Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

967 miejsce

Dział: Ciekawostki

Ocena: 112pkt

Oceń:

Autor usunął profil

Śmierć zdejmuje buty


Wypadek. Zmiażdżone samochody. Obok przy drodze leżą martwi ludzie. Jedna rzecz budzi zdumienie – nie mają butów... Przypadek, czy tajemniczy fenomen?



- Ale mogły spaść od uderzenia?
- Mogły, ale mówię panu, że nie było duże uderzenie. Ale on nie ma butów i mówię do kolegi: zobaczysz, że nie żyje. I reanimacja nie pomogła, bo nie żył. I te buty... niech pan popyta.
- To ciekawe... A jak pan sądzi, dlaczego ludzie tracą buty?
- Bo ja wiem... śmierć buty ściąga, tak jest. Może dusza przez stopy ucieka, czy jak? Ja się na tym nie znam, ale myślę, że może jacyś naukowcy się tym powinni zainteresować. Ale mówię panu, że wszyscy panu to powiedzą, wszyscy. Jak buty stracił, to znak, że nie żyje. Tak jest po prostu.

Leżące buty na miejscu wypadku to zły znak!


Sprawę „śmierci zdejmującej buty” uczyniłem tematem audycji radiowej, w czasie której zadzwoniło kilkudziesięciu słuchaczy poruszonych tym tematem. Okazało się, że wielu z nich widziało tragiczne wypadki i także zwróciło uwagę na zdumiewający fakt, że w przypadku ofiar śmiertelnych buty – choćby nawet najlepiej zasznurowane – leżały obok. Mam w archiwum korespondencję w tej sprawie, którą otrzymałem po programie. Oto trzy wybrane fragmenty maili, które otrzymałem.

Kilka dni temu wysłuchałem pana audycji o wypadkach i ich ofiarach, które z niewiadomych przyczyn gubią buty. Ja sam mogę potwierdzić, że takie opowieści są powszechne. Nawet pracownicy pogotowia ratunkowego opowiadają, że takie przypadki faktycznie się zdarzają, i nawet lekarze, widząc leżące gdzieś na miejscu jakiegoś wypadku buty mówią, że prawdopodobnie ofiara nie żyje. I najczęściej zdarza się, że po dojściu do ofiary, faktycznie właściciel butów poniósł śmierć. (...) mówi się o przypadkach, w których buty są ciasno zawiązane, często wiązane wysoko, i problemem byłoby je zdjąć w tej postaci z nóg za pomocą rąk i dużej siły, tymczasem one bezwładnie po prostu spadają. Niedawno słyszałem, trafne chyba nawet określenie, że tam się idzie na boso. Coś w tym chyba jest...

...opowiedziałam o tym zjawisku mężowi, który jest w niemieckim Czerwonym Krzyżu i niejednokrotnie brał udział w ratowaniu ludzkiego życia. Sprawa zaintrygowała również jego, więc postanowił zadzwonić do swojego przyjaciela, który jest sanitariuszem w karetce pogotowia, aby sprawdzić, czy on nie zauważył tego zjawiska w swojej praktyce. Zupełnie dziwnie zrobiło się nam, gdy ten zadzwonił do nas kilka dni temu mówiąc, iż 90 procentach przypadków, w których brał udział jako sanitariusz - ofiary nie miały na nogach butów! Stwierdzenie to oparł na zdjęciach z wypadków (do których notabene niechętnie powraca), a które posiada w archiwum. Sam był lekko zszokowany tym stwierdzeniem, bo jak mówi podczas akcji ratowniczej nigdy nie zwrócił na to uwagi …

But na jezdni Fot.  Robert Bernatowicz / Fot. Buty zdjęcie Fot. Robert Bernatowicz / Fot.

Zobacz także:

Robert Bernatowicz OFFline profil autora

Autor: Robert Bernatowicz

Napisz do autora

Artykuły (45) Galerie (0) Średnia ocen (3.88)

Wiek: 62 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

O mnie: Dziennikarz radiowy i telewizyjny. Szef publicystyki w TVBiznes i autor audycji autorskich w Polskim Radiu. Od wielu lat prowadzi Fundację NAUTILUS.

