Facebook Google+ Twitter

"Songs In A Minor" Alicii Keys. Minęło 10 lat od premiery

Minęło 10 lat od ukazania się wspaniałej płyty Alicii Keys "Songs In A Minor". Ja poznałem ten krążek niedawno i dałem się ponieść tym funkowo-soulowym dźwiękom.

Płyta nagrana 10 lat temu brzmi jakby została wydana dzisiaj. Nie każdy potrafi czynić takie cuda. Alicia Keys tak. Czas pokazał, że nie jest tylko sezonową gwiazdeczką jak milion innych na niebie showbiznesu, ale że świeci na nim najjaśniejszym światłem. Znamy jej ostatnie dokonania, piękną płytę z 2009 roku "Elements Of Freedom", na której kontynuuje swoją dobrą passę. Znamy na pamięć (coś więcej niż) przebój Jaya Z "Empire State Of Mind", gdzie Alicia wystąpiła gościnnie. Ale gdzie i kiedy to wszystko się zaczęło? No właśnie w 2001 roku na płycie "Song In A Minor".

Już wtedy Alicia dała się poznać jako oryginalna artystka, łącząca r'n'b z soulem i popem. Piękne melodie dodane do jej ciepłego, pejzażowego głosu, zostały w naszej pamięci do dzisiaj. "Fallin'", najbardziej znana piosenka z tego albumu, ale kiedy słuchamy po latach to okazuje się że znamy skądś niemal wszystkie piosenki - że słyszeliśmy je miliony razy w radiach, czasem nie wiedząc jak kawałek się nazywa i nie zwracając uwagi kto go śpiewa. Takimi utworami jak "Goodbye", "Butterlfiez", "Rock With U" można by dziś było obdzielić Leonę Lewis i kilka girlsbandów, zapewniając im sławę.

Co mnie najbardziej wciąga w płycie "Song In A Minor" to ta dojrzałość młodej artystki - dojrzałość emocjonalna, jakieś życiowe doświadczenie które potrafi przełożyć na dźwięki. Jej ciepły, acz dramatyczny momentami wokal nie jest tylko dodatkiem do fortepianu i bitów - wręcz przeciwnie - to jemu podległe są wszystkie instrumenty. Głos Alicii jest jak dyrygent który kieruje wszystkimi innymi dźwiękami. Smutny dyrygent.

Ta płyta, choć pięknie okraszona paletą instrumentów od pianina, gitary po syntezatory, brzmi niemal jak a capella. To jest kameralna muzyka, bez pompy, a tym samym bez sztucznego czarowania. No ale soul na tym polega, by ukrywając to co zewnętrzne, pokazać to co wewnątrz...

Z perspektywy dekady, dekady niesamowitej muzycznie, ery coverów, remiksów, rozbijania szuflad z gatunkami muzycznymi, dekady z debiutem The Strokes, z total-popem Lady Gagi, album "Song In A Minor" Alicii Keys nie został pobity przez żadną modę i brzmi bardzo klasycznie. Czas działa na jego korzyść.

Funky Soul Diva, jak mówią o niej media, ma zamiar uczcić 10 rocznicę wydania tej niezwykłej płyty, grając jeden jedyny przewidziany na tę okazję koncert 13 czerwca w Londynie. Show będzie zatytułowane "Fortepian i Ja", więc zupełnie unplugged, tylko Ona i jej instrument z którym jest związana od siódmego roku życia. Kto chce poczuć przedsmak tego koncertu niech posłucha albumu "Songs In A Minor", albo dowolnego krążka Alicii.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.