Facebook Google+ Twitter

Smoki, żołnierzyki i walizki z narzędziami

Co łączy stratega z modelarzem, a kolekcjonera z hydraulikiem? Warhammer Fantasy Battle to gra bitewna, która ciągle zwiększa swoją popularność. Dla niektórych – główne zajęcie, dla innych – sport, dla całej reszty – pasjonujące hobby.

Typowy obrazek. |fot. Piotr Czarny

Warto wiedzieć, jak dobrze wykorzystać swój wolny czas. Telewizja nie zawsze staje na wysokości zadania, codzienne imprezy są w stanie zmęczyć nawet największych zapaleńców, a sport uprawiany na profesjonalnym (czytaj: treningowym) poziomie to opcja tylko dla tych najbardziej utalentowanych. Oczywiście, można oddać się błogiemu nicnierobieniu, ale ono potrafi wykończyć jeszcze bardziej.
W takiej sytuacji przydałoby się hobby - coś, czemu można się poświęcić i wydać na nie ciężko zarobione pieniądze. Do tego celu dobrze nadają się gry bitewne. Jedną z najbardziej popularnych jest Warhammer Fantasy Battle. Gra to doskonały pretekst do spędzenia paru godzin w gronie znajomych, możliwość artystycznego "wyżycia się" i okazja do spróbowania swoich sił w modelarstwie.

Zasady?

WFB to rozwinięcie idei popularnych "żołnierzyków", objęta przejrzystymi (choć trochę skomplikowanymi - podręcznik ma kilkadziesiąt stron) zasadami i wzbogacona o aspekt kolekcjonerski. W skrócie, gra polega na toczeniu bitew w oparciu o przyjętą taktykę i ukształtowanie terenu. Chowając się za lasem, chronisz swoje jednostki przed ogniem strzeleckim; wystawiając artylerię na brzegu jeziora, zabezpieczasz się przed atakiem od przodu. Każdy oddział - piechota bądź kawaleria, liczący do 20 żołnierzy - w ciągu jednej z sześciu rozgrywanych tur może przejść określony dystans, mierzony w calach. Gdy już dojdzie do zwarcia, o zwycięstwie decydują statystyki walczących, ale też szczęście, bo dużo zależy od rzutów kośćmi. Każdy walczący model ma do zadania określoną ilość ataków, o ich powodzeniu decydują właśnie rzuty kośćmi. Zależnie od statystyk jednostki, wynik, który należy osiągnąć jest odpowiednio niższy, lub wyższy - a więc, łatwiejszy lubArmia krasnoludów w trakcie oblężenia. |fot. Piotr Czarny trudniejszy do uzyskania. Przykładowo, wojownik Orków, chcąc trafić elfickiego generała, musi wyrzucić "4", ale jego przeciwnikowi wystarczy "3", ze względu na lepszą umiejętność walki wręcz.

Co miałoby przyciągnąć kolekcjonerów?

Każda jednostka to oddzielny, bardzo szczegółowy model o wysokości do 5 cm. Asortyment zmienia się co jakiś czas, co daje pole do popisu wszelkim zbieraczom - niektórzy z nich ściągają figurki z zagranicy, płacąc za to ciężkie pieniądze. Obecnie w ofercie jest 15 kompletnie różnych armii, każda z własnym zestawem modeli i zmuszająca do przyjęcia odmiennej taktyki. Rasy są dokładnie takie, jakich oczekiwać można od świata fantasy - elfy (w trzech wydaniach), krasnoludy, ludzie, wampiry, ogry... Różnorodność jest tak duża, że trudno o rozegranie dwóch identycznych bitew.

