Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

72874 miejsce

Spacer po „Ziemi obiecanej”

Jadę z Maćkiem pociągiem: klasa druga, jak zawsze zresztą. Mijamy Żyrardów, potem pola, wsie i liczne miejscowości. Mijamy Skierniewice, Koluszki, wreszcie stacja docelowa – Łódź Widzew .

Hollyłódź / Fot. Fot. Maciej LubieńskiZawsze, kiedy tu przyjeżdżam, widzę, jak niewiele się zmieniło. Te same ławki, kosze na śmieci, niedopałki na chodniku i przy torach kolejowych. A jednak czas kształtuje przestrzeń. Widzę zupełnie inne twarze, a ich właściciele nie mają już tych samych ubrań co przedtem. Może na kilka godzin zboczymy z trasy i wybierzemy się na spacer po tym niezwykłym mieście? Idziemy do kiosku. Proszę o bilet autobusowy. Sprzedawca pyta z lekką nutką zdziwienia: – Chodzi o migawkę, prawda? Jakże mogłam zapomnieć o tym drobnym szczególe…

Wsiadamy do autobusu i jedziemy przed siebie. Za szybą, w przeciwną stronę zostawiamy budynki, kościoły i sklepy. Trafiamy na róg ulicy Ogrodowej i Srebrzyńskiej, na stary cmentarz, założony w 1855 r. Znajduje się tu m.in. mauzoleum Gojżewskich. Niewiele wiadomo o tym małżeństwie. Zdołałam dowiedzieć się, że zostali pochowani we wspólnej krypcie, jednak ich nagrobki leżą po dwóch – różnych pod względem wyznaniowym – granicznych stronach. Dowiadujemy się, że na tym cmentarzu w jednej części leżą szczątki katolików, w drugiej ewangelików, a ostatnia zachowała pamięć po prawosławiu.

 / Fot. Fot. Maciej Lubieński

Maciek dostrzega kontrast między mogiłami. Jedne ozdobione są czerwonymi zniczami lub świeżymi kwiatami w cenie pięćdziesiąt złotych za wieniec. Inne przykryte liśćmi, które wiatr zerwał z drzew. To miejsce pachnie spokojem i burzliwą historią, której nikt już nie pozna. Pochowanych jest tu wiele wybitnych postaci związanych z Łodzią, m.in. Franciszek Kindermann – spolonizowany Niemiec i twórca rodu fabrykanckiego.

Manufaktura / Fot. Fot. Maciej LubieńskiPowoli zmierzamy do wyjścia. Przechodzimy przecznicę, dalej prosto i skręt. Dostrzegamy ogromny neon “Manufaktura”. Wchodzimy na teren jednego z największych w Europie centrów handlowych. Stoi na terenach należących niegdyś do Izraela Poznańskiego – Żyda, “króla bawełny” i jednego z największych fabrykantów łódzkich. Budynki z rudej cegły. Idealnie wplecione w nie szkło i stal, a kolorowe neony restauracyjne pojawiają się w otoczeniu murów nieotynkowanej fabryki. Wewnątrz wszystko wygląda, jak z bajki: galerie sklepowe, ruchome schody, luksusowy towar dla zagranicznych biznesmenów i ich pełnych próżności żon. Dwa hipermarkety, centrum rozrywki i kultury, muzeum sztuki , nauki i techniki.

Gdy spaceruje się po terenach “Ziemi obiecanej”, widzi się duchy przeszłości, jakby stale pracujące nad utrzymaniem dawnego rozwoju przemysłowego. To tu toczyła się akcja filmu Andrzeja Wajdy na podstawie powieści Władysława Reymonta, przedstawiająca losy trzech fabrykantów – Polaka, Niemca i Żyda.

