Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

64990 miejsce

Sondażownia

Te wybory ujawniły skalę bezczelności, która naraża pracownie statystyczne na kompletną utratę wiarygodności. Sondaże robiono pod sympatie polityczne zamawiających.

Najbliższa realnym proporcjom wyborczym była TVP-info. Najdalej do obiektywizmu było TVN. Ta właśnie stacja ostro grała na niemerytoryczną stronę debaty.

Jakie pytania mają w zanadrzu dociekliwi, nieustępliwi, bezkompromisowi żurnaliści z "TVN corporation"? Nudne i przewidywalne, nieodbiegające od schematów ukutych w propagandowej kuźni sztabu wyborczego słusznej partii. Dewiza politycznych programów TVN brzmi następująco: nie dyskutujmy o meritum. Które może otrzeźwić elektorat, jak bryza morskiej fali.

Mistrzostwo Moniki Olejnik i Bogdana Rymanowskiego w odwracaniu uwagi od tempa zadłużenia (media kompletnie pominęły fakt, że rząd Tuska zaciągnął w trakcie kampanii wyborczej miliardową pożyczkę), wzrostu ukrytego bezrobocia, losu emigracji zasługiwałoby na uznanie Jerzego Urbana. Dziwne, że ich jeszcze nie pochwalił w swoim tygodniku.

- Czy zaskoczyła Pana pozytywnie przemiana Kaczyńskiego? - Czy przemiana Kaczyńskiego jest prawdziwa? - Czy wróci Rzeczpospolita IV? - Czy widzi Pan zmianę języka nienawiści?

Jedyne lekko kontrastujące pytanie dziennikarki - w jej autorskim programie na dwa dni przed ciszą wyborczą - dotyczyło parytetów. Ale co one nas obchodzą w dobie powodzi?

Jaka publicystyka, takie sondaże. Do czterech liter.
Niewtajemniczonych informuję, że sondaż należy do katalogu reguł wpływu społecznego. Mamiono nas nimi prawie do końca kampanii, aby niezdecydowani zagłosowali na kandydata większościowego. Ludzie nie chcą być po stronie "wystarczająco dużej" mniejszości.

Statystyczne rozbieżności - robiąc nam wodę z mózgu - racjonalnie wytłumaczą eksperci. Zrzucanie winy na pracownie socjologiczne, jest półprawdą. Nie wspomną rzecz jasna o celowym działaniu statystyków, odwołujących się do szeregu barier odgraniczających od rzeczywistego wyniku tym silniej im bardziej klient tego oczekiwał.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Oto kolejny przykład na to, co media robią z ludźmi.
Plus za poruszenie tematu, który nie został rozstrzygnięty.
Zastanawiam się dlaczego nikt za takie świadome "błędy" nie ponosi żadnej odpowiedzialności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetnie i rzeczowo napisane. Pozdr.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kto wie gdzie jest sonda, której wyniki pokazywane są na głównej stronie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sondaże - sondażami ale żeby na podstawie wyników z sondażu tak od razu "czuć się człowiekiem szczęśliwym i spełnionym"? Jak widać - niewiele potrzeba człowiekowi do szczęścia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marcinie...jestem z Pana dumny :)...to jest właśnie prawdziwe dziennikarstwo :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trudno mi zrozumieć jaki cel miałaby Gazeta Wyborcza w wykładaniu pieniędzy na demoralizowaniu elektoratu z zasady jej nie czytającego - wszyscy czytelnicy ww. gazety i tak już przecież wiedzą, kto powinien zostać zwycięzcą, zanim jeszcze ją otworzą na stronę z "podkręconym" sondażem ;) Także jako działanie obliczone na dodanie otuchy "swoim" to chyba zbyt kosztowny zabieg - bo renomowany ośrodek badawczy tanio się nie sprzeda a mało znana agencja nie jest warta nawet paru groszy. Stawiam na "błędy w metodologii badań" czyli niemożność opracowania jakiejkolwiek prawidłowej metodologii. Dla mnie to jasne, empiryczne potwierdzenie, że psychologia, socjologia i pokrewne dziedziny, to bardziej doktryna i szarlataneria niż nauka w takim sensie jak matematyka, fizyka czy chemia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgoda, jednak jest istotna różnica między sondażami przedwyborczymi, które mogą być robione " na zamówienie", od sondaży tuż powyborczych. Jaki sens ma manipulacja na kilka godzin przed podaniem oficjalnych danych, kiedy już nic nie można zmienić ?

Każda manipulacja ma na celu funkcjonowanie w świadomości manipulowanych przez założony czas. W tym wypadku czas ten był praktycznie żaden, a dysproporcje między wynikami sondażowymi, a rzeczywistymi, mogą mieć wręcz odwrotny skutek od zamierzonego. Nie mówiąc już o prestiżu sondażowni, które muszą żyć także i po wyborach.

Różnice między poszczególnymi ośrodkami wynikają z metodologii, która nie była ukrywana.
Być może TVN dostanie po kościach za wiarę, że wydając mniej, znajdzie się w granicach błędu dopuszczalnego. Przeliczyli się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.