Pozycja materiału w rankingach:
Autor usunął profil
Śląskie Wesołe Miasteczko obchodzi w tym roku 50 urodziny. W sezonie odwiedzane jest przez tysiące rodzin. Przyciąga dlatego, że jest największym lunaparkiem w Polsce, czy dlatego że jest atrakcyjne dla zwiedzających?
Piątkowe popołudnie to idealna pora na zabawę w lunaparku. Tak też pomyślało kilkadziesiąt innych rodzin. W kasie zatrzymały nas długie kolejki, karty magnetyczne i nowy system rozliczeniowy (wprowadzony od roku 2007). Dotychczasowe karnety zostały zastąpione przez punkty. W przeliczeniu 1 punkt równa się 1 złoty. System ten, co prawda jest ułatwieniem w korzystaniu z atrakcji, ale... przy wejściu obsługa Wesołego Miasteczka pobiera z naszej karty 5 punktów za wstęp, a później de facto tracimy kontrolę nad stanem naszego konta. Minimalna wartość karty wynosi 25 punktów. Przy korzystaniu z atrakcji parku, "ściągana" jest z naszej karty odpowiednia liczba punktów (od 1 do 12). Niby nic, ale przyznacie, że taki system sprzyja nieuczciwości. I jeszcze jedno, kiedy "płacimy" punktami, nie zastanawiamy się, że nasze punkty to nasze pieniądze. 10 punktów za 3 minuty monotonnego kręcenia, nie odstraszają wygórowaną ceną tak jak 10 złotych. Przecież to tylko punkty. Ponadto mamy możliwość doładowania konta. Wiadomo, jak szaleć to na całego. U nas też miało być skromnie. 25 złotych od osoby, 2 godzinki, a później jeszcze do ZOO. Skończyło się na większej sumce, zabawie do godziny 18 i ZOO w innym terminie.Zobacz także:
Artykuły
(25)
Galerie
(3)
Średnia ocen
(4.55)
Wiek: 23 | Miejscowość: Zabrze | Kraj: Polska
O mnie: Studentka politologii ze specjalnością dziennikarstwo UŚ...ciągle poszukuję swojej niszy:)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
BARBARA Romer Kukulska 16.08.2009 09:27
To było miejsce randkowania. tam , umawialiśmy się na randki.