Facebook Google+ Twitter

Śmierć i Zmartwychwstanie. Czy wypada o nich mówić?

Przeniesienie umierania do hospicjów łączyło się w kulturze zachodniej z wygaszeniem refleksji o duszy, nieśmiertelności i Zmartwychwstaniu. Tymczasem nie ma lepszego miejsca na mówienie o tym jak areopag.

 / Fot. WikipediaZmartwychwstaniu Chrystusa od początku towarzyszyły niewiara i podstęp a Jego śmierci na krzyżu zgorszenie i pogarda. W Ewangeliach znajduje się opis źródłowy dla niechęci do cudu powstania z martwych.

"(…) po naradzie dali żołnierzom dużo pieniędzy, nakazując: 'Mówcie tak: Nocą, kiedy zasnęliśmy, przyszli Jego uczniowie i wykradli Go. (...) I rozeszła się ta wieść wśród Żydów, i jest powtarzana aż do dnia dzisiejszego."

Zażenowanie osobą Chrystusa i jego odpowiedziami na egzystencjalne pytania ludzi zakradło się do kultury i w pewnym sensie pokonało ją niszcząc związek z metafizyką, tak jak ten związek widział i wprawiał w ruch na przykład Dostojewski. Zresztą prawosławna kultura rosyjska ostała się jako jedna z ostatnich (może się mylę, biorąc pod uwagę duszę Afryki, Azji czy Ameryki), w której predylekcja do duchowego nie zawstydza i nie izoluje.

Kulturowa arogancja wobec tajemnicy Zmartwychwstania bierze się z przeświadczenia o kontroli nad narracją, komunikacją i językiem. - Opowieść o Jezusie Chrystusie Wybawicielu zwyciężającym śmierć, nawet jeśli jest metanarracją nie wyrasta ponad zasady konstruowania innych, mniej lub bardziej podobnych podań – można wyczytać w wielu manifestach teoretyków i publikatorach estetyki. Do takiej konkluzji skłania także aranżacja i przebieg dyskusji w studiu Katarzyny Janowskiej i Maksa Cegielskiego (Hala odlotów (s. II, odc. 30) - Kto jest w Polsce prześladowany: ateiści czy katolicy?), która wywołuje w Wielkanoc najbardziej aktualne (współczesne) reminiscencje powątpiewań z dni, kiedy fakt (lub mit) Zmartwychwstania stanął u początków nowej ery, a z którymi wielu z nas się utożsamia albo im się poddaje z lęku przed wykluczeniem z kręgu osób dobrze poinformowanych.

Agacie Passent cisnęło się na usta wyobrażenie statystyki przestępstw seksualnych; trzeba powtarzać, że częściej niż księża dzieci molestują psychiatrzy i nauczyciele sportu. Prototypem przejmowania władzy nad narracją było recenzowanie biorących udział w programie księdza i zakonnicy, w których diabeł przecież siedzieć musi – wiem, dydaktyka rani, ale jako równie wyalienowaną odbieram pouczającą tonację Moniki Płatek. Maks Cegielski kupuje sobie miejsce w zlaicyzowanym establishmencie deklaracjami o niewierze – po cholerę skoro druga prowadząca nic o prywatnych przekonaniach nie mówi. itd. itd.

Rozłożono w studiu wachlarz nakładających się na siebie światopoglądów i postaw. Ateizm, sekularyzm, agnostycyzm, deizm, niechęć do instytucji i pośrednictwa Kościoła oraz uprzedzenia a czasami prosta złośliwość niekoniecznie są pokłosiem przemyślanej postawy i są z gruntu odmiennymi postawami. Bywają również faktorem ignorancji.

Niewiara lub wiara jest też wynikiem interakcji między poszukującymi, otwartymi i dialogującymi z przedstawicielami Kościoła lub wierzącymi. Jest chemia między ludźmi lub jej nie ma. Wtedy wiara rodzi się z współodczuwania albo dzieli nas mur antypatii.

Złożona sytuacja kulturowa poddana panowaniu wyemancypowanej z chrześcijaństwa mniejszości prowadzi do takiego paradoksu, że metafizyczne tęsknoty mogą się realizować tyko na poziomie abstraktu albo w ogóle nie da się ich manifestować.

Nie ma chyba bardziej żałosnego położenia kultury i międzyludzkiej komunikacji jak stłumiona transcendencja.

Na koncercie dla nieżyjącej Kasi Markiewicz z Voice Of Poland emitowanym 6 kwietnia nikomu nie udało się wypowiedzieć wiszącej w powietrzu frazy metafizycznej. To była jedna z tych sytuacji, kiedy kultura nakłada kaganiec na najbardziej podstawowy odruch podzielany przez większość ludzi: nadziei na Zmartwychwstanie i przekonania o nieśmiertelności. Najmniej podstawowe, postrzegane jako nienaturalne postawy, na przykład homoseksualne w tej samej kulturze uznawane są za centralne, nieinwazyjne i dostatecznie atrakcyjne dla większości.

