Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

44073 miejsce

Solidarność Internetowa - czerwona kartka dla dysydentów

Wstydziliby się dziś ci karierowicze świętować swój sukces i machać legitymacjami dysydenckimi w sytuacji gdzie gros społeczeństwa polskiego żyje na skraju nędzy i ubóstwa. Wstydziliby się występować przed kamerami telewizji i wycierać gęby

Źle się dzieje w państwie polskim. Przychodzi do mnie człowiek i mówi – panie Grzegorzu, straciłem lokal, straciłem pracę, straciłem przez to rodzinę, jestem bliski samobójstwa, co mam robić? Jak z tą bandą jeleniogórską walczyć? Olewają mnie sądy, olewa mnie prokuratura, dostałem negatywną odpowiedź od Rzecznika Praw Obywatelskich. Nie reagują na moje prośby radni, parlamentarzyści... Do kogo mam się zwrócić o pomoc? Czy ja mam się powiesić, czy zabić kogoś? Co to jest list otwarty i jak dotrzeć ze swoimi problemami do jak najszerszej rzeszy ludzi?

I takich przypadków jest setki w naszym mieście, tysiące w województwie i miliony w skali kraju, a tu jakieś politruki chcą świętować zwycięstwo reform gospodarczych, obalenie komunizmu i rzekomo pierwsze wolne wybory w kraju. Obecna władza, ponoć demokratyczna, boi się jednak spotkać z ludźmi na Wybrzeżu i wspólnie świętować ten „sukces”. Ano dlaczego? Ano dlatego, że to nie jest żaden sukces tylko zwykłe oszustwo „monarchistów”, bo jak inaczej nazwać tą wąską rodzinę aktywistów partyjnych, rotacyjnych spadkobierców władzy.

Nie czas i miejsce tu na analizy ostatniego dwudziestolecia, w internecie aż roi się od utyskiwań i psioczeń różnej maści patriotów. Szkoda czasu na statystyki, wszyscy wiemy jakie jest bezrobocie, jaka emigracja za chlebem, jaka stopa życiowa Polaków, a przede wszystkim jakie rozwarstwienie społeczne pomiędzy „szarą masą” a „szarą eminencją”. Oczywiście władza, rząd, opiniotwórcze media mają swoje badania socjologiczne i mówią, że mamy wolny rynek, sprawiedliwość, dobrobyt, i demokrację.

Jak się zapytać mieszkańców Gdańska – czy chcieliby któregoś dnia demonstracji na ulicach, paraliżu miasta? To 80 proc. powie NIE – i słusznie, ale jak zapytamy tych samych mieszkańców, czy chcieliby likwidacji ich miejsc pracy i czy są gotowi ich bronić, to objawi nam się stuprocentowa solidarność społeczna. Wystarczy w tej samej sprawie zadać dwa różne pytania i wyjdą nam zupełnie skrajne wyniki sondaży. Tak się dzisiaj, w tej wolnej Polsce robi manipulacje propagandowe.

Niestety, tak jak kiedyś oficjalną prawdą była ta, którą głosiła przewodnia siła narodu, tak i dziś obowiązuje powszechnie tzw. poprawność polityczna i nikt nie dostanie szóstki w szkole za własne poglądy. To dziwne, że według moich wyliczeń 70 proc. narodu gardzi „etatowymi politykami”, a oficjalne sondaże wciąż kreują poparcie dla ustroju partiokratycznego? W tych klubach partyjnych, jak w każdych przybytkach rozpusty, obowiązuje jednak ścisła selekcja na odźwiernych, klakierów i statystów oraz na uprzywilejowane elity. Wszyscy obiecują jakiś oddolny ruch społeczny, a w praniu okazuje się, że na szpicy są zawsze stali klienci szulerni z „Golden Card”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.