
Władze Sopotu walkę z hałaśliwym pijaństwem na ulicach prowadzą od kilku miesięcy. Otwarcie mówią o podnoszeniu jakości usług, standardów i tworzeniu lepszego wizerunku miasta. Wystąpiły z projektem ucywilizowania ogródków przy restauracjach, a także z pomysłem wprowadzenia tzw. częściowej prohibicji - czyli zakazu sprzedaży alkoholu w sklepach w centrum po godzinie 23, który jednak przepadł ze względu na sprzeciw wojewody.
Teraz zapowiadają odbieranie pozwoleń na sprzedaż alkoholu właścicielom tych sklepów, w których łamane jest prawo. Dziś traci ważność pierwsza od kilkunastu lat taka koncesja.
– Dla mnie niejasne są przesłanki jakimi kieruje się prezydent – mówi Tomasz Sanilewicz, właściciel sklepu monopolowego w centrum miasta. – Jeśli chce, aby w mieście było mniej pijanych ludzi, to od egzekwowania tego jest policja i Straż Miejska. Dlaczego więc wyciąga konsekwencje jedynie wobec kilku przedsiębiorców?
Jednak decyzję o cofnięciu koncesji Sanilewiczowi wydano na podstawie ustaleń policji i Straży Miejskiej, które stwierdziły w sklepie sprzedaż alkoholu osobom nietrzeźwym. – Zgromadzony materiał w tej sprawie nie pozostawia wątpliwości, że sprzedano alkohol osobie nietrzeźwej – mówi podinsp. Mariusz Dąbrówka, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Sopocie. – Dowód winy w tej sprawie jest ewidentny.
W tym przypadku policja zgromadziła materiał, który pozwalał na odebranie koncesji. Jednak w wielu przypadkach jest to niemożliwe, o czym dobrze sprzedawcy wiedzą. W Gdyni w ciągu 10 lat cofnięto zaledwie trzy koncesje na 1730 wydanych, w Gdańsku dwie na 1368 wydanych, a w Sopocie jedną na 245. W takich turystycznych miejscowościach jak Władysławowo i Łeba koncesję straciły dwie osoby, a w Helu żadna. Do tej pory naruszenie prawa musiało być udokumentowane dwukrotnie. Teraz jest szansa, że to się zmieni i cofnąć zezwolenie nieuczciwym sprzedawcom będzie łatwiej.
– W ostatnich tygodniach pojawiło się orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, które podtrzymało decyzję cofnięcia koncesji przy udokumentowaniu jednorazowej sprzedaży alkoholu osobie niepełnoletniej – mówi Ewa Łowkiel, wiceprezydent Gdyni, przewodnicząca miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. – Takie orzeczenie oznacza, że będzie łatwiej odebrać koncesję niż dotychczas.
Problemem, na który wskazują terapeuci uzależnień, jest duże przyzwolenie społeczne na sprzedaż alkoholu nieletnim i nietrzeźwym, co bardzo utrudnia walkę z nieuczciwymi sprzedawcami. Z badań przeprowadzonych w Sopocie w 2006 roku wynika, że połowa skontrolowanych sprzedawców była gotowa sprzedać alkohol osobie nieletniej. Jeszcze gorzej badania wypadły w Gdańsku, gdzie zaledwie 37 proc. skontrolowanych sprzedawców odmówiło sprzedaży. Osoby nieletnie przebadane przez PBS w Sopocie najczęściej wskazywały, że alkohol na ich prośbę kupowali im osoby dorośli.
Osoby zajmujące się wydawaniem koncesji zgodnie twierdzą, że odebranie pozwolenia na sprzedaż alkoholu nie jest równoznaczne z zaprzestaniem działalności sklepu monopolowego w danym punkcie.
– Znamy przypadki, gdy o nowe pozwolenie na sprzedaż alkoholu ubiegały się osoby związane z tymi, którym koncesję cofnięto – mówią urzędnicy. – One jednak mają czyste konta i wówczas nie ma podstaw, by odmówić im wydania decyzji pozytywnej.
IZABELA HEIDRICH
-
Dziennik Bałtycki