Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

122649 miejsce

Sorry, Zieloni nie będą mieć ze mnie pożytku

Też kiedyś myślałam, że trzeba ratować naszą planetę, ale po przyjeździe do Niemiec, cywilizowanego kraju, który od lat próbuje swoim recyklingiem ratować ludzkość od zagłady, wiem, że nie warto. Szanowni Państwo, zanim podpiszecie się obiema rękami pod kolejną petycją Przyjaciół Walki ze Śmieciami i Globalnym Ociepleniem, przeczytajcie proszę ten artykuł.

Czara goryczy przelała się, kiedy wlałam sobie do skórzanej torby pół litra bio-maślanki. Zemsta za to, że skóra nie była ekologiczna, czy po prostu felerne ekologiczne opakowania? Człowiek nie po to wymyślił celofan i te wszystkie polimery, by po latach wracać do zaplamionych masłem książek. Miejmy za grosz szacunku dla Edisona, który nie po to spędził noc poślubną w laboratorium, byśmy teraz wyrzucali na śmietnik historii owoce jego pracy.

Nie uprawiajmy Orwellowskiej nowomowy: nie po to nazwaliśmy opakowanie po jogurcie jednorazowym, by teraz myć je przed wyrzuceniem. Naprawdę, nie warto zatruwać sobie życia, by ratować jakieś tam życie w perspektywie kilku tysięcy lat.

Kto nie wierzy, że nie warto, niech przeprowadzi sobie prosty eksperyment: włoży do słoika kawałek surowego mięsa i zakręci szczelnie metalową zakrętką, a potem „zapomni” o nim na kilka dni. Co zrobiliby Państwo, gdyby znaleźli taką puszkę Pandory w swoimi mieszaniu? Otworzyli i zajrzeli do środka, czy wyrzucili do śmieci? Jeśli wybrali Państwo tę drugą odpowiedź, to, niestety, wbrew Państwa przekonaniu, nie są Państwo prawdziwymi zwolennikami ratowania naszej planety za wszelką cenę, a nawet nie za cenę komfortu własnego nosa. Bo Państwa biedny sąsiad zza Odry, zmuszany przez swój rząd do walki z ociepleniem klimatu, przykładnie wydłubałby padlinę ze słoika do kosza na „Bioabfälle” i posegregował pozostałe „odpady” na szkło i żelastwo.

Jeśli cierpią Państwo na chroniczne zapalenie zatok i najbardziej makabryczna wizja grzebania w padlinie od czasu „Blaszanego bębenka” Państwa nie przeraża, proszę wyjrzeć przez okno i odpowiedzieć sobie szczerze na pytanie: czy Państwa nastoletni samochód spełnia rygorystyczne normy emisji spalin i hałasu? Jeśli nie, to być może już niedługo będą Państwo ciepło wspominać czasy, gdy ceny paliwa i OC były Państwa jedynym utrapieniem.

Proszę wspominać ciepło, bo niedługo ostatnią ciepłą rzeczą w Państwa mieszkaniu będą wspomnienia. Barokowe centralne ogrzewanie przejdzie bowiem wkrótce do kategorii wspomnień z czasów nieodpowiedzialnego „kapitalizmu”. Do łask wróci za to ekologiczna słoma, którą będziemy wkrótce wypychać nie tylko buty, ale i ściany. I jeśli liczą Państwo, że zielona izolacja pomoże wypchać kieszenie zieloną gotówką, którą w tradycyjnym budownictwie musieliby Państwo wydać na styropian i wełnę szklaną, to znów państwa rozczaruję: słowo „ekologiczne” przy produkcie znaczy tyle, co „drogie”, bo w cenie takiego „zielonego produktu” kryją się podatki na hojne dotacje dla rolników uprawiających nieopłacalną produkcję. Słowem: Państwa ciężko zarobione pieniądze idą na psychoterapeutę dla kury, której nie wystarcza już do szczęścia, że jest z „wolnego wybiegu”.

Ku przestrodze czytającym to i zacierającym już ręce rolnikom, dealerom nowych samochodów i producentom ekologicznej słom-cegły: was też prędzej czy później dopadną eko-podatki.

