Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19982 miejsce

"Sołdat" - sowiecki żołnierz we wspomnieniach Nikołaja Nikulina

Jaki naprawdę był sowiecki żołnierz, co wpływało na jego sumienie i poczucie obowiązku? Kto, tak naprawdę robił wojenne kariery i czy polec w boju w imię ideałów Przywódcy było punktem honoru żołnierza?

Na pierwszym planie - żołnierz sowiecki ładuje amunicję (The Dmitri Baltermants Colletions/Corbis), z lewej - żołnierz sowiecki w hełmie (The Dmitri Baltermants Colletions/Corbis), z prawej - grupa sowieckich żołnierzy w Berlinie w maju 1945 r. (East News/AFP) / Fot. Projekt okładki wg Paweł Panczakiewicz Art. DesingWiększość pamiętników opiewa samą ideę wojny, stwarzając tym samym przesłanki dla nowych planów wojennych. Zaś płacą za to wszytko ci, co giną od kuli, realizując plany generałów. Ci, którym wojna jest absolutnie niepotrzebna - pamiętników nie piszą , tak pisał w 1975 roku Nikołaj Nikulin, którego cytat pochodzi ze wstępu do książki.

Nikulin swoje notatki wojenne spisał trzydzieści lat po zakończeniu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, jak w Związku Radzieckim, a także i w obecnej Rosji określa się II wojnę światową. W Rosji wspomnienia drukiem ukazały się dopiero w 2007 roku, wydane przez Wydawnictwo Państwowego Muzeum Ermitażu, zresztą placówki muzealnej, której był długoletnim pracownikiem.
Historia osiemnastoletniego żołnierza Nikołaja Nikulina, artylerzysty 13. Pułku Gwardyjskiego zaczyna się w listopadzie 1941 roku i ma swój szczęśliwy finał w maju 1945 roku w Berlinie, w szeregach 48. Gwardyjskiej Brygady Artylerii. Przeszedł cały szlak bojowy, od Leningradu przez Psków, Lipawę, Warszawę, Gdańsk, by móc w Berlinie spotkać się z zachodnimi aliantami.

Sołdat, to książka jakże inna od tych, w których autorzy idealizują postawę sowieckich żołnierzy, idących ochoczo w pierwszej linii, pod gradem kul i szrapneli siejących śmierć i cierpienie. To książka ukazująca bałagan i chaos sowieckiego dowództwa, gdzie wszystko robi się w pośpiechu i bez przemyślenia, byle tylko zadowolić Gospodarza na Kremlu i generalicję. Dla nich bowiem rozkaz był tylko jeden:
- Atakować! Nie posuniecie się, rozstrzelam! - Tak autor cytuje generała Iwana Iwanowicza Fiediuninskiego.
Pierwsze linie sowieckich wojsk tworzyli niejednokrotnie kilkunastolatkowie, nawet dzieciaki rocznika 1926 bez doświadczenia, niewyszkoleni, puszczeni do ataku na żywioł, skazani na śmierć lub kalectwo. Przed sobą mieli doborowe jednostki niemieckie, które od września 1939 szły przez Europę, jak burza, za sobą zaś - sowieckie oddziały zaporowe, strzelające do odwracających się czerwonoarmistów. Jeszcze większą grozę niźli niemieckie szyki, budzili komisarze i NKWD, karzących ścianą śmierci za najmniejsze przewinienie, a wyroki wykonywano przed wyruszeniem w bój, co miało dodatkowy aspekt psychologiczny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.