W armii jest kilkadziesiąt modeli, każdy z nich powinien zostać własnoręcznie pomalowany. Najbardziej uzdolnione osoby tworzą małe dzieła sztuki, prezentowane w internetowych galeriach i sprzedawane na aukcjach z wielokrotnym przebiciem cenowym. Nie wszyscy mogą osiągnąć ich poziom, ale opanowanie podstawowych technik i odrobina treningu szybko dają dobre efekty. Niewiele jest przyjemniejszych rzeczy, niż widok własnoręcznie pomalowanej armii. Osoby o zdolnościach manualnych mają tu duże pole do popisu, gdyż takie elementy ukształtowania terenu jak wzniesienie czy las można również wykonać samemu z przedmiotów dostępnych w domu, np. gąbki czy steropianu.
Bitwa właśnie się zaczęła. |fot. Piotr CzarnyOczywiście, za odpowiednią cenę ten element hobby można zredukować do minimum - istnieją firmy i pojedyncze osoby, zajmujące się produkcją terenów i malowaniem na zamówienie - ale co to za satysfakcja?

Kto się tym zajmuje?

Otoczka, jak wytworzyła się wokół tej rywalizacji tworzy swoistą subkulturę ludzi, którzy mówią podobnym językiem i mają podobne zainteresowania. Platformą, na której kontaktują się kluby z poszczególnych miast i sami gracze stał się internet, a dokładniej - kilka najpopularniejszych portali poświęconych tematyce. Przekrój wiekowy jest znaczny, od piętnastolatków po ludzi w okolicach pięćdziesiątki. Przeciętny gracz jest pełnoletni i w trakcie studiów. Nie ma wiele wspólnego ze stereotypem metalowca-satanisty, odprawiającego mroczne rytuały w ramach zlotów w leśnej głuszy, choć i takie opinie się zdarzały wśród co bardziej radykalnych obrońców moralności. Wśród laików przeważa jednak ciekawość - kontroler w tramwaju co prawda nie zrezygnował w naszym wypadku z mandatu, ale może następnym razem się uda.

Elfy za chwilę przyjmą szarżę armii wampirów. |fot. Piotr Czarny

Charakterystyczne walizki, służące do przenoszenia figurek powodują niekiedy kojarzenie graczy z lotną brygadą interweniujących hydraulików. Ważną rolę w "życiu" społeczności odgrywają turnieje, nad którymi patronat objęła Polska Liga WFB - warto podkreślić, że to w naszym kraju po raz pierwszy zorganizowano regularne rozgrywki. Poziom stale się podnosi; na niedawnych mistrzostwach Europy, które odbyły się w Gorzowie Wielkopolskim nasza reprezentacja zajęła pierwsze miejsce, a gracze z czołówki, którzy w niej nie występowali, wsparli swoimi osobami składy gości z zagranicy. Z sezonu na sezon frekwencja rośnie, pojawiają się nowi sponsorzy i rośnie wartość oferowanych nagród. Żyć, nie umierać.

Hobby to być może wciąż jest dosyć niszowe, ale wzrost jego popularności jest widoczny. W grudniowych Drużynowych Mistrzostwach Polski wzięło udział 200 najlepszych graczy z całego kraju, skupionych w pięcioosobowych drużynach. Niektóre kluby wystawiły nawet po trzy składy. Praktycznie w każdym Legendarna, jedyna w swoim rodzaju walizka z wyjętą na zewnątrz zawartością. |fot. Karol Wyszkowskiwiększym mieście (a także w wielu mniejszych ośrodkach) jest miejsce, w którym spotykają się gracze. Wszyscy mamy w sobie żyłkę kolekcjonera, a jeśli dołączyć do tego ambicje stratega i pasję małego modelarza, to uzależnienie może stać się kompletne. Polecam, ale jednocześnie ostrzegam: wciąga niczym chodzenie po bagnie. I wymaga naprawdę dużego zaangażowania.




Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Nie grałem nigdy w te gry, więc jeśli chodzi o merytoryczną zawartość, jak i atrakcyjność samego zajęcia, trudno mi cokolwiek pisać. Z pełną odpowiedzialnością mogę natomiast pochwalić warsztat publicystyczny. Naprawdę solidny poziom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny tekst...
Szkoda jednak, ze to hobby do tanich nie należy ;-)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.