W ten sposób, po latach mozolnego dążenia do rozwoju cywilizacyjnego, postanowiliśmy nie tylko się zatrzymać, ale wręcz wrzucić wsteczny bieg. Brakuje nam jeszcze tylko trochę do swoistego paradoksu: kiedy już będziemy siedzieć w naszym wypchanym słomą, ekologicznym kurniku, to na tę zdrową, ekologiczną kurę nie będzie nas już wtedy stać. I z pewnym rozrzewnieniem opowiadać będziemy naszym ponowoczesnym wnukom historie z epoki prewegetariańskiej: „dawno, dawno temu, było sobie Kentucky Fried Chicken…”

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Dziwicz
  • Dziwicz
  • 22.10.2010 20:33

No jak to kto ma realizować program naprawczy dla polskiej gospodarki odpadami komunalnymi - jeśli nie ministerstwo środowiska to pędzące króliki - albo wniosek najdalej idący: poprosić o zarząd komisaryczny Unii Europejskiej w tej dziedzinie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z ust mi to Pani wyjęła...
Zdelegalizować green peace, zielonych iepe itede! I do roboty niech się wezmą w końcu, bo narzekać, pielęgnować trawkę, skakać za żabkami to by wszyscy chcieli, tylko robić nie ma komu!

Komentarz został ukrytyrozwiń

no. nie to może wyśnijmy co znaczy Zielony
link

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja chyba wiem o co chodzi - o PRZESADĘ w akcjach "ekologicznych", i działania, które rykoszetem wracają na nasze coraz wieksze utrapienie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Skrupulatna
  • Skrupulatna
  • 18.10.2010 12:26

Sorry , straszny groch z kapustą, gonitwa myśli, bez ładu i składu. Chaos jak w śmietniku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

„dawno, dawno temu, było sobie Kentucky Fried Chicken…”
Cóż, z jakiegoś powodu firma w swojej nazwie przestała używać słowa "chicken"

Komentarz został ukrytyrozwiń

A kto ma go realizować: "program naprawczy dla polskiej gospodarki odpadami"? Czyż nie wciąż ci sami "...co na portretach" i "...nagłówkach gazet"? Czyż nie nasze MŚ? Nie jestem specjalistą w dziedzinie odpadów. Moje wnioski wynikają jedynie z organoleptycznej praktyki dnia dzisiejszego, za którą odpowiedzialne jest społeczeństwo? Chyba nie do końca, właśnie społeczeństwo. Ono wybrało fachowców by problem był tanio i skutecznie rozwiązany. Fachowcy natomiast mówią: "Sorry, nie udało się nam, ale teraz to już potrafimy. Słowo honoru. Teraz damy z siebie wszystko a nasza koncepcja jest spójna. Wiedzieliśmy o tym od samego początku. Słowo ...". Raczej humoru... Panie/i Dziwicz!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Dziwicz
  • Dziwicz
  • 17.10.2010 09:37

No właśnie - a może to wreszcie polska racja stanu lobbuje sama dla siebie? A wystarczy wkleić do wyszukiwarki hasło "program naprawczy dla polskiej gospodarki odpadami" i się o tym przekonać... Ale dla R. G. to chyba za trudne zadanie informatyczne...

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Odpowiedź można znaleźć na google po wpisaniu hasła "program naprawczy dla polskiej gospodarki odpadami""
O ile wiem to od 20 lat patronuje wszystkiemu Ministerstwo Środowiska tak jak rządy patronują różnego rodzaju lobbystom. W tym przypadky firmom śmieciowym.
Kto tym razem lobbuje? Bo kto zapłaci to wiadomo.
Przecież nie żaden minister i premier ...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Bonawentura Wilkowyjska
  • Bonawentura Wilkowyjska
  • 16.10.2010 23:22

"W sposób planowy przeznacza się na zgnicie miliony metrów sześciennych drewna rocznie (a powodzianie nie mają gdzie mieszkać)? Czemu?
A czy człowiek sobie poradzi zaprzestając wszelkiej pomocy i działań dla natury? Monitoringi i nieróbstwo to nie jest ochrona przyrody! w sposób planowy przeznacza się na zgnicie miliony metrów sześciennych drewna rocznie (a powodzianie nie mają gdzie mieszkać)? Czemu?
A czy człowiek sobie poradzi zaprzestając wszelkiej pomocy i działań dla natury? Monitoringi i nieróbstwo to nie jest ochrona przyrody!" - No czemu? Odpowiedź można znaleźć na google po wpisaniu hasła "program naprawczy dla polskiej gospodarki odpadami"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.