Pozycja materiału w rankingach:
Co łączy stratega z modelarzem, a kolekcjonera z hydraulikiem? Warhammer Fantasy Battle to gra bitewna, która ciągle zwiększa swoją popularność. Dla niektórych – główne zajęcie, dla innych – sport, dla całej reszty – pasjonujące hobby.
Warto wiedzieć, jak dobrze wykorzystać swój wolny czas. Telewizja nie zawsze staje na wysokości zadania, codzienne imprezy są w stanie zmęczyć nawet największych zapaleńców, a sport uprawiany na profesjonalnym (czytaj: treningowym) poziomie to opcja tylko dla tych najbardziej utalentowanych. Oczywiście, można oddać się błogiemu nicnierobieniu, ale ono potrafi wykończyć jeszcze bardziej.
W takiej sytuacji przydałoby się hobby - coś, czemu można się poświęcić i wydać na nie ciężko zarobione pieniądze. Do tego celu dobrze nadają się gry bitewne. Jedną z najbardziej popularnych jest Warhammer Fantasy Battle. Gra to doskonały pretekst do spędzenia paru godzin w gronie znajomych, możliwość artystycznego "wyżycia się" i okazja do spróbowania swoich sił w modelarstwie.
trudniejszy do uzyskania.
Przykładowo, wojownik Orków, chcąc trafić elfickiego generała, musi
wyrzucić "4", ale jego przeciwnikowi wystarczy "3", ze względu na
lepszą umiejętność walki wręcz. W armii jest kilkadziesiąt
modeli, każdy z nich powinien zostać własnoręcznie pomalowany.
Najbardziej uzdolnione osoby tworzą małe dzieła sztuki,
prezentowane w internetowych galeriach i sprzedawane na aukcjach z wielokrotnym przebiciem cenowym. Nie wszyscy mogą
osiągnąć ich poziom, ale opanowanie podstawowych technik i odrobina
treningu szybko dają dobre efekty. Niewiele jest przyjemniejszych
rzeczy, niż widok własnoręcznie pomalowanej armii. Osoby o zdolnościach
manualnych mają tu duże pole do popisu, gdyż takie elementy
ukształtowania terenu jak wzniesienie czy las można również wykonać samemu z
przedmiotów dostępnych w domu, np. gąbki czy steropianu.
Oczywiście, za odpowiednią cenę ten element hobby można zredukować do minimum - istnieją firmy i pojedyncze osoby, zajmujące się produkcją terenów i malowaniem na zamówienie - ale co to za satysfakcja?

większym mieście (a także w wielu mniejszych ośrodkach) jest miejsce, w którym spotykają się gracze. Wszyscy mamy w sobie żyłkę kolekcjonera, a jeśli dołączyć do tego ambicje stratega i pasję małego modelarza, to uzależnienie może stać się kompletne. Polecam, ale jednocześnie ostrzegam: wciąga niczym chodzenie po bagnie. I wymaga naprawdę dużego zaangażowania.
Zobacz także:
Artykuły
(6)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.73)
Miejscowość: Białystok | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Radek Oryszczyszyn 12.01.2007 12:51
Nie grałem nigdy w te gry, więc jeśli chodzi o merytoryczną zawartość, jak i atrakcyjność samego zajęcia, trudno mi cokolwiek pisać. Z pełną odpowiedzialnością mogę natomiast pochwalić warsztat publicystyczny. Naprawdę solidny poziom.
Urszula Agata Marczewska 12.01.2007 02:21
Fajny tekst...
Szkoda jednak, ze to hobby do tanich nie należy ;-)))
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +7377)