Facebook Google+ Twitter

"Śmierć detektywa" - co nowego u Molly Murphy?

Śmierć detektywa to druga powieść z cyklu o Molly Murphy – rudowłosej Irlandce o zapędach detektywistycznych. Z pewnością jej przygody spodobają się wielbicielom lekkich kryminałów.

okładka / Fot. wydawnictwo Noir sur BlancGłówną bohaterką jest Molly Murphy – młoda dziewczyna pochodząca z wioski Ballykillin w Irlandii. Pod wpływem pewnych nieprzyjemnych wydarzeń, musiała uciekać ze swojego rodzinnego kraju do Ameryki. Od kilku miesięcy przebywa w Nowym Jorku, w którym próbuje się się usamodzielnić. Nie jest to jednak łatwe, gdyż bez referencji, trudno jej znaleźć pracę.

Marzy o tym, by zostać prywatnym detektywem i chce pobierać nauki u fachowca – Paddy'ego Rileya. Problem w tym, że nie jest to zawód dla kobiet. Dlatego pracodawca pozwala jej jedynie przekładać papiery i zmywać podłogi. Nie wtajemnicza jej w bieżące sprawy, które prowadzi. Tymczasem Molly chciałaby się zajmować poszukiwaniem osób zaginionych. Nie spodziewa się, że wkrótce czeka ją prawdziwe wyzwanie, bowiem niemalże na jej oczach zostaje popełnione morderstwo, a ona sama ledwo uchodzi z życiem...

Molly postanawia rozwiązać tę sprawę na własną rękę, gdyż nie może już liczyć na pomoc swojego pracodawcy. Zupełnie nie przejmuje się zdaniem kapitana Sullivana ani własnym bezpieczeństwem. Czy uda jej się schwytać sprawcę zanim sama stanie się ofiarą?

Śmierć detektywa to znakomity kryminał w stylu retro. Jak już wiele razy wspominałam, bardzo lubię ten rodzaj kryminału. A cykl ten przypadł mi szczególnie do gustu, gdyż Molly przypomina mi przebojową Phryne Fisher z serialu "Zagadki kryminalne panny Fisher", który powstał na podstawie powieści Kerry Greenwood (niestety nieprzetłumaczonych na polski). Co więcej, nazwisko bohaterki kojarzy mi się z panną Marple z powieści Agathy Christie. Jednak podobieństwo na tym się kończy, gdyż pierwsza z z nich to energiczna starsza pani, która dla rozrywki bawi się w detektywa, a druga - to młoda kobieta, którą okoliczności skłaniają do zajęcia się tą niebezpieczną profesją.

Dużym walorem powieści jest wierne odzwierciedlenie realiów Nowego Jorku z początku XX wieku. Do tego stopnia, że możemy przejechać się z bohaterami "elką", kolejką nadziemną, której trasa znajduje się wysokości drugiego piętra, a także zobaczyć wydarzenie, które we wrześniu 1901 roku wstrząsnęło całą Ameryką. Nie mogę zdradzić, co to było, gdyż zepsułabym zabawę.

Książkę czyta się bardzo szybko, gdyż napisana jest lekkim i miejscami zabawnym językiem. Rhys Bowen ma niezwykłe poczucie humoru, które widoczne jest chociażby podczas opisywania ówczesnych obyczajów. Dla przykładu przytoczę dialog między kapitanem Sullivanem a panną Murphy:

– Przecież nie jesteś mężczyzną i nie musisz martwić się o karierę. Chodzi tylko o zabicie czasu, dopóki nie zostaniesz czyjąś żoną.
– Czyjąś żoną? Dobre sobie! Nie widzisz, że dla mnie jest za późno? Skończyłam dwadzieścia trzy lata.
– Za późno? W twoim przypadku nigdy nie będzie za późno. Nawet w wieku pięćdziesięciu lat będziesz wciąż fascynująca.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.