Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

175869 miejsce

Śmieszni faceci

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2007-08-14 10:50

Kolekcję klaunów założył z przekory. Na pierwszym mógł zarobić dziesięciokrotnie, ale odmówił. Michał Schulz z Sycowa ma w swojej kawalerce tysiąc ośmiuset współlokatorów. Panoszą się wszędzie, wypierają z szafy ręczniki, dokazują, wygłupiają się – jak to klauny.

 / Fot. fot. archiwum Kolekcjoner Michał SchulzZaczęło się 8 lat temu. Pan Michał, były wojskowy, później biznesmen, ostatnio pracownik zachodniej firmy, często jeździł do Niemiec. Podczas jednej z wypraw zaniosło go na pchli targ w jakiejś niewielkiej mieścinie. Tam wpadł mu w oko półmetrowy porcelanowy klaun. Po targach zapłacił za niego 50 ówczesnych marek zachodnich. Kiedy opuszczał plac ze zdobyczą, zaczepił go jakiś Niemiec i zaczął błagać, by mu odsprzedać figurkę, bo takiej właśnie brak mu do kompletu. W swej ofercie doszedł do 500 marek, a dałby i więcej, gdyby miał przy sobie. Kolega pana Michała wpadł w entuzjazm: – Ty farciarzu, taka przebitka, sprzedawaj zaraz, po co ci to, przecież żadnej kolekcji nie masz, bierz kasę... – nalegał. Szczęśliwego posiadacza krew z lekka zalała: – Jak to nie mam – obruszył się – to właśnie pierwsza sztuka do kolekcji. Jak powiedział, tak zrobił. Po paru latach miał już około tysiąca przeróżnych klaunów i wtedy po raz pierwszy jego zbiór trafił do Księgi Guinnessa.

Drogie błazny

Szaty ich przeważnie ostre, usta czerwone, od ucha do ucha, jak tradycja każe, a wszystkie, prócz rozbawiania widza, robią, co chcą – jeżdżą na rowerach i motorach, grają na instrumentach, wykonują akrobacje, podpierają zegar, a jeden nawet udaje świecznik. Fantazja twórców postaci cyrkowych błaznów jest nieokiełznana. Produkują je z gipsu, plastiku, metali, kości słoniowej, porcelany, kamienia, drewna, szkła. Zdobią ich podobiznami złote i srebrne breloczki; istnieją słynne (wśród znawców) drogocenne szachy, których każda figura jest klaunem. Firma Gildenklaun za 10-centymetrowego klauna ręcznej roboty bierze ciężkie pieniądze – niedawno w czwartym dniu internetowej licytacji za jedną figurkę dawano 1800 euro. Producenci wydają też własne pismo dla zbieraczy i werbują znane osobistości w poczet „przyjaciół klaunów”.

Zmieniają aurę

Bardzo kosztownych figurek Michał Schultz w swym zbiorze nie ma, żartuje, że kasa pancerna do ich przechowywania już by się w mieszkanku nie zmieściła. Kupuje takie w cenie od jednego do kilkunastu euro, ale i wśród drobnicy można wyszukać prawdziwe cuda. Zresztą wszystkie razem, zgromadzone na niewielkiej powierzchni, wytwarzają, zdaniem właściciela, przedziwną aurę. W mieszkaniu jest ciepło, nawet podczas mrozów, człowiek się relaksuje. – Taki energetyzujący klimat wytwarzany przez moją kolekcję nawet mnie specjalnie nie dziwi – mówi właściciel – przecież zostały stworzone po to, aby ludzi bawić. Jak widać, robią swoje.

Orkiestra wesołków

Pan Michał zamierza ponownie starać się o wpisanie swojej rekordowej kolekcji do Księgi Guinnessa. Tym razem w dwóch kategoriach: cały zbiór – 1800 figurek i osobno 1000-osobowa orkiestra – tylko klauny grające na instrumentach.
W Polsce błazny nie są tematem popularnym wśród kolekcjonerów, co mnie nawet cieszy – mówi Schulz. W Niemczech i innych krajach Zachodu pewnie znalazłbym większą liczbę konkurentów, ale dotąd i nikt stamtąd mnie nie przebił. Na razie więc polska reprezentacja wesołków górą.

Andrzej Górny

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Magdalena Czaja
  • Magdalena Czaja
  • 05.01.2011 11:09

Bardzo proszę o kontakt do tego Pana Kolekcjonera.
Posiadam komplet siedmiu klaunów grających na instrumentach ,mogłabym z tym Panem dokonać transakcji.Pozdarwiam i czekam na odp.
Magdalena

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.