Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3546 miejsce

Smoleńsk? To wszystko przez chaos. Rozmowa z Michałem Krzymowskim

W szczerym i obszernym wywiadzie z Michałem Krzymowskim, autorem książki "Smoleńsk. Zapis śmierci" i wywiadu rzeki z Edmundem Klichem "Moja czarna skrzynka", a także dziennikarzem politycznym Newsweeka, rozmawiamy o katastrofie smoleńskiej.

Wrak Tu-154M / Fot. PRSteam.net/CC BY-SA 2.5Michał Wróblewski: Temat poważny, ale pół żartem, pół serio zapytam - gdybym zadzwonił do ciebie z prośbą o wywiad dwa lata temu, na ile możliwa byłaby sytuacja, że rozmawiałbyś ze mną zza krat?
Michał Krzymowski (Newsweek): (uśmiech) Nie, nie byłoby takiej możliwości…

Na okładce książki „Smoleńsk. Zapis śmierci” można przeczytać: „za napisanie tej książki grozi nam do dwóch lat więzienia - prokuratorzy twierdzą, że ujawniamy w niej tajne informacje (…) Mają rację. Dotarliśmy do 57 tomów akt śledztwa smoleńskiego i dokładnie je przestudiowaliśmy.” Marketing?
Formalnie istniała taka groźba, ale w praktyce raczej od początku było wiadomo, że nikt w Polsce nie będzie wsadzał za kratki dziennikarzy wykonujących swoją pracę. Nie mieliśmy zamiaru dorabiać sobie legendy męczenników. Byłem w tej sprawie przesłuchiwany bodaj dwa razy, ale te przesłuchania, miałem wrażenie, też były raczej czystą formalnością. Prokurator chyba sam nie miał wiary w to, że uda się kogoś z nas skazać lub postawić nam zarzuty.

Długo z Marcinem Dzierżanowskim pracowaliście nad tą książką?
Właściwie od pierwszych dni po tragedii. Bardzo dużo materiału do książki powstało na podstawie bieżącej pracy na potrzeby naszych artykułów. Smoleńsk był najważniejszym tematem przez wiele, wiele miesięcy, właściwie nadal nim jest. Materiał sam wpadał do rąk. Informacji przybywało, one naturalnie się gromadziły. Zajmowali się nimi niemal wszyscy dziennikarze polityczni. Pierwszą rozmowę z wydawnictwem na temat książki mieliśmy bodaj w maju, kilka tygodni po tragedii. Pracowaliśmy nad nią mniej więcej do stycznia 2011 roku.

Polscy dziennikarze zrobili wszystko, co można było zrobić w sprawie Smoleńska?
Myślę, że zostało wykonane bardzo wiele pracy. Spójrzmy na „Nasz Dziennik” - można różnie oceniać to pismo, ale faktem jest, że niemalże co drugi numer tej gazety poświęcony jest tragedii. Dziennikarze tam pracujący piszą o Smoleńsku w sposób niezwykle specjalistyczny, posługując się dość specyficzną nomenklaturą, z której czasem ja sam nie za wiele potrafię zrozumieć. To raczej „Gazeta Polska” pisze o katastrofie w tonie bardziej sensacyjnym, tabloidowym. Dobre materiały na temat Smoleńska publikowali niegdyś Michał Majewski i Paweł Reszka, za co zresztą dostali swego czasu nagrodę Grand Press. Ciekawą rzecz zrobiła ostatnio Anita Gargas...

„Anatomię Upadku”. Ciekawą?
Tak. Można się w tym filmie do kilku elementów przyczepić, ale są w nim także rzeczy bardzo ciekawe i wartościowe. To była dobra, dziennikarska praca. Wracając do twojego pytania - wydaje mi się, że wszystko, co można było zrobić odnośnie Smoleńska, zrobiono. Dziennikarze nie wyręczą prokuratury czy komisji badającej wypadki lotnicze.

Skoro już jesteśmy przy „Anatomii” - więcej w tym filmie jest rzeczy, do których można się przyczepić, czy więcej jest elementów, za które można Anitę Gargas pochwalić? Film wzbudza sporo kontrowersji. Że robiony pod tezę, że stronniczy…
Nie sądzę, żeby wypowiadający się w tym filmie anonimowi świadkowie, którym zmieniono głos i zakryto twarze, byli podstawionymi pracownikami „Gazety Polskiej”, mówiącymi to, co Anita Gargas chce usłyszeć. Wiele elementów nie jest interpretowanych zgodnie z faktami i tym, jak katastrofa wyglądała w rzeczywistości. Ale sam fakt, że redaktor Gargas dotarła do tylu świadków, m.in. do kierowcy autobusu, który, jak twierdzi, widział spadającego tupolewa, to jest to moim zdaniem fantastyczna rzecz i super świadectwo. To jest to, o co w tym zawodzie chodzi. Dobra, dziennikarska robota. Nie dyskredytowałbym jej, tylko naprawdę uznał za coś fajnego i wydaje mi się, że potrzebnego.

A fajną rzeczą był film wyprodukowany przez National Geographic?
Nie, beznadziejną.

