Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11508 miejsce

"Sokole oko" łapie przestępców po godzinach

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2007-09-19 12:47

Przestępcy powinni trzymać się od Żoliborza z daleka. Policjanci z tej dzielnicy łapią bandytów nawet po pracy. Po godzinach zatrzymują poszukiwanych listami gończymi oszustów, a ostatnio likwidują też narkotykowe laboratoria.

 / Fot. Policja35-letni Paweł Popławski, zastępca naczelnika sekcji kryminalnej komendy przy ul. Żeromskiego, policjant o fenomenalnej pamięci fotograficznej, wczoraj ok. godz. 18,był już o służbie. Szedł razem ze swoim przełożonym. W pewnej chwili policjanci zauważyli rosłego, prawie 2-metrowego mężczyznę zaglądającego do zaparkowanych przy ul. Wrzeciono samochodów. Postanowili go wylegitymować.

- Po sprawdzeniu w policyjnej bazie danych okazało się, że 39 – letni Ukrainiec Mykaylo N. jest poszukiwany międzynarodowym listem gończym za rozboje popełnione na Ukrainie – mówi komisarz Marcin Szyndler ze stołecznej policji.

Gdy Mykaylo N. zdał sobie sprawę, że nie uniknie odpowiedzialności za napad i brutalne pobicie mężczyzny pałką, jakiego dokonał w swoim kraju, próbował dać nogę. Argumentem w konfrontacji z rosłym przestępcą stał się policyjny pistolet marki glock.

Mężczyzna został zatrzymany. Skuty kajdankami trafił do komendy przy ulicy Żeromskiego. Teraz czeka go ekstradycja na Ukrainę. Niewykluczone też, że odpowie za kradzieże złomu, jakich mógł dokonać ukrywając się w stolicy. Ten wątek jego działalności sprawdzają teraz żoliborscy policjanci.

Paweł Popławski rok temu wypatrzył na ulicy przestępcę poszukiwanego od 15 lat. W sierpniu tego roku znów zatrzymał ukrywającego się bandytę. Ten ostatni miał zresztą wyjątkowego pecha. Sam zaczepił policjanta, prosząc go o papierosa. Jeszcze wcześniej Popławski stojąc w kolejce do rejestracji szpitala bielańskiego rozpoznał wśród innych petentów trzech poszukiwanych. Zamiast w szpitalu skończyli oni w areszcie.

To nie pierwszy raz, gdy policjanci po pracy ruszają do akcji. W poniedziałek wieczorem policjanci z komendy przy ul. Żeromskiego znów musieli zostać w pracy dłużej niż zwykle. Nie mieli wyjścia, bo chcieli zlikwidować fabrykę polskiej heroiny.
Do późna obserwowali więc mieszkanie w bloku przy ul. Braci Załuskich., w którym mieściła się nielegalna wytwórnia narkotyków. Gdy weszli do środka okazało się, że jego lokator - 44-letni Jacek S. - jest właśnie w trakcie przygotowywania kolejnych porcji „kompotu”. Linia produkcyjna i 20 kg gotowej do wykorzystania słomy makowej znajdowały się w kuchni. Fabryczka pracowała w najlepsze.

Kilka tygodni temu zaś spacerujący z dzieckiem po jednym z osiedli inny funkcjonariusz sekcji kryminalnej tej komendy zauważył podejrzaną grupę młodych ludzi kręcących się przy bloku na ul. Wrzeciono. O całej sytuacji poinformował natychmiast swoich kolegów z komendy. Po kilku chwilach kryminalni byli na miejscu.

Natychmiast zorganizowali zasadzkę. Okazało się, że w ich ręce wpadli oszuści, którzy dopiero co wyłudzili od 86-letniej kobiety 40 tys. zł podszywając się pod krewnych. Starsza pani odzyskała swoje pieniądze, zaś przestępcy trafili za kraty.

Piotr Sieńko, Polskapresse

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.