Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

113734 miejsce

Sopot Fashion Days za nami

Było kobieco, było oryginalnie, było awangardowo, ale nie zawsze gustownie. Letnie kreacje projektantów epatowały śmiałą barwą, pomysłowym podejściem do materiału, ale w niektórych miejscach niesmacznie szokowały prostacką tandetą.

Sopot Fashion Days / Fot. materiały promocyjneSopockie Dni Mody od jakiegoś czasu konsekwentnie walczą o rangę największej imprezy modowej Polski. Tak jak stolicą polskiego wzornictwa i krawiectwa wciąż pozostaje Łódź, gdzie od lat odbywa się polski tydzień mody Fashion Philosophy, Sopot ze swoimi czerwcowymi dniami mody posłusznie godzi się na drugie miejsce.

Dwa dni. Dwa pełnych emocji i modowych doświadczeń dni nad brzegiem Bałtyku miały swój urokliwy klimat. Deski zabytkowego molo w Sopocie stały się na czas Sopot Fashion Days profesjonalnym wybiegiem, miejscem, gdzie projektanci ( było ich więcej niż 30) mieli możliwość w końcu wyrazić swój talent, swoje twórcze jestestwo, swoją pstrokatą tożsamość. Pomimo tego, że na wybiegu sporadycznie panowała nudna tandeta i brak świeżutkich i nowych pomysłów na gorące lato, byli jednak projektanci, których talent można było dostrzec niezbrojonym okiem.

Na pochwałę zasługuje marka Bohobocco, która pierwszego dnia zaprezentowała gustowne zwiewne stroje wytrzymane w klasycznej konwencji. Ostre wyraźne kroje, dynamiczne przejścia od lekkiego materiału do ciężkiego futra oraz szaro-beżowa kolorystyka zachwycała swoją piękną i niewymuszoną prostotą.

Z kolei w pracach Mai Sucheckiej dostrzegliśmy dojrzewającego mistrza. Przygotowując konceptualny pokaz, nawiązujący do "Alicji w krainie czarów", projektantka starała się przenieść bajeczny świat na ulice polskich miast. Nie było iluzji i awangardy, nie było dziwacznych okryć głowy, XIX-wiecznych męskich spodni-rakiet... i bardzo dobrze, że nie było. Projektantka stworzyła bajkę, którą można założyć na co dzień.

Wisienką na modowym torcie był pokaz Evy Minge, której kolekcję "Solidarity" (Solidarność) wcześniej bardzo głośno omawiano na New York Fashion Week. Kreatorka stworzyła nie tylko nowy styl, ale przede wszystkim nowy sposób bycia współczesnej kobiety. Kreacje Minge, utrzymane w spójnej piaszczysto-rudej kolorystyce, w połączeniu z ubogimi, ale gustownymi dodatkami oraz wyraźnym czerwonym logo Solidarności przeniosły klimat tamtej epoki w nasze czasy. Historia była dla projektantki tylko inspiracją. Zaprezentowane ubrania wcale nie nawiązywały do modowych trendów lat 80., lecz umiejętnie omijając vintageowe słabości większości projektantów, były niezwykle nowoczesne i oryginalne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

drizgol
  • drizgol
  • 16.06.2011 00:02

właśnie, bycie obiektywnym to podstawa, przecież piszesz do wszystkich. może dla niektórych ta "nudna tandeta" to jednak coś fajnego, a Eva Minge to taka sobie projektanteczka

Komentarz został ukrytyrozwiń
Komentator
  • Komentator
  • 15.06.2011 23:03

Kto to napisał? Ocenianie należy do czytelników, a nie do autorów. Dziennikarze od siedmiu boleści, nauczcie się pisać

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.