Tęczowe fontanny / Fot. Fot. Maciej LubieńskiWzdłuż głównego pasażu rozciąga się aleja podświetlonych fontann, stopniowo zmieniających wszystkie kolory tęczy. Niedaleko znajduje się także fontanna-pułapka, która tryska co kilka minut. W momencie gdy jej nie widać, przechodnie bezwiednie spacerują po szerokiej kratce, z której wypuszczana jest woda.
Nowe konstrukcje wspaniale kontrastują z atmosferą dziewiętnastowiecznych budowli. Teren wyposażony jest w barwne ławeczki. Światła dodają zdobione latarnie, stylizowane na wzór z minionej epoki. Podobno podczas prac nad “Manufakturą” pojawiały się liczne problemy związane z budową. Chodzą pogłoski, że duchy dziewiętnastowiecznych fabrykantów krążą po nowopowstałym obiekcie, nie mogąc rozstać się z przeszłością.

Czas pożegnać historię i iść na Piotrkowską. Po drodze nie omieszkamy zajrzeć do punktu, gdzie mieści się kilka knajpek z azjatycką kuchnią. Szkoda tylko, że nie jest cieplej, na pewno zdecydowalibyśmy się na kupno ulubionych American Ice Cream – waniliowych lodów zatopionych w polewie czekoladowej i posypanych orzeszkami.

Spacerujemy środkiem Pietryny. Czuję się, jakbym była nie tyko w obcym mieście, ale i w obcym kraju. Co najmniej Paryż, a może i Las Vegas. Dlaczego? Za sprawą neonowej gitary należącej do jednego z pubów. Tak, w Łodzi pubów nie brakuje. Każdy znajdzie tu swoją przystań i ukojenie. Pełno tu również kawiarni, sklepów z pamiątkami, butików i oświetlonych knajp. Cudowne miejsce na samotną eskapadę lub wypad z ukochanym.

To, co przykuwa naszą uwagę to ogromny dwukondygnacyjny, z zewnątrz oszklony pub. Przypomina nieco saloon rodem z westernów Sergia Leone. Po chwili mijamy słynną Aleję Gwiazd - mosiężne tablice wbudowane w chodnik z nazwiskami aktorów i reżyserów związanych z Łodzią, którzy symbolizują jej filmowe oblicze. Wszystko stylizowane na Hollywood. Skoro już mowa o kinematografii, na Piotrkowskiej znajduje się jedyne w swoim rodzaju muzeum figur woskowych o nazwie “Hollyłódź”. W nim znajdują się osobistości takie, jak Charlie Chaplin, Marylin Monroe czy Elton John. Niestety, akurat zamknięte – odchodzimy z kwitkiem.
Ulica Piotrkowska / Fot. Fot. Maciej Lubieński

Łódź to miasto pełne iluzji. Oprócz aktorów można tu spotkać, wykonane z brązu, rzeźby polskich pisarzy i poetów. Dzięki nim zagrałam z Rubinsteinem na fortepianie, przysiadłam się do Reymonta i twórców Łodzi przemysłowej. Nie mogłam też oprzeć się pokusie i potarłam na szczęście złoty nos Juliana Tuwima.

Po długich wojażach postanawiamy pojawić się wreszcie u cioci i moich kuzynów. Moja migawka jest jeszcze aktualna, więc wsiadam do tramwaju numer 3. Odwiedzamy moją rodzinę, której nie widziałam od dawna. Opowiadamy im o wycieczce i o wspaniałych miejscach, które zwiedziliśmy, a obok których oni przejeżdżają codziennie. Chyba każdy kto patrzy po raz kolejny na tę samą ulicę, na ten sam kościół czy przystanek autobusowy, zdaje się patrzeć nań obojętnie.

Po powrocie do domu, idąc Nowym Światem, przypomniałam sobie wspaniałą Piotrkowską. Wtedy przyszło mi na myśl znane przysłowie: Cudze chwalicie a swego nie znacie. Od tamtej pory zawsze je sobie przypominam, jadąc po raz kolejny ulicami swojego miasta, patrząc jak zmienia się dusza poczciwej i starej Warszawy.

Fot. Maciej Lubieński

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Brawo. Ładne zdjęcia ciekawy tekst. Szkoda że nie odwiedziła Pani Skansenu architektury drewnianej przy Białej fabryce i np. Księżego Młyna. Ale nic straconego Łódx wciąga.
Pozdrawiam łodzianin.

Komentarz został ukrytyrozwiń

bardzo dobry reporaż ... (chwila wzruszenia)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.