Beznadziejną bardziej w treści czy formie?
Ten film, jak zrozumiałem intencje autorów, miał trafić do ludzi, którzy nic, albo niewiele wiedzą o Smoleńsku. Ale są w nim pokazane rzeczy kompletnie oderwane od faktów. Weźmy choćby wieżę kontroli lotów na lotnisku Siewiernyj: w filmie - nowa, czysta, z nowoczesną aparaturą, pięknym wnętrzem. A przecież wiadomo, jak wieża wyglądała naprawdę. To był gołębnik. Zniszczona buda. Ten film zaburza realny obraz. Te wykrochmalone koszule, błękitne kołnierzyki, członkowie ekipy dochodzeniowej przechadzający się z zafrasowanymi minami po miejscu katastrofy, wyglądający jak jacyś agenci z „Archiwum X”, wrażenie pełnego profesjonalizmu… To śmieszne, bo przecież wiemy, że tak nie było. Twierdzenie, jakoby między Polakami a Rosjanami na miejscu katastrofy panowała idealna współpraca jest elementarną niezgodnością z faktami. Pomijając już wyjątkowo niestrawną formę tego filmu, przez którą można było zasnąć już po dziesięciu minutach oglądania.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (21):

Sortuj komentarze:

Powiedziałem kiedyś, że mit o zamachu jest po to, żeby odbanalnić...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Książki nie znam. Wywiad interesujący, ale warto jednak odsiać przypuszczenia, plotki od faktów, tylko pewnie niewiele zostałoby.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A wracając do tematu, to które "wszystko" przez chaos?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzej Chorążewicz Dzisiaj 15:58 - celem wywiadu, pod którym toczy sie dyskusja nie było rozważanie metod, jakie Rosjanie stosowali lub są w stanie zastosowac w celu likwidacji swoich wrogów lub przeciwników politycznych.
Skręca Pan dyskusję w kierunku, który dla autora ksiazki nie był przedmiotem dociekań.
Krytykuje Pan sposob przeprowadzenia wywiadu, chociaż nawet osoba nie interesująca się katastrofą (sa tacy!) i trzyletnimi zmaganiami publicystów na jej temat może wyciągnać z niego własne wnioski. Wywiad spełnił swoje zadanie i zaprezentował pokrótce wiedzę oraz poglądy pana Krzymowskiego na katastrofę, oraz sposob działania władz polskich w tym tragicznym okresie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Andrzej Chorążewicz

Panie Andrzeju.
Wklejam dla pospólstwa naszą korespondencję:

"Panie Andrzeju.
Proszę, żeby Pan opublikował w Portalu W24 tekst, z którego wynika ekspiacja za nazwanie mnie "wazeliniarzem"...
Arkadiusz Gębka
Arkadiusz Gębka
----

To żaden problem udowodnić jak Pan sie stara przypodchlebić redakcji. Dziwi mnie to u dojrzałego człowieka. Jest mnóstwo przykładów. Mnie taka postawa bardzo żenuje. Proszę zrewidować swoje postępowanie.
Pozdrawiam

Andrzej Chorążewicz.

A teraz raz jeszcze proszę, żeby był Pan tak łaskaw i "odszczekał" moje "wazeliniarstwo"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo doby i ważny wywiad przeprowadzony nie z "tezami" ale z przywołaniem treści książki pana Krzymowskiego; obiektywne i wyważone odpowiedzi wskazują (przede wszystkim osobom, które książki nie czytały), dlaczego władze Polski działały w stanie haosu wywołanego nieprawdopodobnym szokiem, wynikajacym z absolutnie bezprecedensowej sytuacji, że haos nie wynikał ze złej woli i że Rosjanie "ograli" Polaków mając scentralizowany i zdyscyplinowany sposób działania w sytuacjach nieprzewidzianych. Nie widzę też, mimo głęboko krytycznego stosunku pana Krzymowskiego do działań strony polskiej, przeszłanek do utwierdzania społeczeństwa w teorii zamachów.
Niestety, nawet z tak skąpej analizy wynika jasno, że polskie władze i ludzie postawieni w obliczu tak bezprecedensowego nieszczęścia, nie potrafili wnieść się ponad osobistą konkurencje, zakres wpływów, wzajemne podstawienia sobie nogi i eskalacja zarzutów wobec osób, które w najlepszej wierze pełniły swoje obowiązki (Klich, Kopacz).
Z dalszych, trwajacyh do tej pory wydarzeń wynika, że Rosjanie do tej pory umijętnie (jak zawsze, od wieków) rozgrywają politykę wewnętrzną Polski, do czego służy im karta "as PIS" i "król Maciarewicz".

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.05.2013 15:30

"Ja rozumiem że wywiad ma być wywiadem a nie zlepkiem słów i tez"

To ja tylko dodam, że "wywiady" pana ulubieńca są zlepkiem słów i tez z Plejada_pl, "Życia na gorąco", "Gali", "Vivy", "Olivii", "Przyjaciółki" etc., czyli wszędzie, gdzie zresearchuje info na temat gościa. Tezy nie zawsze muszą być prawdziwe.

"research" - uwaga, trudne słowo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Andrzej Chorążewicz
"A Gębka jest wazeliniarz. To mogę mu w oczy powiedzieć. Skończyłem."

:)
Leszek Miler mówił o tym jak kto kończy...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Andrzeju, o "bzdurności" niechaj się wypowiadają inni... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rozumiem, że może Panu się nie podobać, ale fakt, że coś nie wpasowało się moje doznania estetyczne nie powoduje, że będę podważać czyjąś uczciwość. Dlatego jeszcze raz proszę o zaprzestanie insynuacji. Dodam, że proszę po raz ostatni, bo ilość jadu, jaka płynie codziennie z Pana strony przestaje mieścić się w normach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.