczy z łazienki. - Mamo! Nie ma papieru! Kiedy podaje mu nowa, miękką rolkę nie słyszę dziękuję, lecz: - Mamo nie wolno kupować takiego papieru, kupuj tylko z makulatury i to nie prany w chlorze.

Tak, tak pojmuję, ale jak ten 6-latek to rozumie? No tak, w sobotę młodzież zbiera makulaturę. Nie możemy zaspać. Punktualnie o 8 rano trzeba wynieść te stosy reklam, gazet pudeł, pudełeczek tekturowych. itp. Wreszcie można będzie wejść na opróżniony balkon kuchenny. Młodzież otrzymuje pieniądze na swoje obozy. Nie za makulaturę, ale za jej zbieranie. - Dzieci, proszę się myć i hop! do łóżek.

W łazience, jak zawsze wojna kto pierwszy do umywalki. W końcu oboje myją zęby jednocześnie. Słychać: - Jak szczotkujesz Maluchu zęby, to zakręcaj kran, jak tata przy goleniu.
- A ty nie musisz tak mocno odkręcać kranu - broni się Mały. To prawda, nawet nie zdajemy sobie sprawy ile dobrej czystej wody spływa bezużytecznie do kanalizacji.

Idziemy spać - baterie to trujący śmieć!


Mały już w łóżku, jeszcze tylko paciorek i bajka na dobranoc. Błagam Małego, by zwolnił mnie z czytania Kubusia Puchatka. Włączam kasetę. Cholera, baterie wysiadły. Postanawiam stanowczo jutro kupić baterie do 1000-krotnego ładowania i odpowiednią ładowarkę. Od razu zabieram te zużyte baterie do swojej torebki, by nie zapomnieć ich oddać w miejscu kupna nowych. Baterie to okropnie trujący śmieć, za wyrzucenie którego grozi kara grzywny. Oczywiście w mojej kuchni wisi gminna informacja: co, gdzie i kiedy należy wyrzucić. Czego wyrzucać nie należy, a trzeba odstawić stare do sprzedawcy nowego.

Czy śmieci i walka z nimi są prawie obsesją? Jaki to ma sens? Czy to coś pomoże? Komu? Po co? Jeśli każdy z nas zacznie od własnego gospodarstwa, od swego kubła, to w skali ok. 100 milionów gospodarstw w Europie będzie w rozrachunku spora "kupa" śmieci.

"Odpady są surowcem"
Jeszcze do niedawna wszelkie odpady gromadzono na wyznaczonych zielonych łąkach, placach, które przeobrażały się w potworne wysypiska. Obecnie już nie można pozwolić sobie na takie lekceważenie środowiska, zatruwanie gleby i wody. Dziś wiadomo, że była to rozrzutność i marnotrawstwo surowców i materiałów nadających się do wtórnego uzdatnienia. Przede wszystkim było i jest to marnotrawstwo przestrzeni oraz ziemi, która nas żywi i na której żyjemy. Wysypiska ponadto zatruwały wody gruntowe.

W małej Szwajcarii, gdzie każdy skrawek ziemi jest na wagę złota, spala się śmieci od ponad 45 lat. Jednakże z jednej tony spalonych śmieci pozostaje 30 kg smoło-żwiru, który składowany jest w wyznaczonych i zabezpieczonych miejscach. Segregacja odpadów zmniejszyła o połowę objętość trafiających do spalarni oraz na wysypiska śmieci. Dzięki temu zmniejszyły się: objętość smoło-żwiru, emisja dwutlenku węgla oraz innych substancji, a także wydatki na spalanie, oraz na zagospodarowywanie wysypisk. Nie mówiąc o niezłym interesie z odzyskanych surowców, nowych miejscach pracy itp., itd. Dzięki uzdatnianiu odpadów i odzyskiwaniu z nich surowców przyczyniamy się do zmniejszenia zużycia energii potrzebnej do ich wytworzenia. A przecież obecnie stoimy wobec światowego problemu źródeł energii.
"Barbara Hasiok"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Właśnie podano, że mieszkaniec Szwajcarii, mimo segregacji , wyrzuca codziennie 2kg śmieci do kubła. co daje 700 kg rocznie. To wielkie marnotrawstwo, jak twierdzą fachowcy. Okazuje się, że w tych śmieciach znajduje się jeszcze mnóstwo surowców więc będzie jeszcze większa segregacja bez dodatkowych opłat....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Super, 5* :) I nasunęła mi się mała refleksja w związku z moim wczorajszym pobytem "na łonie natury". Otóż zanim usiadłam na trawie musiałam pozbierać poniewierające się tu i ówdzie po tym łonie plastikowe butelki, opakowania po chipsach, puszki i tego typu "fanty". Bez sprzątnięcia tegoż chłamu nie czułabym się tam dobrze, a miejsce było cudne ze względu na okoliczności przyrody. Kosza żadnego, rzecz jasna, nie było.
I pointa: W świecie zaczęto od edukacji dotyczącej pożytku wynikającego z segregowania śmieci i recyklingu, czyli od podstaw, od upieczenia tortu (przepraszam za porównanie). Tam "wisienką" na torcie została psia kupa, którą rzecz jasna także powinno się sprzątnąć. Mam wrażenie, że u nas zaczęto od wisienki :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z podziwem patrzyłam na szwajcarski porządek..., teraz widzę, jakim kosztem jest uzyskany. Dziękuję za interesującą opowieść.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest w Internecie poradnik - patrzeć w google.pl hasło "Kodeks Postępowania Śmieciowego"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Panie Edwardzie. Jeśli byśmy wrzucali brudne z resztkami puszki i opakowania szklane, to nawet nie chce myśleć i zbiegu robactwa, much i wszelkiej zarazy do kontenerów, nie wspominając o przyciąganiu czworonożnych zapachem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Barbaro, za ten artykuł chapeau bas!

Jednak w całej tej śmieciowej kampanii widzę maleńkie pęknięcie przy temacie oszczędzania wody.
Wbrew pozorom nasz kraj cierpi na jej bardzo poważne braki. Gospodarstwa domowe już marnują hektolitry cennej wody, a teraz przy myciu każdego opakowania dopiero będzie się działo!
Zatem proszę jeszcze o prawidłowym i oszczędnym gospodarowaniu wodą oraz o jej recyklingu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W Zurychu 3,5 latek pokazywał mi jak segregować śmieci.
Świetny artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nieśmiało dodam, że GW poprosiła mnie wówczas o następne artykuły o odpadach. Tak powstał cykl.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.