Facebook Google+ Twitter

Sobota w Barcelonie - Primavera w odsłonie trzeciej

Pożegnanie z festiwalem złagodziły dwa fantastyczne i kilka dobrych występów. Szczegóły niżej.

 / Fot. Natalia SkoczylasTrzy dni, około dziesięciu scen, każda z nich gościła kilkadziesiąt zespołów, a słuchało ich w sumie 100 tys. osób - tak w garści liczb można opisać jubileuszową, dziesiątą edycję Primavery. Pożegnanie jak zawsze było trudne, tym bardziej z tak bajkowym miejscem i wydarzeniem, ale ostatniego dnia wydarzyły się rzeczy, po których było tak jakoś łatwiej wyjeżdżać.



Zaczęło się obiecującym koncertem Real Estate, który musiałam zobaczyć z dwóch względów: mają na koncie całkiem udany debiut oraz ich nazwa kojarzy się z kultowym dla mnie zespołem Sunny Day Real Estate. Na szczęście w ich przypadku wszędobylska promocja nie rozmija się drastycznie z jakością muzyki, jak to było z The XX czy Beach House na żywo. Są chwaleni i solidnie na to pracują, łącząc subtelną psychodelię z energetycznymi, rockowymi motywami i dużą dozą miłego dla ucha folku. Na żywo zaprezentowali przekonujący repertuar (w tym dwie nowe piosenki, niestety bez sztandarowego "Suburban Beverage"), grając pełen zaangażowania koncert. Jeśli ten jednoroczny brookliński skład zachowa formę, ma duże szanse wybić się z masy do złudzenia podobnych i męcząco przewidywalnych alternatywnych grupek. Trzymam kciuki.

Dwadzieścia minut później przeprowadziłam kolejny sprawdzian, tym razem przed katowickim Offem - na scenie Pitchforka stanął baletmistrz muzyki, Atlas Sound. Chciałam się dowiedzieć, czy warto poświęcić mu trochę czasu w Polsce i już wiem, że zdecydowanie i bezapelacyjnie tak. Formuła koncertu (taka jak u rodzimego Bajzla) polegała na graniu akustycznych partii i harmonijek do wydobywających się z pudełka perkusji, gitar i elektronicznych motywów. To co, że nie stuprocentowo na żywo, skoro Bradford prześliczne kompozycje wykonuje z takim wdziękiem? I do tego wykazuje się nieintrowertycznym poczuciem humoru (nawet pomylenie Morza Śródziemnego z oceanem było sympatyczne)? Atlas Sound to dopieszczone, oszczędne piosenki, śliczne teksty i przejmujący wokal warte uwagi. A jeśli i u nas tak dobrze zagra "Sheilę"...



Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Gdyby podkład muzyczny był inaczej wysterowany...
Dlatego wolę inne klimaty link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.