Facebook Google+ Twitter

Śmierć to też towar

Śmierć zawsze była towarem na sprzedaż. W starożytnym Rzymie walki gladiatorów i śmierć niewolników dostarczały tłuszczy rozrywki, a niektórym fortuny. Dziś śmierć jest niezłym sposobem na zbicie majątku. Kto zarobi na śmierci króla popu?

"Śmierć Michael Jacksona wstrząsnęła światem i internetem" - donoszą media. "Ulice wokół szpitala w Los Angeles pełne zrozpaczonych fanów" - można przeczytać gdzie indziej. W internecie zaroiło się od spekulacji, zdjęć i filmików króla popu. Problem w tym, że król był nagi. Obdarty z majątku i moralności. Michael Jackson jako cudowne dziecko nie zbił niesamowitego majątku. Jako solista wydawał się być rzeczywiście wschodzącym królem słońce.

Pierwsza płyta "Off the Wall" sprzedana w 20 mln. egzemplarzy. Druga "Thriller" to już 104 mln. Kolejna "Bad" to skromnie wyglądające przy uprzednim wyniku 30 mln, jednak piosenkarz nadrabiał to licznymi koncertami. Następna płyta "Dangerous" to 29 mln egzemplarzy. Ale nad królestwem króla popu"] zaczynają się zbierać czarne chmury. Grożą mu pozwy sądowe, a coraz więcej osób zaczyna kojarzyć go z nieszkodliwymi wariactwami niż z muzyką. Powszechne stają się żarty o jego namiocie tlenowym i wizji życia 130 lat, oraz liczne operacje plastyczne mające zmienić go z Afroamerykanina na Amerykanina. Kolejne płyty sprzedają się już w coraz mniejszej ilości egzemplarzy, stacje owszem, puszczają co niektóre "kawałki", ale ciężko je nazwać absolutnymi hitami, które zawładnęły by anteną na dłuższy czas. Płyta "Invincible" to już żałosne 8 mln sprzedanych egzemplarzy. Królestwo padło.

Od tego czasu ciężko było o piosenki, jeśli pojawiało się coś w mediach o Jacksonie, to nie jego utwory a nowe newsy o kolejnych procesach i dziwacznych pomysłach, by wreszcie pokazać światu, że król ma problemy z prawem, moralnością i finansami. Piosenkarz ze sceny nie zdążył zejść niepokonany. Majątek pożarły procesy i kosztowne pomysły Michaela. Nowych pieniędzy nie przybywało, sprzedaż kulała i nie pomogły jej rozpaczliwe próby ratowania lichymi występami. Ratunek miał nadejść w Londynie, choć osobiście obawiam się, że król popu nie okazałby się super nową a raczej "spadającą gwiazdą".

Kto więc zarobi na jego śmierci ? Oczywiście media. Przez kilka dni wszędzie mówiono tylko o śmierci Jaksona. Zarobią sklepy fonograficzne masowo sprzedające już zakurzone krążki, z którymi jeszcze niedawno nie było wiadomo co robić. Sklep iTunes masowo sprzedaje pojedyncze utwory, a sprzedaż jest wysoka jak nigdy. Oczywiście zarobią sprzedawcy gadżetów (butów, skarpetek, chusteczek do nosa, zużytych biletów na koncerty itd). Tłuszcza ma swojego gladiatora, który na wyrost koronował się na króla tylko po to, by pokazać, iż może być zaledwie księciem. Tak czy inaczej, jako człowiekowi należy mu się szacunek i może czas nad tym się zastanowić, przestać dmuchać w balon z napisem "śmierć króla popu", nie napędzać klienteli handlarzom relikwii. Czas pomyśleć o tym, że nawet wielcy umierają... niestety często w samotności, a rzecz tak osobista jak śmierć staje się ich ostatnim towarem na sprzedaż.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.