Facebook Google+ Twitter

Smoleńsk. Sytuacja w 36. pułku w przeddzień katastrofy

Szkolenia na symulatorach to ważna część kursu pilotów. Praktykowane są one na całym świecie. Jednak w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego, do którego należał Tu - 154M, takich szkoleń nie przeprowadzano.

Instruktorzy z Kijowa przeprowadzili symulację lądowania Tu - 154 oraz taką samą symulację w warunkach zerowej widoczności. Do radzenia sobie w kiepskich warunkach pogodowych piloci samolotów są przygotowywani poprzez kursy na specjalnych symulatorach lotu. Lądowanie w takich okolicznościach, w oparciu wyłącznie o dane z przyrządów pokładowych jest usprawiedliwione, ale tylko w sytuacjach awaryjnych. Takie jednak nie miały miejsca w przypadku katastroficznego lotu Tu-154.

Szkolenia na symulatorach to ważna część kursu pilotów. Praktykowane są one na całym świecie. Jednak w 36. pułku, do którego należał Tu - 154M, takich szkoleń nie przeprowadzano. Dlaczego?

- "Piloci z 36. pułku przewożą cywilnych pasażerów, lądują na cywilnych lotniskach, według cywilnych procedur. Nie mają jednak licencji pilotów cywilnych, których obowiązują szkolenia na symulatorach. Jeszcze kilka lat temu piloci pułku musieli mieć taką licencję, jednak ktoś przepisy zmienił." – wyjaśnia superwizjer.onet.pl.

Ze względów bezpieczeństwa i dla jak najlepszej ochrony przewożonych pasażerów, kursy takie powinny być prowadzone. Są one elementem szkoleń niemieckich pilotów, którzy przewożą najważniejsze osoby w państwie. Dlaczego Siły Powietrzne RP nie zadbały o równie dobre wykwalifikowanie swoich lotników? Nie wiemy. Dopiero obecnie - od sierpnia br. szkolenia na symulatorach zostały wprowadzone do kursu pilotów.

Do rozstrzygnięcia pozostają jeszcze inne kwestie. Jak zdradzają reporterom superwizjera piloci 36. pułku, w jednostce brakuje odpowiedniej załogi, program szkoleń pozostawia wiele do życzenia, a sprzęt, jakim dysponuje jednostka jest w dużej mierze przestarzały.

Informatorzy ujawniają też reporterom szczegóły samych przygotowań do fatalnego lotu z 10 kwietnia br. - "Został on potraktowany jako standardowy, mimo, że warunki na lotnisku w Smoleńsku od standardów odbiegają. To stare, wojskowe lotnisko, najczęściej nieczynne. Nie ma tam nowoczesnego sprzętu. Także jakość map lotniska, które dostała załoga, była zła. Dla profesjonalistów były zbyt stare, źle skopiowane i zawierały zbyt mało informacji o lotnisku." - komentują.

Źródło: superwizjer.onet.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.