Facebook Google+ Twitter

Smutni panowie dwaj, czyli trzeba się było tłumaczyć

Kto w komunie był człowiekiem aktywnym zawodowo i społecznie, ten miał jak w banku wcześniej czy później tłumaczenie się przed funkcjonariuszami służby bezpieczeństwa. Taki to już był system. Dzisiaj o mojej kolejnej "przygodzie" z funkcjonariuszami służby bezpieczeństwa i ich gorliwym informatorem.

Japońska sztuka układania kwiatów - ikebana / Fot. Żródło:http://pl.wikipedia.org/wiki/ikebanaW połowie lat 80-tych pracowałam w powszechnie znanej i popularnej w moim mieście placówce upowszechniania kultury. Pełniąc tam funkcję zastępcy kierownika d/s programowych, stawałam na głowie, by repertuar imprez i wydarzeń kulturalnych był na tyle atrakcyjny, by placówka nie świeciła pustkami i jak to się zwykło mawiać w środowisku upowszechniaczy kultury - miała swoich odbiorców.

Korzystając z tego, że jedna z moich koleżanek udzielała się wówczas w Towarzystwie Polsko-Japońskim, postanowiłyśmy wspólnie zorganizować Dni Kultury Japonii, połączone z wielką wystawą sztuki układania kwiatów, czyli ikebany. Do realizacji projektu udało nam się włączyć Łódzki Związek Ogrodników (czyli mówiąc popularnie - związek badylarzy), Ogród Botaniczny i oczywiście Towarzystwo Polsko-Japońskie. Wymienione stowarzyszenia i instytucje do pomysłu odniosły się w wielkim zapałem i entuzjazmem, bo przecież nie mogło być nic piękniejszego w tym zamyśle niż np. warsztaty zasad układania ikebany, a następnie zaś wielka ekspozycja gotowych do pokazania kompozycji roślinnych i kwiatowych.

Wielka japońska feta

Flaga Japonii / Fot. żródlo: http;//pl.wikipedia.org/wiki/Flaga_JaponiiWysiłek i zaangażowanie współorganizatorów Dni Kultury Japońskiej opłaciły się bardzo. Na wystawę waliły tłumy, a ówczesne media (lokalna telewizja i prasa) co i raz donosiły o interesującym wydarzeniu kulturalnym w moim mieście. Na zakończenie Dni Kultury Japonii przybył z Warszawy nawet ambasador Japonii w Polsce. Jednym słowem - trwająca przez okrągły tydzień impreza była dla jej organizatorów niepodlegającym dyskusji sukcesem. Jedynym drobnym zgrzytem było polecenie mojego przełożonego - polegające na... usunięciu flagi Japonii z pomieszczenia placówki. Odmówiłam wykonania polecenia, ale flaga i tak została zdjęta przez, jak się miało później okazać, wyjątkowo nadgorliwego szefa.

"Życzliwi" donieśli tam gdzie trzeba

Origami - japońska sztuka układania papieru / Fot. źródło:http://pl.wikipedia.org/wiki/OrigamiDni Kultury Japonii w moim mieście przeszły do historii, a ja zajęłam się organizowaniem następnych imprez, mających podtrzymać dobrą opinię o naszej placówce. I pewnie nic nie zakłóciłoby cyklu moich działań, gdyby nie to, że pewnego pogodnego dnia w ośrodku pojawiło się dwóch smutnych panów ze Służby Bezpieczeństwa. Przedmiotem ich zainteresowania były... Dni Kultury Japonii. Oczywiście jako osoba odpowiedzialna za przebieg tamtej imprezy - byłam główną zeznającą "w sprawie", a samo odpowiadanie na szereg pytań w sprawie szczegółów imprezy trwało, jak pamiętam, około trzech godzin. I tak miałam szczęście, że nie doświadczyłam "zaszczytu" odpowiadania na pytania w siedzibie SB, lecz w moim miejscu pracy.

Panowie oficerowie okazali się też być na tyle inteligentni, że dość szybko pojęli, iż organizując Dni Kultury Japonii, nie działałam na szkodę PRL-u i to mnie uratowało przed przykrymi konsekwencjami do zwolnienia z pracy włącznie.

I jeszcze jedno. Do dzisiaj nie wiem, czym zasłużyłam sobie na informację zwrotną, której smutni panowie dwaj na zakończenie przesłuchania mi udzielili. Otóż osobą, która doniosła na mnie do rzeczonych służb - był... mój bezpośredni przełożony, któremu odmówiłam wykonania polecenia usunięcia japońskiej flagi.

Epilog, czyli kto nie maszeruje ten ginie

Z moim przełożonym i donosicielem w jednej osobie pracowałam od tamtego wydarzenia jeszcze około roku. Z pewnych źródeł wiedziałam, że pan Z. wie, że ja wiem o tamtym donosie i właściwie nie przeszkadzał mi w realizowaniu moich programowych pomysłów. Skorzystałam jednak z nadarzającej się okazji i tę placówkę zamieniłam na inną. Tym razem skupiłam się na upowszechnianiu kultury filmowej. Pan Z. także nie wytrwał do emerytury na swoim stanowisku. W związku z przemianami ustrojowymi w roku 1989 został dyrektorem wielkiego wydawnictwa... edukacyjnego. Ech... życie, życie... A kto nie maszeruje, ten ginie jak ta przysłowiowa Mańka w pokrzywach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Joanno: Nos na smutną kwintę, a usta w podkowę.
Stare to? Czy już nowe?
I ten grymas cierpienia na niejednej twarzy.
To było jest i będzie. I nie raz się zdarzy.
Widać - naród bez traumy żyć już nie potrafi.
Nie mnie o tym sądzić. Nie znam się na geografii.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.02.2011 19:11

Czyli większość z nas spotkała na swej drodze smutasów. Ale i tak chyba było lepiej:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grażynko: Narzekając z pewnością niczego nie zmienimy, ale za to będziemy mieć wrażenie, że czujemy się lepiej z powodu oczyszczenia wątroby od nadmiaru żółci, która to żółć od czasu do czasu nas zalewa. :)
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo, czy wiesz, że tekst ten można byłoby podpisać również i moim nazwiskiem, zmieniając tylko sześć no moze osie słów? ludzi z inicjatywą w tym zakresie zawsze nie brakowało, bo lepiej aby sąsiadowi krowa zdechła, niż samemu wziąć się do roboty bo jak ktoś robi, to musi coś w tym się kryć...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo, dumny teraz siedzi i pełen wewnętrznego zachwytu. Oj dowalił, dowalił:)-własną głupotą na klawiaturze:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Potwierdza się moja teoria o wielkim ponuractwie narodu. Pan komentator uśmiechnął się za pomocą znaku graficznego, a inny pan komentator (?) przywalił mu dwie czerwone łapy na znak dezaprobaty względem śmiechowej reakcji pana Ireneusza. No cóż...

Komentarz został ukrytyrozwiń

:))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ireneuszu! Może nie tyle sam tekst co opisane w nim wydarzenia. Zmieniają się systemy polityczne, a mentalność ludzka właściwie nie zmienia się ani na jotę. Pozdr.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niby czasy się zmieniły, niby dojrzalsi politycznie jesteśmy a tekst, przy drobnej korekcie, jest i dzisiaj aktualny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadziu! Tak. Na ogół to faktycznie byli ochotnicy, którzy swoim aktywnym sposobem na życie nadziewali się na miny w postaci "aktywnych" inaczej. Jako, że robiłam swoje - co i raz spływały na mnie donosy do określonych służb. Można by napisać niezłą rozprawkę na ten temat. Tylko po co. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.