Facebook Google+ Twitter

Sokół i Marysia Starosta wystąpili w sądeckiej „Masce”

Relacja z imprezy organizowanej przez sądecki klub muzyczny.

Supporty cieszyły się niemałym zainteresowaniem widowni / Fot. Fot. Remigiusz Szurek/W24.plWcześniej do „Maski” jakoś nie miałem okazji zawitać. Być może dlatego, że istniał tu inny klub – „Velvet” i jak przyznają moi rozmówcy Mateusz z Iwoną, nie był zbyt dobrze rozreklamowany, tak jak obecnie „Maska” i nie pojawiało się w nim tylu artystów z czołówki, co obecnie. No, na pewno nie każdy mieszkaniec miasta i okolic wiedział o jego istnieniu, tak jak nie każdy przechodzień wie, co to zaratusztrianizm. Teraz jest z tym lepiej. Ludzie, z którymi rozmawiałem, często wspominali, że o klubie i jego atrakcjach dowiedzieli się z sieci. Warto zacząć od tego, że może się on pochwalić dobrą lokalizacją. Po pierwsze niedaleko stąd na… autobus, bowiem dosłownie kilka kroków dalej jest dworzec „PKS”. Moje plany, by wrócić w stronę Gorlic – skąd przybyłem - ostatnim możliwym środkiem transportu publicznego o 22:05 muszą jednak zakończyć się fiaskiem. Z prostej przyczyny, koncert - o czym za chwilę - potrwa o wiele dłużej.Na scenie nie brakowało emocji / Fot. Fot. Remigiusz Szurek/W24.plEkipy rozgrzały publiczność do "pomarańczowości"... / Fot. Fot. Remigiusz Szurek/W24.pl

O godzinie 19 jestem już przy wejściu. Klub jak klub. W środku ciemno, ale jak najbardziej klimatycznie, a nawet niebanalnie. Dużo telewizorów, a jak powie później „Sokół” na scenie, ogromna wyciskarka do cytryny. Ceny trunków dobre, a wybierać można z czołówki najpopularniejszych: od studenckiego „Kamikaze” do bardziej wysublimowanego „Sex on the Beach”.

Na sali trwają przygotowania. – Jest tam pewnie ze stu różnych muzyków. Niech Pan idzie i zobaczy, ale proszę pamiętać – trwa próba, więc uszy mogą nieco boleć – wyjaśnia sympatyczna Pani zajmująca się dystrybucją biletów, czy czerwonych opasek z napisem V.I.P.. Nie jest tak źle, chociaż... – Za bardzo „pierdzi”, za dużo basów – krzyczy co prawda jeden z członków ekipy, która ma wystąpić na suporcie, ale to sytuacja rzadka i jednak da się z tym wytrzymać. Na pewno i na szczęście w czasie tych przygotowań nie jest tak jak w filmie „Skazani na Shawshank”, kiedy jeden z bohaterów o życiu w więzieniu mówi, że to rutyna, z małym dodatkiem rutyny. Co ważne i budujące, widać, że nawet tym mniej znanym zespołom bardzo zależy na występie.

– Chłopaki poprawiamy to i to. Na koncercie musi być duża różnica, pełna koncentracja, dajecie! – głośno koryguje trenujących jeden z muzyków.

Na 15 minut przed 21 zaczynają się schodzić pierwsi goście. Najpierw jest ich kilkunastu, za paręnaście minut liczba sięga kilkudziesięciu osób i cały czas pojawiają się nowi. Powoli klub zaczyna tętnić swoim życiem i rytmem. O 21.30 zaczynają się suporty! Atmosfera jest bardzo dobra. Przeważają, co jest normą, ludzie młodzi i bardzo młodzi (wstęp od 16 lat) w większości wystrojeni
w koszulki „Prosto” – Wojciech „Sokół” Sosnowski to pomysłodawca oraz założyciel wytwórni i firmy odzieżowej o tej nazwie - jednak nie brakuje też starszych, np. około pięćdziesięcioletniego pana, który wywija swoje figury na parkiecie ku uciesze obserwującej go grupki. Tak, on też przybył na „Sokoła i Marysię”, bo jak mówi, mają przekaz, a tego dziś - szczególnie w komercyjnej papce, brak.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

gejsza
  • gejsza
  • 23.06.2012 14:34

byłem, nie żałuję i polecam innym! eloooxDD

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.