Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

39363 miejsce

Sopocki arcyłgarz

Jacek K., oskarżony między innymi o poświadczenie nieprawdy i korupcję, znowu łże.

Tym razem jednak przeszedł samego siebie - zasugerował bowiem, jakoby sopocka gazeta opinii „Riviera”, którą redaguję od ośmiu lat, miała związek z rzekomym „włamaniem” na jego stronę internetową oraz szkalowaniem premiera Tuska i jego rodziny. W prezydenckim tekście nazwa „Riviera” wprawdzie nie pada ani razu, ale prawdopodobnie dzieje się tak tylko dlatego, że Jacek K. brzydzi się nas jeszcze bardziej niż korupcji. Sopocki włodarz kilkukrotnie posługuje się natomiast pieszczotliwym epitetem „gazetka”, na który z kolei, nie mam bladego nawet pojęcia, czym sobie zasłużyliśmy.

15 maja br. na „oficjalnym” fanpejdżu sopockiego arcyłgarza (jacekkarnowski.pl) ukazała się notka, w której czytamy m.in.: „Dziwnym trafem pierwsze info o zaatakowaniu mojej strony znalazło się na fb gazetki popierającej Kocham Sopot. Szkoda, że „kochanie” naszego pięknego miasta realizują przez opluwanie innych i manipulacje."
Tyle prawdomówny Jacek K. A teraz fakty.
O domniemanym „włamaniu” dowiedziałem się 14 maja 2013 r. (wtorek) około godziny 13:00 z portalu informacyjnego trojmiasto.pl, który umieścił ją w sieci 13 maja (poniedziałek) o godzinie 23:15. O 13:33 na Face Book’u „Riviery” (www.facebook.com/Riviera.gazeta ) zamieściłem swój komentarz i link do źródła informacji. W chwilę później udostępniłem je na własnej stronie (www.facebook.com/kmzaluski) - dane te można zweryfikować na wymienionych stronach FB. Kiedy informacja o „ataku” dotarła do Jacka K. nie wiem i podejrzewam, że nigdy się nie dowiem. Jacek K. jest bowiem - jak zresztą wdać - patologicznym kłamcą. Zresztą nie od dziś uważanym za arcymistrza w tej konkurencji.
W ponad dwudziestoletniej historii administrowania Sopotem Jacek K. dawał dowody swojej pokręconej maestrii wielokrotnie. Tym razem postanowił wykorzystać rzekomy „atak hakerów” na swoją „własność intelektualną”, upozowując się po raz kolejny na ofiarę „układu zamkniętego”...
Lepszy niż najlepsi
Równie zaskakującej narracji nie wymyśliliby zapewne, nawet wspólnie, John Grisham i Stephen King. A Jacek K. wymyślił… Jednak, aby taki zabieg, w minimalnym chociaż stopniu posiadał znamiona wiarygodności, jego autor musiał znaleźć paru mniej lub bardziej urojonych wrogów. Niestety, jak każdy kończący się dyktatorek – oczadzony władzą i porażony wizją jej rychłej utraty – zaczął walić jak cepem: na oślep, nie zważając przy tym ani na fakty, ani na konsekwencje ich fałszowania.
Dotąd, dla poprawy nastroju Jacek K. napadał zwykle na działaczy PiS i ruch Kocham Sopot. Tym razem poszedł dalej i na swoim „intelektualnym” fanpejdżu napisał co następuje:
„...obserwuje wściekłe ataki opozycji w Polsce czy w Sopocie, która nie przebiera w środkach. To nie tylko kłamstwa - typu zawyżanie zadłużenia miasta czy złe obliczenia dotyczące śmieci. To przede wszystkim pomówienia, szantaże, oszczerstwa i donosy. I jak patrzę, ze robią to ludzie, z którymi kiedyś współpracowałem, którzy współfinansują kłamliwą gazetkę, która oczernia myślących inaczej, to wymiękam! A kryją się na co dzień pod szyldem ze słowem; „Kocham” czy „Sprawiedliwość”..."
Dorżnąć chamstwo!
Gdyby komuś tego bełkotu było mało, to polecam jeszcze poniższy passus:
„...agresje w polskim życiu polityczny trzeba tępić. Nie wolno na nią przymykać oczy. Bo może być tragedia.”
Rzadko zdarza mi się zgadzać z ludźmi autoramentu Jacka K., ale tym razem muszę przyznać mu rację. Dlatego obiecuję solennie, że ze wszystkich sił będę jego postulaty wcielał w życie: tępił przejawy agresji, pomówienia, szantaże, oszczerstwa i donosy. I tak aż do grobowej deski. Amen!


Krzysztof M. Załuski

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.