Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

39193 miejsce

Solidarity of Arts zabije sopockiego trupa

Jeśli nie macie pomysłu na sobotni wieczór albo perspektywa „zabawy” przy monotonnych beatach sopockiego festiwalu napawa was przerażeniem, wybierzcie się do Gdańska.

Artur Rojek / Fot. PAP/Jerzy UndroW końcu jak długo można wsłuchiwać się w schemat zwrotka-refren wpleciony w wiecznie tę samą melodię, nie popadając w końcu w muzyczne otępienie? Sobotni koncert w nadmorskiej stolicy Polski będzie skuteczną odtrutką na wszechogarniający schematyzm. Gwarantują to nazwiska z najwyższej muzycznej półki.

Festiwal Solidarity of Arts to wielkie muzyczne wydarzenie, które kilka dni temu rozpoczęło się w Gdańsku z nadzieją na dokonanie oficjalnego „entree” zarówno na polską, jak i światową scenę kulturalną. Organizatorów, walczących o atest muzycznej jakości, czeka nie lada wyzwanie, ale póki co wszystko wskazuje na to, że z próby wyjdą obronną ręką. Na najbliższą sobotę przygotowali bowiem nie lada gratkę dla wszystkich miłośników tzw. muzyki kultowej. Koncert, który startuje o 19 to dźwiękowa podróż w czasie do lat, kiedy muzyka, ekscentryzm i eksperyment stanowiły bliskie synonimy w słowniku każdego melomana. Na całe szczęście, jak się okazuje, ducha rebelii wcale nie tak trudno wskrzesić współcześnie, zwłaszcza, jeśli ma się do dyspozycji bogatą spuściznę pomnikowych buntowników lat 70. Jedną z takich ikon jest z pewnością brytyjski hardrockowiec Ian Gillan, dawny członek zespołu Deep Purple, który w oczach wielu krytyków wraz z krążkiem „Deep Purple In Rock” praktycznie powołał do życia styl, który dziś określamy mianem heavy metalu. Rozbudowane partie gitarowe i drapieżne riffy ozdobione charakterystycznym, wysokim głosem Gilliana stworzyły mieszankę, którą z różnym skutkiem powielały przecież przez lata rodzące się grupy metalowe i progresywne.

Siła zbliżającej się imprezy tkwi jednak nie tyle w konsekwentnie utrzymywanej stylistycznej spójności występujących muzyków, ale raczej ich kompletnej zdywersyfikowaniu. Dlatego zaraz po Gillianie na scenie pojawią się ludzie z zupełnie innej bajki - członkowie projektu „Tosh meets Murley”, którzy lata temu towarzyszyli Bobowi i Piterowi, kiedy ci występowali na scenie czy nagrywali w studiu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.