Facebook Google+ Twitter

Smrodek dydaktyczny

Prawdziwe życie nie jest podzielone na semestry czy półrocza, nie ma w nim wakacji i szkolnych pedagogów, którzy w razie trudności „pochylą się z troską”. W prawdziwym życiu nikt nie pomaga w „odnalezieniu siebie”.

Początek września, początek szkoły. Młodzi marudzą, że znowu przed nimi dziesięć miesięcy nauki, starsi z biegiem lat coraz bardziej tęsknią za swoim dzieciństwem, sielskim anielskim, i za młodością chmurną i durną. Tak to już bowiem jest, że trudno się uczyć, ale jeszcze trudniej zaakceptować fakt, że już wszystko powinniśmy umieć. Od starszych oczekuje się raczej mądrych słów niż postępów w tabliczce mnożenia czy rozbiorze zdania. Wszelkie potknięcia dorosłych są kwitowane w najlepszym razie pełnym politowania uśmiechem, bo niestety nikt już nie liczy, że być może w kolejnej klasie nastąpi poprawa.
Tak więc żal mi kłopotów, które są udziałem pierwszoklasistów, gimnazjalistów, licealistów i studentów. Gdyby tak znowu jedynym zmartwieniem była zbliżająca się klasówka albo wypracowanie o tym, co poeta miał na myśli... Było, minęło, nie ma co się roztkliwiać. Do ławki nie wrócę, ale będąc w dostojnym wieku mogę zawsze pogderać i jak mawiał Melchior Wańkowicz, puścić „dydaktyczny smrodek”. 


Niedawno w książce Małgorzaty Domagalik i Janusza Wiśniewskiego „188 dni i nocy” znalazłam dziesięć reguł Billa Gatesa, jednego z najbogatszych ludzi świata. Ten dekalog twórca Microsoftu przedstawił podczas spotkania z kalifornijską młodzieżą. Poszczególne zasady mówią o tym, czego człowiek się w szkole nie nauczy. Czasem nawet najlepsze stopnie nie są gwarantem powodzenia.

Czy w szkole można się na przykład dowiedzieć, że „Życie nie jest sprawiedliwe. Przyzwyczaj się do tego”? (To pierwsza reguła Gatesa). W innej znajdziemy ironiczne pocieszenie: „Jeśli wydaje ci się, że nauczyciele ci dokuczają, to poczekaj do chwili, gdy będziesz miał swojego pierwszego szefa”. Wszystkie zasady pokazują istotne różnice pomiędzy szkolnym inkubatorem a światem realnym. Prawdziwe życie nie jest podzielone na semestry czy półrocza, nie ma w nim wakacji i szkolnych pedagogów, którzy w razie trudności „pochylą się z troską”. W prawdziwym życiu nikt nie pomaga w „odnalezieniu siebie”. Każdy sam się musi odnaleźć.
Jest w tych zasadach sporo pragmatyzmu. Żadnych „wzlotów nad poziomy”, „urywania łba Hydrze” czy podobnie niepraktycznych wskazówek. Spróbowałam rozszerzyć nieco ten dekalog.


1. Pamiętaj, że dobry start jest bardzo ważny. Jeśli zrobisz od początku dobre wrażenie, to potem pójdzie łatwiej. Oczywiście nie da się bez końca „jechać na opinii”, ale nie na darmo kierowcy Formuły 1 starają się zająć najlepsze miejsca na linii startu.


2. Nie wiadomo, co z ciebie wyrośnie, podobnie jak z twoich koleżanek i kolegów. Dlatego na wszelki wypadek nie lekceważ nikogo z nich. Po latach szkolne znajomości mogą się bardzo przydać.


3. Lepiej umieć jedną rzecz bardzo dobrze, niż wiele znać po łebkach, chyba że marzysz o karierze salonowego gawędziarza. Ktoś jednak musi gawędziarza utrzymywać, więc raczej skup się na tym, co da ci w przyszłości zarobek.


4. Bądź ostrożny w formułowaniu ostrych ocen. Łatwo uwierzyć, że twoi nauczyciele są niemądrzy, a twoi szefowie niekompetentni, ale pomyśl, że ty też możesz zostać nauczycielem albo szefem. Wtedy okaże się, że to uczniowie nic nie wiedzą, a podwładni są krnąbrni i tępi.


5. Zakochuj się, ile razy chcesz, ale pomyśl, że przyjdzie taki moment, gdy będziesz chciał być z kimś na dobre i na złe. Wtedy wybieraj z rozwagą, bo życie to nie tylko tańce, rajdy i posiedzenia w pubie. Ktoś kiedyś powiedział, żeby wybierając, wyobrazić sobie pięćdziesiąt lat wspólnych śniadań.


6. Wojna pokoleń, jeśli już musi się toczyć, nie powinna być wojną trzydziestoletnią. Niechby i była dłuższa niż sześciodniowa, ale pamiętaj, że pięć lat wystarczy, by skończyć nawet wojnę światową. Po zawarciu rozejmu okaże się, że rodzice nie są aż tak nieużyci i naprawdę nie chcą ci zaszkodzić.


7. Jeśli nie cierpisz polityków, to nie uciekaj w złudną apolityczność. Nawet jeśli się nie interesujesz polityką, politycy nie przestaną utrudniać ci życia. Jedyna rada, to wymienić tych, których nie lubisz na nieco bardziej sympatycznych.


8. Nie byłabym sobą, gdybym na koniec nie dodała jeszcze jednej bezcennej rady: nie pal, bo to nie ma sensu. Bill Gates nawet o tym nie wspomniał, widocznie i dla niego jest to sprawa oczywista.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.