"Pogorzelisko" to przypowieść o przeznaczeniu, które pisze pewne – niezmienne scenariusze.
Nawal Marwan to mieszkanka Bliskiego Wschodu, chrześcijanka, która zakochała się w palestyńskim uchodźcy. Kiedy jej ukochany zostaje zabity, ona postanawia szczególnie chronić swoje życie. Świat otaczający Nawal to cierpienie, ból i świadomość bezradności. Jej życie zmienia się w piekło, gdy bohaterka odkrywa, że jej dziecko zaginęło.
Kobieta o swoim losie nie powiedziała nikomu, przez całe życie milczała. Dwójka jej dzieci Jeanne i Simon, odkrywają prawdę o matce dopiero, gdy ta umiera, a oni muszą odczytać szokujący testament. W tym momencie właśnie dla rodzeństwa rozpoczyna się rodzinny dramat, bowiem prawda bardzo mocno boli!
Czytaj także: Przewodnik po letnich przeglądach i festiwalach filmowychReżyser filmu bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Po seansie właściwie nie wiedziałam, co myśleć na temat obrazu. Z pewnością na korzyść produkcji przemawia fakt, że obraz zdobył wiele nagród na międzynarodowych festiwalach: Grand Prix na Festiwalu Filmowym w Warszawie, nominacja do Oscara.
"Pogorzelisko" niesamowicie wciąga. Z każdą sekundą widz "układa" poszczególne elementy układanki, by na koniec uzyskać pełen obraz. Dzieło kanadyjskiego reżysera przepełnione jest retrospekcją, niedomówieniami i akcją, która potrafi nas momentami przerazić. Powoli, z każdym następnym ujęciem, odkrywamy bezmiar bólu, który muszą przeżyć Jeanne i Simone oraz który przeżyła ich matka. Obraz, przedstawiony przez Denisa Villeneuve'a, zaprezentowany jest w sposób bardzo sprytny. Widz nie może pozostać obojętny na ten film oraz na ludzką tragedię.
W skali 1-10, zdecydowanie przyznaję 9.
Wiadomości24 to serwis tworzony przez ludzi takich ja Ty. Wiesz więcej? Zarejestruj się i napisz swój materiał, dodaj zdjęcia, link, lub po prostu skomentuj. Tylko tu masz szansę, że przeczyta Cię milion!