Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

23135 miejsce

Sowie losy na ziemiach polskich

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-02-23 12:13

Przez tysiąclecia ludzkiej historii wizerunek aktywnego nocą ptaka zmieniał się, niekiedy drastycznie. Równie łatwo sowę łączono ze śmiercią jak i z życiem, z mądrością i głupotą, z wiedzą i ignorancją o szeroko otwartych oczach.

Motto:
Mrok sprowadzasz i noc nastaje, w niej krąży wszelki zwierz leśny
Ps 104, 20

Uszatka. / Fot. Mateusz MatysikSamuel Bogumił Linde w „Słowniku Języka Polskiego” z 1859 r. wywodzi słowo sowa od „zwać, zowie, odezwać”. Byłaby więc sowa ptakiem, który woła i przyzywa. Artur Gaweł we wstępie do wspaniałego albumu Artura Tabora „Sowy Polski” pisze, że sowy określano też mianem lelek, które to słowo ma praindoeuropejski rdzeń oznaczający lament, płacz. Wyjątkowe ptaki, aktywne nocą, o głosach przypominających lament czy płacz, łączono z tym co niepokojące, tajemnicze i nieznane. - Sowa, gdzie śpiewa, tam źle się dzieje - cytuje powiedzenie Linde i dodaje: - Sowa na dachu kwili, komuś umrzeć po chwili; sówka woła pójdź. Dodać można, że w naszej kulturze, tę skądinąd piękną złotooką sowę o łacińskim imieniu nawiązującym do greckiej bogini - Athene noctua, nazwano "pójdźką". Zawołanie tej sowy, będące w istocie głosem terytorialnym samca, interpretowano jako „pójdź, pójdź w dołek pod kościołek”. Tym sposobem sowa w antycznej Grecji uważana za symbol Ateny, bogini mądrości na naszych terenach wieszczyła ludziom rychłe odejście z tego świata. Jakże dalekie to od wizerunku mądrej sowy, wybijanej na greckich drachmach!

Uszatka w locie. / Fot. Paweł SzczepaniakPosępne konotacje były powodem przeganiania sów z ludzkiego sąsiedztwa, zabijania ich i prześladowania. Sowa stała się ucieleśnieniem złych mocy. - Nienawistna wszystkim ptakom sowa. Wzrost mierzony i odęta głowa. W nocy ptaka niejednego sprzątnie. We dnie siedzi jako czart pokutnie - zaczyna opis sowy w swoim dziele „Myślistwo ptasze” z 1584 r. Mateusz Cygański. Sowa przywoływała złe skojarzenia, mówiono „zadąć na sowę”, co znaczyło smutno się odezwać. Fredro pisał „z pustej stodoły, rady lecą sowy” i „Pokaż przed światem, że nie sowy płodzisz w głowie”, co ilustruje fakt kulturowego przeistoczenia się sów w symbol głupoty. Linde dorzuca w swoim słowniku „Nie urodzi sowa sokoła” w znaczeniu ojca złego, zły syn, a nawet przypisuje sowie kolejne negatywne cechy „nos ma mopsowaty, oczy sowie” (małe, czarne).


Wydawałoby się, że sowa szans u ludzi nie ma żadnych i marny jej los jako ptaka w świecie, gdzie człowiek coraz silniej oddziałuje na przyrodę. Jak ważny jest wspomniany na wstępie kulturowy kontekst w ochronie przyrody, niech świadczy zestawienie sów z innymi ptakami. Nikomu nie przyjdzie nawet do głowy przeganiać z własnego sąsiedztwa skądinąd dalekiego od ptasiej finezji bociana. Bocian ma tak silne pozytywne kulturowe konotacje, że jego sąsiedztwo jest przez ludzi wręcz pożądane! Szacunkiem otacza się bielika – symbol narodowej dumy z własnej historii, pozwalając po okresie spadku, wzrastać populacji tych ptaków. Wywołującym sielskie skojarzenia jaskółkom nie zaszkodziły nawet unijne wymogi higieniczne i wciąż - i bardzo dobrze! - mogą mieszkać w polskich zagrodach. Sowa tyle szczęścia nie miała, ale też dziwić się temu trudno, bo przeciw niej wytoczono potężne działa. Negatywne wyobrażenie sowy z ludowej kultury podjęła literatura, utwierdzając cmentarno-demoniczny wizerunek ptaka.
Młoda pójdźka. / Fot. shutterstock
„Sucha w ogrodzie zaszeleści grusza
i puszczyk z jękiem w okno zatrzepoce...
Pomyślisz sobie, że to moja dusza”.


Pisał w wierszu „Do M.” Mickiewicz. Podobnie, choć prawie 200 lat później z właściwym sobie ironicznym dystansem pisze Szymborska:

„Ale też nic lepszego nie ma na mogile
oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy.
Przechodniu wyjmij z teczki mózg elektronowy
i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę.”


