Za czasów biskupa Krasickiego nikomu nie przyszło do głowy pytać autorów o zgodę na tłumaczenie ich dzieł. Brano je z bibliotecznych półek i kto tylko chciał, podpisywał się własnym nazwiskiem pod dziełem prawdziwego autora.
Szef prosi Cię o wprowadzenie nowo przyjętej do pracy osoby w tajemnice zawodowe i arkana biurowej codzienności. Zawierzasz mu naiwnie całe swoje doświadczenie i dorobek wielu lat pracy. Zanim się zorientujesz młody, zdolny do wszystkiego gagatek w lot pojmie sposób zaistnienia w firmie i awansuje właśnie na twoje miejsce. Inni przezornie obserwując Nowego czujnie pilnowali z trudem zdobytego stanowiska. Strzeżonego Pan Bóg strzeże!... Nikt Ci nawet nie współczuje, bo jak tu współpracować z kimś tak lekkomyślnym, beztrosko dzielącym się z pierwszym lepszym parweniuszem tym, co bezcenne i trudne do odzyskania.Zobacz także:
Artykuły
(106)
Galerie
(4)
Średnia ocen
(4.61)
Wiek: 59 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: żadne 59, tylko 36+VAT,a to będzie dopiero w sierpniu. A wszystko o mnie i moim dorobku artystycznym znajduje się pod adresem http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Kowalewski i na mojej stronie osobistej http://www3.sympatico.ca/hobot/Zbyszek.htm... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Zbigniew Kowalewski 18.07.2008 07:32
Bezradność jurystów wyraził jeden z nich przyznając, że jeżeli "kradziej" zmieni w źródłowym tekście przecinek na myślnik, to już nie jest to ten sam utwór i wymaga ekspertyzy. Wystarczy więc zmienić szyk wyrazów w zdaniu, wtrącić kilka uzupełnień, coś poskreślać i autor jest bezradny wobec spryciarza. Szczęście sprzyja silniejszym i dlatego scenarzyści zrzeszają się w stowarzyszenie. To może być pewne antidotum na bezprawie.
Stefania Najsarek 17.07.2008 13:58
Źle skonstruowane prawo stwarza możliwości dowolnej interpretacji i stwarza cwaniakom okazje do żerowania na cudzej pracy. +)
Zbigniew Kowalewski 11.07.2008 21:58
Nawet pomysł różni się tak, jak różnią się od siebie ludzie, którzy go zapiszą albo opowiedzą. Taki skrypt można zastrzec w US Copyright Office albo w niemieckiej firmie FRAPA (Format Recognition and Protection Association) ewntualnie w polskiej - KIPA.
Autor usunął profil 11.07.2008 21:21
Ten sam lub podobny pomysł może mieć jednocześnie wiele osób. Poza tym jak udowodnić o czym się myślało ? Dlatego chronione prawem mogą być zrealizowane.
Zbigniew Kowalewski 11.07.2008 20:14
Wracam właśnie z sympozjum scenarzystów, gdzie współwłaściciel kancelarii prawnej powiedział wprost, że
1/ pomysł na scenariusz nie jest chroniony
2/ format(czyli struktura cyklu programów) także nie jest chroniony
3/ O tym, co jest utworem, orzeka sąd
Suma summarum lwia część zagadnień pozostaje w sferze szerokiej i dowolnej interpretacji. Wspaniałe pole do działalności wszelkiej maści kombinatorów. Orzeczenia stowarzyszeń twórczych i związków autorów są jedynie materiałem poglądowym podczas rozprawy pokrzywdzonego autora przeciwko złodziejom.
Śmierć Madzi z Sosnowca jak wyciskanie cytryny
(odsłon: +3309)