Jak wspominamy tamten dzień?
10.04.2010 r. godz. 10:41:06 czasu moskiewskiego, godzina, kiedy doszło do katastrofy dla nas, Polaków, podwójnie bolesnej.
Już Katyń budził wiele kontrowersji i głosów, że chcemy prawdy, teraz doszedł Smoleńsk. Katastrofa polskiego Tu-154, w której zginęło 96 osób, w tym prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką i wielu innych znanych, wybitnych ludzi. Jest to dla nas bolesny dzień i niewątpliwie dla każdego indywidualnie inaczej przeżyty.
Jakie były nasze pierwsze odczucia?
Myśli? Wrażenia? Jak wtedy wyglądał nasz dzień?
Czytaj też:
10 kwietnia 2010 roku. Reakcje i relacje dziennikarzy obywatelskich[b]
Co z niego pamiętamy? Jeśli chodzi o mnie, miał być to dzień jak każdy inny, dzień, kiedy miałam dyżur i w tym czasie szykowałam się do pracy. W pokoju moich rodziców był włączony telewizor, a ja przyniosłam śniadanie dla męża i podczas wspólnego posiłku jeszcze nic nie zauważyłam, dopiero po kilkunastu minutach zaciekawił mnie na dole ekranu telewizora pasek, na którym były najświeższe informację. Przeczytałam je. Spojrzałam na męża i zapytałam go, o jakiego prezydenta chodzi? Przeczytał, a po chwili powiedział, że chyba o rosyjskiego. No właśnie, chyba o rosyjskiego - nie było dla nas jasne, co się tak naprawdę stało, kto zginął. Pewne było tylko jedno - katastrofa lotnicza w Smoleńsku.
Czytaj też: [b]Kwiecień 2010. Najważniejsze wydarzeniaPoczekałam, aż kamera pokazała studio i komentarze ludzi tam siedzących, i wtedy zrozumiałam. Ale nie potrafiłam w to uwierzyć i z taką świadomością pojechałam do pracy. Podczas podróży tramwajem wsłuchałam się w rozmowy innych i zaczął do mnie docierać sens tego, co się wydarzyło.
Komentarze i reakcję ludzi były przeróżne. Bezdomni nawiązując do tragedii wspominali czasy komunizmu, młode dziewczyny prawdopodobnie gimnazjalistki, śmiały się i komentowały to co usłyszały z telewizji. Starsze kobiety, mogłyby być moimi babciami, z wielkim bólem serca toczyły rozmowy nad wydarzeniami z przed 3 godzin.