Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

178647 miejsce

Smutna dola policjanta. Awans bez korzyści

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2007-03-23 21:54

Dziesięć tysięcy policjantów z całej Polski ma dość: wykonują pracę na stanowiskach wyższych niż te, na które zostali mianowani. I za niższe wynagrodzenie niż ich koledzy, którym udało się dostać oficjalne zaszeregowanie. Stawiają ultimatum – albo komendant główny policji rozwiąże problem albo złożą przeciwko niemu zbiorowy pozew.

FOT. DARIUSZ GDESZ/SPGW/Gazeta WrocławskaAspirant sztabowy w jednej z pomorskich komend tylko w teorii i na papierze jest dzielnicowym, bo praktycznie od dwóch lat pełni obowiązki oficera dyżurnego. Jako dzielnicowy utrzymywał kontakt z mieszkańcami swojej najbliższej okolicy, kiedy trzeba interweniował, np. rozwiązując sąsiedzkie konflikty. Odkąd pełni obowiązki dyżurnego, przyjmuje zgłoszenia, powiadamia odpowiednie jednostki oraz wysyła patrole. Dostaje jednak pensję dzielnicowego – 1800 zł netto miesięcznie. Gdyby szef mianował go oficjalnie na dyżurnego, zyskałby 400 zł miesięcznie.

- Jestem w służbie od osiemnastu lat – opowiada. - Mam żonę, która pracuje dorywczo, i dwójkę dzieci. Skończyłem wszystkie wymagane kursy i spełniam wszelkie kryteria, żeby zostać dyżurnym. Tak się jednak nie dzieje. Przez to rocznie tracę blisko pięć tysięcy złotych. I wciąż słyszę od moich przełożonych, że nie ma pieniędzy.

W podobnej sytuacji jest dziesięć tysięcy policjantów w całej Polsce. A pieniędzy na zmianę zaszeregowania rzeczywiście brakuje. W tym roku takiej pozycji w budżecie nie było wcale.

NSZZ Policjantów twierdzi, że można doprowadzić do zaszeregowania funkcjonariuszy do właściwych grup. Józef Partyka, szef pomorskiego związku zawodowego policjantów podpowiada - kierownictwo powinno skorzystać z pieniędzy przeznaczonych na wakaty. Przedstawił tę propozycję Komendzie Głównej Policji, która ma dwa tygodnie na to, żeby się do niej ustosunkować.

- W województwie pomorskim mamy trzysta wolnych etatów, a funkcjonariuszy, którzy wykonują obowiązki na wyższych stanowiskach i czekają na mianowanie, jest 922. W całym kraju to sześć tysięcy wakatów i piętnaście milionów złotych, które czekają w pogotowiu na nowych policjantów.

Partyka ostrzega, że jeśli nie uda się wyegzekwować pieniędzy na mianowania, funkcjonariusze rozpoczną protest. A jeśli to nie pomoże, pozwą komendanta głównego policji.

W Komendzie Głównej nie obawiają się tych gróźb. I nie widzą możliwości, żeby wykorzystać na podwyżki pieniądze przeznaczone na inny cel. - Niech związkowcy idą, gdzie chcą - mówi nadkom. Danuta Wołk-Karaczewska, rzeczniczka prasowa Komendanta Głównego Policji. - Niech w końcu zaczną rozmawiać ze swoimi przełożonymi i domagać się tego, co im się należy. W ich imieniu powinni występować przełożeni, z zachowaniem drogi służbowej. Każdy komendant powinien zadbać o swoje podwórko i policjantów. Zwalanie winy na KGP to odwracanie kota ogonem.

Jednak komendanci twierdzą, że wielokrotnie występowali o mianowania i związane z nimi podwyżki dla swoich podwładnych. Bez efektu. – Staraliśmy się o zmianę szeregowania i pieniądze dla funkcjonariuszy, niestety wszystko reguluje ustawa budżetowa, a w niej nie ma takiej pozycji – rozkłada ręce mł. Inspektor Henryk Szczepański, zastępca komendanta wojewódzkiego policji w Gdańsku.

Zapytaliśmy pomorskiego aspiranta, czy wykorzystał drogę służbową. Roześmiał się w odpowiedzi. – Wielokrotnie pytałem mojego komendanta o możliwość mianowania – opowiada. – I zawsze słyszałem, że nie ma sensu pisać wniosku, bo i tak nie będzie pieniędzy. I prawdę mówił.

Marcin Kamiński

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.