Paradoksalnie wizerunek sowy zaczął się zmieniać wraz z wymieraniem gatunku. Sowy, dziś wymierające, zapisane w księgach ginących gatunków, na nowo zaczęły być postrzegane pozytywnie. Ludzka natura, nie wiedzieć czemu ceni dopiero to co rzadkie i wyjątkowe. Sowy jako synonim mądrości i wiedzy - przeciwnie do pierwowzorów, które giną – mnożą się w logotypach firm edukacyjnych, kreskówkach i książeczkach dla dzieci. Smutno jest tylko miłośnikom ptaków, którzy czytając wiersz Małgorzaty Hillar „Nigdy się nie dowiem”

„(...) nie przekonam się
czy tak samo słyszysz
szelest skrzydeł sowy(...)”


mają świadomość, że ptaki na tyle są już rzadkie, że poetka ich nie zna, bo przypisuje ich lotowi szelest. A sowy przecież, by móc w nocy usłyszeć gryzonie i je upolować wykształciły ewolucyjnie specjalnie zakończone pióra, dzięki którym latają właśnie bezszelestnie! Sowa staje się coraz bardziej popkulturowa – w okularach (choć widzi 100 razy lepiej niż człowiek) ze wskaźnikiem w skrzydle, przy tablicy przypomina bardziej nudnego belfra niż arcydzieło ewolucji. Nie wzywa już przynajmniej swym głosem do żegnania się ze światem, ale „śpiewa kołysankę Gershwina” jak to ujęła w innym swoim wierszu - „Płatki jaśminu” cytowana już Hillar. Znów jest mądra:

„Albo jesteś egipska królowa jak miód słodka i mądra jak sowa” - pisze Gałczyński.

Pójdźka. / Fot. Paweł SzczepaniakHerbert idzie jeszcze dalej, a może przywraca właściwy stan rzeczy, oddając sowie należną władzę - Ścieżka biegnie boso do lasu. W lesie jest dużo drzew, kukułka Jaś i Małgosia i inne małe zwierzątka. Tylko krasnoludków nie ma bo wyszły. Jak się ściemni, sowa zamyka las dużym kluczem, bo jakby się tam zakradł kot, toby dopiero narobił szkody.

Patrząc na obraz sowy w kulturze poddajemy się swoistemu seansowi psychoanalizy. Dowiadujemy się więcej o własnej naturze niż o nocnych ptakach.

Mamy w Polsce 9 gatunków lęgowych sowy. Wśród nich jest największa europejska sowa - puchacz- o rozpiętości skrzydeł półtora metra, bardzo już rzadki. Mamy pójdźkę o złotych oczach, uszatkę której uszy z piór nie słyszą, ale wyrażają emocje, mamy malutkie sowy: włochatkę i sóweczkę. Mamy czarnookiego puszczyka, który tłukł się o szyby w wierszu Mickiewicza i płomykówkę, której głos potrafi w nocy zmrozić w żyłach krew.
Puszczyk. / Fot. Mateusz Matysiak

Czy wzrastając ze wspomnieniem mądrej sowy z „Kubusia Puchatka”, będziemy pamiętać by chronić sowy prawdziwe?

Polecam gorąco strony www i kontakt z organizacjami chroniącymi sowy i działającymi na rzecz przyrody. Na ich stronach znajdziecie więcej o samych sowach - ich zdjęcia, głosy jak i informacje o akcjach mających na celu ochronę ptaków:

Stowarzyszenie Ochrony Sów – SOS - link do strony
Towarzystwo Badań i Ochrony Przyrody - TBOP - link do strony
PTOP „Salamandra” Salamandra - link do strony
Towarzystwo Przyrodnicze „Bocian” TP "Bocian" - link do strony
Puszczyk uralski. / Fot. Paweł Szczepaniak

Przy pisaniu artykułu korzystałem z pozycji:

- Red. R. Mikusek, "Metody Badań i Ochrony Sów", Kraków 2005
- Red. (Artur Gaweł, Grzegorz Grzywaczewski, Romuald Mikusek, Przemysław Stachyra, Paweł Szczepaniak, Artur Tabor), "Sowy Polski", Warszawa 2006
- Samuel Bogumił Linde, "Słownik Języka Polskiego", 1859 r. dostępny na www.pbi.edu.pl
- Mateusz Cygański, "Myślistwo ptasze", 1584 r. dostępne na www.pbi.edu.pl
- J. R. Duncan. "Owls of the World: Their Lives, Behavior and Survival" Key Porter Books, Ltd., Toronto, Canada

Zdjęcia w artykule dzięki uprzejmości Panów: Mateusza Matysiaka galeria M.Matysiaka i Pawła Szczepaniaka ze Stowarzyszenia Ochrony Sów

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Super ciekawy artykuł.Bardzo interesuję się ornitologią więc dla mnie bomba:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetny tekst - ciekawy, napisany fachowo ale przystępnie, ogromny plus:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.