Cichy, lansowany w TVP Kultura przesąd o wyższości kulturowej sztuki współczesnej. Otwarte wykluczenie chrześcijaństwa podtrzymywane przez anachroniczny i nieugodowy antyklerykalizm są jak owa plotka przetaczająca się przez Judeę i Samarię, która stała się punktem wyjścia dla prześladowania chrześcijan głoszących mesjańską nadzieję oderwanym od nadziei masom.

Żadna oferta światowa – abstrahując od rozstrzygania o prawdziwości - nie jest w stanie przebić tej chrześcijańskiej i zaspokoić transcendentalny głód człowieka. Kulturowa parametafizyka jest kiczem; dopiero sięgnięcie kultury do prawdziwej metafizyki daje impuls do powstania arcydzieł. Ile z nich natchnął obraz Baranka umęczonego i zmartwychwstałego a ile powstało w przestrzeni nihilizmu – tzw. aksjologicznej pustki? Do najlepszej wersji potwierdzonej wielkimi dziełami muzyki, architektury czy malarstwa spłaszczona i zunifikowna kondycja współczesnej sztuki upokarzająco zarządzanej i kontrolowanej przez dystrybucję nie dorosła.

Kolejny paradoks. Wyższość chrześcijaństwa nie opiera się na racji, ale na wrażeniu - wrażliwości, którym niedawno podzielił się prof. Idzi Panic

"Mając zdjęcie całunu można odtworzyć, jak wyglądał Jezus. Zrobiono eksperyment i wyczyszczono komputerowo wizerunek na całunie z ran i wszystkich cierpień. Jest to człowiek bardzo przystojny. Mniej więcej 180 cm wzrostu, o bardzo spokojnej twarzy. I co ciekawe, mimo tego makabrycznego cierpienia, które ma zadano, na twarzy człowieka z całunu nie ma złości. Dla mnie to jest najbardziej szokujące."


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (54):

Sortuj komentarze:

parametafizyka kulturowa i metafizyka to dla mnie czerń i biel.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja jeszcze na chwilę wrócę do tych fragmentów tekstu:

/Kulturowa parametafizyka jest kiczem; dopiero sięgnięcie kultury do prawdziwej metafizyki daje impuls do powstania arcydzieł./

Klasyczne ściągnięcie do bieli i czerni.
Pada odpowiedź w kategoriach zero jedynkowych, bez jakiegokolwiek niuansowania.


/Ile z nich natchnął obraz Baranka umęczonego i zmartwychwstałego a ile powstało w przestrzeni nihilizmu – tzw. aksjologicznej pustki?/

I klasyka klasyki. Pytanie na śniadanie.
Odpowiedź przecież została już wcześniej udzielona. WSZYSTKICH ( tych od Baranka). I NIKOGO spoza.
Albo mamy "umęczonego Baranka, albo "nihilistyczną pustkę"


Przerażający, zredukowany świat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

dlatego jestem zadowolona, że ciągnie za mną korowód indywidualności. Zamiast 50 odsłon mam ich 100. Reaguję na spersonalizowane oczekiwania Marty. Jakbym ją pozostawiła bez odpowiedzi też byłoby źle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mario, niech Marta się broni sama, ale "przyłożyłaś" jej w taki sposób, że mnie to poruszyło. Chwytem poniżej pasa (jak w dyskusji z jednym z parlamentarzystów padło takie stwierdzenie) jest zarzut o powtarzaniu argumentów. W dyskusjach o wierze, gender i pochodnych tematach argumenty muszą się powtarzać. To przecież nieuniknione, bo nauka nic rewolucyjnego w tym obszarze nie wniosła. Przetwarzamy wszystko to czym dysponujemy. A że tematy - jak bańka wstańka - powracają na powierzchnię publicystyczną, to i argumenty muszą się powtarzać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta, pisz "o przerażających przypadkach w domach dziecka prowadzonych przez zakonnice" i nie miej do mnie pretensji, że nie ogarniam swoją publicystyką wszystkich patologii.

Ja nie boję się etykietki "publicystka [chyba daleko mi do takiego tytułu, raczej jakaś blogerka] katolicka" – tylko nie wiem co to jest. Pan Makowski nic nie definiuje.
Piszę na różne tematy.

