Facebook Google+ Twitter

Sopocka bożonarodzeniowa gonitwa retro

Do delikatesów rzucili indyki. Ludzie nieomal się zadeptali, bo były bez kartek. Szynka konserwowa - medalion Krakus Polish Ham - już załatwiona, ryby też. Lecz polowanie jeszcze się nie skończyło.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Christmas_tree_at_night.jpg / Fot. WikipediaCo jeszcze? Gorączkowe myśli, bo to tylko trzy dni i będzie Wigilia. W dzienniku telewizyjnym podali, że długo wyczekiwany statek z kubańskimi cytrusami dzisiaj rano wpłynął do Gdyni. Portowcy podjęli zobowiązanie, że rozładują go w błyskawicznym tempie, a dyrektorzy PKP i PKS obiecali, że dołożą wszelkich starań by jutro cytrusy dotarły do sklepów.

Obywatel na polowaniu

Portowa dojrzewalnia bananów melduje, że kolumbijskie banany już skierowano do handlu detalicznego. Na pewno rzucą je do społemowskiej "Stodoły" przy Powstańców Warszawy lub do "Brauera" na Monciaku. Trzeba przypilnować, by być tam w porę, bo w mig wykupią. W międzyczasie trzeba iść zaliczyć sprawdzanie obecności na społecznej liście kolejkowej przed meblowym na 20-października, przed pętlą trolejbusową. Na szczęście mam już przerwę przedświąteczną na uczelni, bo człowiek by się nie obrobił (pracujący biorą zwolnienia lekarskie). Jest szansa, że zaraz na początku stycznia załapiemy się na meble kuchenne.
Szczyt mody http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Plastiktueten.jpg / Fot. Wikipedia
Nazajutrz, z rana pędzę jeszcze do kolejki do mięsnego na Bieruta. Same umęczone twarze, w większości emeryci i renciści. Jestem przy nich szczeniak, ale muszę jakoś wspomóc moich własnych dziadków. Słucham kolejkowych narzekań i opowieści o przedwojennym Lwowie, Wilnie i Warszawie. Mówią, że wówczas szynkę kupowało się na plasterki. Kto w to uwierzy? Teraz całe szynki gotowane schodzą w błyskawicznym tempie. Poluję tylko na tę szynkę, bo wołowinę dziadek wczoraj zdobył. W kieszeni nerwowo ściskam dwie kartki żywnościowe. Ludzie narzekają na komunę i Ruskich. Nie słucham ich gorączkowo myśląc: starczy, czy nie starczy tej szynki? Jeżeli kilku kombatantów wejdzie bez kolejki to klops.

Sukces ! Piękna szynka ląduje w mojej plastikowej reklamówce Marlboro, którą kupiłem dwa dni temu w tunelu pod gdańskim dworcem PKP. Mają tam wielki wybór, kilkanaście bab non-stop je sprzedaje, a ludziska biorą bo chcą wyglądać jak ci z Zachodu. Dobrze, że dzisiaj mróz zelżał, bo na większym te reklamówki drą się jak papier. Brnę dalej przez chodniki zapaćkane mieszaniną soli i topniejącego śniegu. Czuję wilgoć w nogach. Co z tego, że piękne zamszowe zimowe buty ze starogardzkiego Neptuna, mają kożuszek w środku, skoro i tak woda przemaka do wewnątrz? Ich ładny granatowy kolor znika pod białymi liszajami soli. Ludzie mówią, że teraz sypią jakąś ruską czerwona sól drogową, co to wszystko wyżre: lód, śnieg, beton, metal i oczywiście buty. W przejściach podziemnych na Monciaku trzeba mocno uważać, by na tej solno-śnieżnej brei nie wyłożyć się na schodach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

O jej , odleciałam w dawne czasy . Wszystko było zdobyczne . Mimo takich czasów było radośnie i jakoś nic na wigilię i święta nie brakowało .
Nawet pomarańcze z Kuby [ zielone] smakowały.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Starogardzki Neptun... kiedyś potęga, dziś kupka gruzu (dosłownie)...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawym językiem napisane. Czuję się, jakby włączył mi Pan film z lat 80-tych. W moich Chojnicach PEWEX w czasach PRLu był jakiś czas na miejscu, gdzie poprzednio był sklep obuwniczy i na niego też wszyscy mówili "u Baty". Przed II wojną był w nim sklep czeskiego potentata obuwniczego Baty. Dziś ponownie (po likwidacji PEWEXu) sprzedają w nim buty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.