Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1191 miejsce

"Song to song", czyli Mefisto i Faust

"Song to song" to jak dotąd pierwsze filmowe spotkanie Michaela Fassbendera z Ryanem Goslingiem, ale i popisowa rola Rooney Mary. Film Terrence'a Mallicka mimo głośnych nazwisk ma jednak cichy, kontemplacyjny charakter. Może zbyt cichy?

Forum Film Poland Sp. z o.o. / Fot. Materiały promocyjneTerrence Mallick to reżyser, który przypomina z zachowania pisarza, Thomasa Pynchona - unika mediów (przynajmniej unikał ich przez długi czas), tworzy raz na jakiś czas, z własnej potrzeby; jego filmy nigdy nie spełniają oczekiwań szerokiej publiczności- zawsze są czymś innym niż sugerowałby dobór obsady, zwiastun lub dystrybutorski opis. "Badlands" i "Niebiańskie dni" - filmy o niezakorzenionych buntownikach sugerowały dynamiczną akcję - w gruncie rzeczy przez połowę czasu pokazywały ich odpoczywających beztrosko na tle przyrody i wpatrujących się w niebo. "Cienka czerwona linia" miała obsadę, którą, gdyby podzielić na kilka, możnaby zapełnić kilka kinowych hitów - w odróżnieniu od "Szeregowca Ryana" opowiadała wbrew sugestiom nie wojnie, a o poszukiwaniu szczęścia na ziemi i o relacji z wszechświatem. Najbardziej surrealistyczne "Drzewo życia" (ze Złotą Palmą w Cannes) to z kolei esej o relacjach dzieci z rodzicami, ale też w zasadzie o wszystkim (i o niczym); można w nim znaleźć co się chce (lub nic). W trakcie pokazu prasowego "Song to song" spora część dziennikarzy wyszła w trakcie seansu (i tak nie napisaliby recenzji całego filmu, bo nie chcieliby za dużo zdradzać myśląc, że w sumie nie mieliby czego, bo u Mallicka zwroty akcji praktycznie nie występują, chociaż "Song to song" jest wyjątkiem).

Mallick tak naprawdę to reżyser od wielu lat poszukujący Boga - co wśród filmowców jest o tyle rzadkie, że kino raczej trzyma się realiów; mistycyzm pokazać niełatwo, a zgodnie z teorią Kracauera w zasadzie się nie da - kamera powinna jak najlepiej pokazywać rzeczywistość, religijne misteria wychodzą najczęściej albo teatralnie albo płasko. Mallick poszedł własną drogą - opowiedział temat religijny bez żadnych religijnych symboli - to stara opowieść o Fauście i Mefisto - tutaj o muzyku (Ryan Gosling) kuszonym ziemskim bogactwem przez muzycznego producenta (Michael Fassbender). Postaci faustowskich jest kilka - sekretarka producenta (Rooney Mara), która wiąże się z muzykiem mimo tkwienia w dłuższej relacji z producentem. Producent zresztą szybko radzi sobie z luką w postaci szybkiego ślubu z kelnerką (Natalie Portman, kolejna postać faustowska).

W dwóch ostatnich filmach Mallicka, identycznych stylistycznie z "Song to song" poszukiwania transcendencji były bardziej dosłowne - ksiądz w "Wątpliwości" (Javier Bardem) wprost (z offu) opowiadał o tytułowym problemie wiary. W "Rycerzu pucharów" - który mógłby być w zasadzie jednym z wątków "Song to song" - o zagubieniu scenarzysty opisującego rzeczywistość w bogactwie zblazowanego świata, który wszystkiego jest już pełen. "Song to song" z definicji brzmiałby mniej pretensjonalnie, ale pozbawiony kontekstu poprzednich filmów byłby w zasadzie trudny do zdefiniowania. Częsty kontakt bohaterów z przyrodą sugeruje zjednoczenie się z dziełem stworzenia, ich słyszalne tylko dla widzów szepty przypominają modlitwę, a poszukiwanie relacji z rodzicami (najbardziej ludzkie sceny w filmie Brady Coleman jako ojciec muzyczki).

Co do sceny muzycznej - nie gra ona dla mnie absolutnie żadnej roli, stanowi tło - pojawiają się w filmie znane utwory (Del Shannon - "Runaway" w kilku aranżacjach znany z mojego ulubionego serialu, "Crime Story"), Iggy Pop i Patti Smith jako oni sami, czy klasyczna muzyka w tle, ale muzyka przenika ten film bardziej w ruchach Rooney Mary, czy w podniebnym tańcu w samolocie, a nie w muzyce jako takiej; ta wypada według mnie płasko.

Motyw faustowski w kinie cenię - podobnie jak poszukiwania większego sensu w życiu, niestety "Song to song" nie satysfakcjonuje - droga wybrana przez bohaterów ujęta zostaje w sposób dość oczywisty. "Song to song" wart jest obejrzenia dla obsady, powolnego rytmu i pięknych zdjęć - ale - nawet nie patrząc się na Mallicka - czy jest to wystarczające?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.