Ciekawostki

Dodaj do:

Zmniejsz rozmiar tekstu Powiększ rozmiar tekstu

Wyślij Drukuj

Śmierć zdejmuje buty

2007-02-18 07:10, aktualizacja: 2008-12-11 12:36:45

18 44 77914 śmierć buty zwiastun wypadki felieton Bernatowicz

Wypadek. Zmiażdżone samochody. Obok przy drodze leżą martwi ludzie. Jedna rzecz budzi zdumienie – nie mają butów... Przypadek, czy tajemniczy fenomen?

But na jezdni Fot.  Robert Bernatowicz / Fot. Dokładnie pamiętam ten dzień. Wracałem samochodem do Warszawy, kiedy nagle stanąłem w potwornym korku, a droga byłazupełnie zablokowana. Okazało się, że pół godziny wcześniej doszło do tragicznego wypadku samochodowego. Zaparkowałem auto na poboczu i poszedłem obejrzeć miejsce zdarzenia. Dwie osoby leżały na jezdni przykryte ciemną folią. Jedna rzecz zwróciła moją uwagę - obie śmiertelne ofiary nie miały na nogach... butów. Niby drobiazg, ale trochę mnie to zdziwiło.

W pierwszej chwili pomyślałem, że być może ekipa ratowników wydostająca ludzi ze zmiażdżonych samochodów chciała sobie z jakiś powodów ułatwić zadanie i zdjęła im obuwie, ale potem wydało mi się to absurdalne. Uznałem raczej, że widocznie w wyniku zderzenia doszło do tak dużych przeciążeń, że buty samoczynnie zsunęły się im z nóg. Obok stał sanitariusz, który palił papierosa w oczekiwaniu na zakończenie pracy policji, by zabrać zwłoki. Zapytałem go o buty. Powiedział, że to „śmierć ludziom buty zdejmuje”. Bardzo zainteresowała mnie ta sprawa i postanowiłem o tym zrealizować reportaż dla radia, w którym wtedy pracowałem. Oto fragment rozmowy z sanitariuszem, którą nagrałem wiele lat temu w warszawskim szpitalu przy ulicy Hożej.

Sanitariusz: - Zobaczyłem, że to dziecko nie ma butów. Niedobrze jest! To znaczy śmierć – tak pomyślałem.
Robert Bernatowicz: - Śmierć? Co pan ma na myśli?!
- A co, nie słyszał pan o tym? Buty spadają, to człowiek nie żyje. Ale to zawsze tak jest, jak nie ma butów, znaczy trup.
- Buty? O czym pan mówi?
- Niech pan popyta, kogo chce. Tu w szpitalu albo z załogami niech pan porozmawia, ale... to wystarczy tylko choćby z tymi, co holują te pojazdy, bo oni bardzo często widzą najgorsze wypadki. I powiedzą panu to samo co ja, że człowiekowi śmierć zdejmuje buty...
- Co pan opowiada? Nigdy o tym nie słyszałem. Ale... może te buty same spadają, bo uderzenie duże jest? Znaczy siła uderzenia w samochód, to nie dziwne, że spadają.
- Nie rozumie mnie pan, to trzeba zobaczyć. Czasami jest wypadek i w samochodzie ginie człowiek, bo lekko uderzył głową w kierownicę. Niby nic takie uderzenie i nawet w pasach był, a to śmiertelny cios w głowę. I samochód nawet wcale nie tak zniszczony, wydaje się, że taka stłuczka zwykła... patrzę do środka i widzę, że gość nie ma butów, bo mu spadły. A uderzenie nie było duże.
Buty zdjęcie Fot. Robert Bernatowicz / Fot.
Sortuj komentarze:

sebastian rosinski

sebastian rosinski 18.02.2007 08:46

Faktycznie tez słyszałem to od różnych ludzi wiele razy, zastanawia mnie tylko jedno - a co w sytuacji kiedy Ja prawie zawsze na długich trasach prowadzę auto na boso?
- na boso bo jest mi tak wygodniej i na pewno wtedy nie zasnę a pokonuje często tysiąc km na dobę.
-jeżdżę już piętnaście lat i jeszcze nie zdarzyło mi się nawet zadrapać auta.
Ciekaw jestem co na to "specjaliści od śmierci- meritum sprawy" może Ja sobie ściągam jakieś licho :-)

sebastian rosinski

sebastian rosinski 18.02.2007 08:46

bo to prawda

Krzysztof Baraniak

Krzysztof Baraniak 18.02.2007 10:49

Bardzo ciekawe spostrzeżenia...aż lekko zaniemówiłem, nigdy nie zwracam na to uwagi. Plus dla Autora.

Alicja Karłowska

Alicja Karłowska 18.02.2007 10:59

Tekst mnie zaintrygował.
Sztuką jest pisać o czymś, co innym często umyka, gubi się gdzieś w natłoku innych z pozoru ważniejszych spraw. Ten tekst sprawia, że chcesz się zatrzymać, pomyśleć i co ważne - przeczytać do końca.
Fascynująca musiała być audycja. Ciekawi mnie jak była realizowana, jak dzwiękiem był ilustrowany obraz... Raz jeszcze - podjęty wspaniały temat!

Szymon Niemiec

Szymon Niemiec 18.02.2007 11:24

Kiedy rozmawiałem na ten temat z jednym ze znajomych lekarzy, stwierdził on, że w większości wypadków efekt spadania butów jest związany z przedśmiertnym silnym skurczem, a następnie zwiotczeniem mięśni stopy.
Plus za materiał

Beata Biały

Beata Biały 18.02.2007 11:30

Plus za oryginalny i ciekawie podany temat. Spodobało mi się stwierdzenie, że "tam idzie się boso". :))

Piotr Panfil

Piotr Panfil 18.02.2007 11:46

Daje plusa :-) No musze powiedzieć, że nigdy o takim czymś nie słyszałem. Bardzo dobry temat :) Pozdrawiam

Mir Nalezińskí

Mir Nalezińskí 18.02.2007 11:46

Plus za intrygujący artykuł. Na podobny temat napisałem 6 lat temu. Plastykowe czarne całuny to wspólczesny obraz zabitego człowieka w wypadku drogowym.

Kamil Fejfer

Autor usunął profil 18.02.2007 12:30

Zabawny temat. A jak np ktoś się otruję, to też mu spadają buty?

Kamil Fejfer

Autor usunął profil 18.02.2007 12:31

Przeprowadzmy taki eksperyment- ile porzebujemy siły żeby zdjąć but bez rozsznurowania? Ja zazwyczaj w ten sposób zdejmiuję i potrzeba, pi razy oko, 8 kg. Przyjmijmy, ze but waży 200 g. Więc aby zdjąć but potrzebne jest przeciążenie 40 G. Jeżeli wypadek jest śmiertelny to 40 G jest dość powszechnym przeciązeniem. Zdarzają sie i 120 G. Przepraszam za moją domorosłą fizykę. Nigdy nie miałem do tego talentu.

Opcje zaawansowane

NaszeMiasto.pl

Copyright 2010 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.