Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

49652 miejsce

Solidarność... Czy to słowo jeszcze coś znaczy?

Papież Benedykt XVI zaapelował do społeczności międzynarodowej o solidarność w obliczu kryzysu. Solidarność... To słowo miało kiedyś ogromny potencjał, a dziś?

"Benedykt XVI zaapelował do społeczności międzynarodowej o solidarność w obliczu kryzysu" - czytamy w Niedzieli Ogólnopolskiej 26/2009. Czy to aby nie jest "Głos wołającego na pustyni"? Czy aby nie za późno?

Wydaje mi się, że słowo "solidarność" utraciło swój wzniosły wydźwięk, jakiego nabyło w początkach ustrojowych przemian w Polsce. Obecnie wszystkim spowszedniało, można powiedzieć, że stało się oklepane. Już nie robi na nikim takiego wrażenia, jak w końcu lat osiemdziesiątych ub. wieku. Widocznie żadne zjawisko nie może utrzymać się długo na "wysokiej fali". Tym bardziej takie, które zobowiązuje społeczność do podawania pomocnej ręki bliźnim w potrzebie.

A tak na dobrą sprawę, czy ta - okrzyczana - Solidarność, w ogóle przyniosła oczekiwany po niej, pozytywny skutek? Przecież w końcu lat osiemdziesiątych ub. wieku wszyscy spodziewali się "lepszego jutra". A czy dla wszystkich ono nadeszło? Czy wszystkim jaśniej zaświeciło słońce? To były i są nadal, moje wątpliwości. A jakie są realia?

Jak bym nie odpowiedział na to pytanie, zawsze będzie to odpowiedź, do której ludzie będą mieli zastrzeżenia. Jeśli odpowiem: realia bez zmian, to znajdą się tacy, co powiedzą, że - nieprawda, bo Korea Pn. wzmogła intensywność prób nuklearnych, że na Bliskim Wschodzie więcej ginie ludzi, że kryzys gospodarczy przybrał na sile, itd. itp.

Mogę też napisać, że realia zmieniły się, bo Rosja z Niemcami zawarła "pakt" o wspólnym "ryciu" w dnie Bałtyku, aby położyć gazociąg północny i to głównie dlatego, aby Polsce zrobić "koło nosa", zmieniły się, bo upadają przedsiębiorstwa, w związku z czym ludzie tracą pracę, a UE miast wesprzeć polskie stocznie, czyli podać pomocną dłoń, rygorystycznie wydała wyrok skazujący. Jakby nie dowierzając Polsce, pani Komisarz Kroes osobiście 9 i 10 lipca 2009 r. wizytowała stocznie w Gdyni i Szczecinie, chcąc upewnić się, czy wyrok został wykonany. Wróci do swojego biura ukontentowana, bo przekaże reszcie zainteresowanych dobrą wiadomość, jak to agendy unijne działają skutecznie.

Mógłbym, na dowód tego, że realia się zmieniły powiedzieć jeszcze, że kryzys gospodarczy przybiera na sile dlatego, że wszyscy, którzy mają dostęp do państwowych pieniędzy drą, jak tylko mogą najszybciej, aby na "czarną godzinę" mieć zabezpieczenie, nie zważając na innych, dla których może nie starczyć. Nie będę wspominał o tym, że w sytuacji, gdy człek sam tonie, to raczej nie podaje pomocnej dłoni innym tonącym.

Na tym poprzestanę, bo i tak znajdą się tacy, co powiedzą, że - nieprawda, bo wszystko jest w normie i tak było od zawsze. Proszę o cierpliwość, to już ostatnie zdanie. Gdzie jest ta "osławiona Solidarność"? Jeśli ktoś odpowie na to pytanie przekonująco, podając parę przykładów potwierdzających jej istnienie, to na pewno lżej się będzie żyło, nie tylko mnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

"A tak na dobrą sprawę, czy ta - okrzyczana - Solidarność, w ogóle przyniosła oczekiwany po niej, pozytywny skutek? Przecież w końcu lat osiemdziesiątych ub. wieku wszyscy spodziewali się "lepszego jutra". A czy dla wszystkich ono nadeszło? Czy wszystkim jaśniej zaświeciło słońce?" Niektórym żyje się dobrze - tym w nagrodę za zasługi uwłaszczonym na majatku narodowym. Znakomita większość społeczeństwa została jednak po prostu zrobiona w... bambuko. Okazało się, że to taki zbiór Łysków z pokładu Idy. Bywa, że marzenia o rycerzu na białym koniu przekreśla romans ze stajennym. W końcu nie zajedzie daleko ten, kto zamiast koni zmienia woźnicę. Jak się okazało, darowany koń dopiero później kopie!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ujełabym to inaczej - wleźlismy na piedestał w pewnym momencie. A potem wrócilismy do "normalności", czyli kazdy dba o własne cztery litery. Nie da sie śpiewać nieustająco na wysokim "C".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie ma się co oszukiwać, wolny rynek i kapitalizm zabił, zmiótł solidarność w narodzie.
Taka sytuacja jest wszędzie. Solidarność występuje tam gdzie ludzi coś łączy.Coś tak silnego, że nie myślą w danej sytuacji o sobie w pierwzej linii.
"Solidarność" tamta. nie wróci na taki piedestał, gdyż go zburzyliśmy... sami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"...nie znalazłem nikogo pomocnego..." - a więc nikt z cokołu nie wyciagnął do Pana ręki.
I to wystarczy, aby cokołów nie polerowac na wysoki połysk.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadziu!
Całe moje, dotychczasowe, życie stosowałem, głoszoną przez Panią zasadę. Ale w pewnym momencie zostałem rozdeptany i nie znalazłem nikogo pomocnego. Moja Ojczyzna - Polska - już po przemianach, których byłem gorącym zwolennikiem, wypięła się na mnie. Jej agendy utrzymywane, między innymi z moich podatków odpowiedziały: Pańskie roszczenia są na siódmym miejscu i niestety, dla Pana pieniędzy już nie starczy. Dlatego, szanujące się Państwo, powinno traktować wszystkich obywateli jednakowo i nie wyrzucać narzędzi, których używało do swojej rekonstrukcji. Tym narzędziem była "Solidarność". A solidarność to zapewnienie poczucia bezpieczeństwa w środowisku społecznym. Czy społeczeństwo bez tego może dobrze funkcjonować - ja śmiem wątpić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tadeuszu - a czy potrzebne nam nieustająco piedestały? Czy nie czas zamiast koturnów, włozyc normalne buty i maszerowac w przyszłośc tak zwyczajnie, dzien po dniu, krok za krokiem, ale uczciwie, wytrwale i skutecznie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przede wszystkim bardzo dziękuję całej trójce. Oglądanie Państwa pod swoim tekstem to już dla mnie ogromna satysfakcja. Jeśli już jesteście i bliski jest Wam poruszony przeze mnie temat, no to może by tak zaczął rozniecać tlący się, zapewne nie tylko we mnie, żar niezadowolenia i nie godzenia na zeszmacenie wartości, które wstrząsnęły połową Europy. Może znajdą się inni i pomogą, aby Solidarność powróciła na swój piedestał.
Pozdrawiam Serdecznie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Verbis ut nummis utendum est - czyli, słowami należy posługiwać się jak pieniędzmi.
Niestety, i słowa ulegaja dewaluacji.... w ustach wielu ...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.07.2009 16:02

Tadeuszu, to słowo budzi już teraz tylko moją odrazę; to słowo nie ma odpowiednika, desygnatu i = wielkie oszustwo! Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Słowo uzywane tak często i w takich konotacjach, że aż wyświechtane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.