Nie będę miała również pretensji do ciebie jak pod artykułem o Ukrainie nawrócisz do molestowania w domach dziecka. Zawsze z ogromną ciekawością śledzę twoje komentarze, choć bywa, że się powtarzasz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znasz moje zdanie w kwestii absurdów promowanych pod hasłem gender - wyrażałam je niejednokrotnie w komentarzach. Ale jestem przeciwna minimalizowaniu innych niepokojących zjawisk. Dlatego pisałam tu kiedyś o przerażających przypadkach w domach dziecka prowadzonych przez państwo, a interwencję w tego rodzaju sprawie zdarzyło mi się podejmować bez pośrednictwa mediów. Nie widzę powodu, bym miała pomijać milczeniem to, co miało miejsce w ośrodku zakonnym. I jeśli przytaczam szokujące materiały i uparcie do nich powracam, to w jednym celu - chcę, żeby odbiorca widział ofiarę, a nie dane statystyczne.
Co do publicystów katolickich, polecam tę dyskusję:
http://prasa.wiara.pl/doc/455367.Po-co-nam-publicysci-katoliccy
Ja zgadzam się z punktem widzenia Jarosława Makowskiego:
"Panowie jak diabeł święconej wody boją się etykietki "publicysta katolicki". I ja to rozumiem. Tyle że - z drugiej strony, co należy jasno powiedzieć - doskonale widzicie, że zwrot publicysta katolicki w dużym stopniu legitymizuje waszą obecność w dyskursie publicznym."
"Nad Wisłą dziennikarz, który pisze o Kościele, jest zarazem osobą wierzącą. Wiara takiego dziennikarza, prócz oczywiście kompetencji, legitymizuje jego prawo do pisania o religii i Kościele."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Seksualizacji dzieci ja i Marcin poświęciliśmy gros artykułów. Podaję linki do niektórych z nich.

Kto jest publicystą katolickim, lekarzem katolickim albo murarzem katolickim? Chętnie poznam twoją definicję.

W dwóch sprawach wolałam odwołać się do swoich kwalifikacji, niż publicystycznych prerogatyw na niszowym portalu.

Dramat w Zabrzu: Proste prymitywne kobiety, niektóre z nich poważnie zaburzone nie posiadające uprawnień do sprawowania opieki nad dziećmi i młodzieżą. Kluzik – Rostkowska przeprowadzi ścisłą kontrolę nad placówkami kościelnymi i dosieje te, które obsadzone są niekompetentnie.

Jaka była twoja odpowiedź, oprócz recenzowania moich reakcji? Ile ty napisałaś, ile podjęłaś interwencji? Taka licytacja nie ma sensu, więc uznaj moje pytania z góry za figurę retoryczną.

Nie sądź bliźnich po pozorach.


Raporty o pedofilii przeczą stereotypom
link
"Stop seksualizacji dzieci". Kto kłamie w sprawie masturbacji?
Stop seksualizacji dzieci
link
Skandal w gimnazjum. Czekam na decyzję salezjanów
link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mario, nie wiem, co masz na myśli, mówiąc o moralnym apodyktyzmie i chyba już nie chcę wiedzieć...
Nie zrozumiemy się, bo dla Ciebie to siostra Bernadetta jest centralna postacią dramatu, a dla mnie właściwie ważniejszy jest brak reakcji innych sióstr na to, co się działo przez kilkanaście lat. To, że one nie "czują tematu" ani nie zorganizowały pomocy, a współczucie zarezerwowały dla sprawczyni.
Liczyłam na to, że temat podejmą publicyści kojarzeni z nurtem katolickim (tak, jak zrobił to Terlikowski w sprawie proboszcza z Tylawy), bo każdy inny spotka się z zarzutem antyklerykalizmu. BTW, potwierdza to Twoja reakcja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście zgadzam się, można i powinno się temat drążyć - to kwestia wrażliwości chrześcijańskiej. Kto wyruszy do tych chłopaków? Jaką pomoc im się zaoferuje?

Nie wiem tylko czy to ty Marto powinnaś wyznaczać ludziom ich życiowe zadania. Naprawdę, niewiele o mnie wiesz... Jeśli czujesz ten temat, jako pedagog, chrześcijanka, matka chwyć za pióro i poisz sprawę. Dotrzyj do zeznań świadków, zorganizuj pomoc.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta próbuje wciągnąć mnie i Marcina w orbitę odpowiedzialności i solidarności korporacyjnej; ty śrubujesz społeczną odpowiedzialność sprawców.

Dla mnie temat jest zbyt obszerny, żeby redagować go tylko z pozycji prawnej albo moralnej, socjologicznej czy psychologicznej.

Nawet wstawienie go w ramy obrazu filmowego czy teatralnego podpada pod ryzyko kiczu, tak jak wiele tego rodzaju prób.

Gdybym miała się zmierzyć z tematem, to na pewno nie w konwencji narzucanej nachalnie przez Martę - jakiegoś moralnego apodyktyzmu.

Chętnie napisałabym o siostrze Bernadecie sztukę wzorując się na postaci pielęgniarki z Kukułczego gniazda. Skontrastowałabym ją z kimś takim jak bohaterka Drewnianego różańca. Nie inaczej, żeby nie popaść w mowę rozliczeniową, w akt oskarżenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.