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 60

Sortuj komentarze:

sebastian rosinski 18.02.2007 08:46

Ocena: Ocena pozytywna 75 Ocena negatywna 53

Faktycznie tez słyszałem to od różnych ludzi wiele razy, zastanawia mnie tylko jedno - a co w sytuacji kiedy Ja prawie zawsze na długich trasach prowadzę auto na boso?
- na boso bo jest mi tak wygodniej i na pewno wtedy nie zasnę a pokonuje często tysiąc km na dobę.
-jeżdżę już piętnaście lat i jeszcze nie zdarzyło mi się nawet zadrapać auta.
Ciekaw jestem co na to "specjaliści od śmierci- meritum sprawy" może Ja sobie ściągam jakieś licho :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

sebastian rosinski 18.02.2007 08:46

Ocena: Ocena pozytywna 49 Ocena negatywna 57

bo to prawda

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krzysztof Baraniak 18.02.2007 10:49

Ocena: Ocena pozytywna 60 Ocena negatywna 52

Bardzo ciekawe spostrzeżenia...aż lekko zaniemówiłem, nigdy nie zwracam na to uwagi. Plus dla Autora.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alicja Karłowska 18.02.2007 10:59

Ocena: Ocena pozytywna 49 Ocena negatywna 54

Tekst mnie zaintrygował.
Sztuką jest pisać o czymś, co innym często umyka, gubi się gdzieś w natłoku innych z pozoru ważniejszych spraw. Ten tekst sprawia, że chcesz się zatrzymać, pomyśleć i co ważne - przeczytać do końca.
Fascynująca musiała być audycja. Ciekawi mnie jak była realizowana, jak dzwiękiem był ilustrowany obraz... Raz jeszcze - podjęty wspaniały temat!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szymon Niemiec 18.02.2007 11:24

Ocena: Ocena pozytywna 63 Ocena negatywna 49

Kiedy rozmawiałem na ten temat z jednym ze znajomych lekarzy, stwierdził on, że w większości wypadków efekt spadania butów jest związany z przedśmiertnym silnym skurczem, a następnie zwiotczeniem mięśni stopy.
Plus za materiał

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Panfil 18.02.2007 11:46

Ocena: Ocena pozytywna 73 Ocena negatywna 53

Daje plusa :-) No musze powiedzieć, że nigdy o takim czymś nie słyszałem. Bardzo dobry temat :) Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mir Nalezińskí 18.02.2007 11:46

Ocena: Ocena pozytywna 52 Ocena negatywna 58

Plus za intrygujący artykuł. Na podobny temat napisałem 6 lat temu. Plastykowe czarne całuny to wspólczesny obraz zabitego człowieka w wypadku drogowym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 18.02.2007 12:30

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 68

Zabawny temat. A jak np ktoś się otruję, to też mu spadają buty?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 18.02.2007 12:31

Ocena: Ocena pozytywna 85 Ocena negatywna 70

Przeprowadzmy taki eksperyment- ile porzebujemy siły żeby zdjąć but bez rozsznurowania? Ja zazwyczaj w ten sposób zdejmiuję i potrzeba, pi razy oko, 8 kg. Przyjmijmy, ze but waży 200 g. Więc aby zdjąć but potrzebne jest przeciążenie 40 G. Jeżeli wypadek jest śmiertelny to 40 G jest dość powszechnym przeciązeniem. Zdarzają sie i 120 G. Przepraszam za moją domorosłą fizykę. Nigdy nie miałem do tego talentu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 18.02.2007 12:38

Ocena: Ocena pozytywna 62 Ocena negatywna 66

Czapkę pewnie też zdejmuje, ciekawe czy portfel zabiera. Nie wiem czy się śmiać, czy płakać, kiedy to czytam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.