Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7565 miejsce

Spacerem po przeszłości. Grodzisko na Osobowicach

Pierwsze ślady bytności ludzkiej na tych terenach datuje się na młodszą epokę kamienia, zaś samo grodzisko zalicza się do kultury łużyckiej i ocenia, iż zostało zasiedlone przynajmniej 1000 lat p.n.e.

Zabudowa Osobowic, którą można zobaczyć idąc wzdłuż wału. / Fot. Fot. Krzysztof KiedaKamienna tablica informująca o grodzisku. / Fot. Fot. Krzysztof Kieda

Osobowice we Wrocławiu same w sobie stanowią ciekawe miejsce. Zanim powstał most Milenijny, "naturalną" granicą między Osobowicami, a resztą miasta stanowił most kolejowy przebiegający tuż nad Odrą i przechodzący w wiadukt nad ulicą Osobowicką. Idąc wałem wzdłuż Odry, omija się centrum tego osiedla, zahaczając jedynie o niektóre zabudowania. Wrażenie jakie można odnieść nie należy do najprzyjemniejszych. Odpadający tynk, drewniane budy i coś, co chyba można nazwać garażami blaszanymi. Wszystko oczywiście wysmarowane sprejem użytym do niebanalnych napisów.

Budy idealnie wkomponowane w otoczenie... / Fot. Fot. Krzysztof Kieda
Czy dalej jestem w tym pięknym Wrocławiu, który na plakatach w Londynie zachęcał do powrotu Polaków? Osobowice mają jednak swój urok. Krzyż, tuż obok głównej drogi, służący za miejsce do libacji. Idąc w dowolnej porze roku, o dowolnej porze dnia, można spotkać kogoś przygarbionego z piwem lub jakimś mocniejszym trunkiem. Dookoła owego krzyża walają się puste butelki po wódce.
Jedna z poniemieckich budowli na szlaku wędrówki, znajdująca się w wale przeciwpowodziowym. / Fot. Fot. Krzysztof Kieda

Cel nas znajduje się dalej. Idąc wzdłuż wału, zostawiamy za sobą piękne widoki Osobowic. W pewnym rozpościera się przed nami ściana drzew – gdzie tylko okiem sięgnąć widać zieleń. Po obu stronach Odry jest równie pięknie z tą tylko różnicą, że po południowej jej części w oddali widać jednak wznoszące się blokowiska. Po północnej, czyli po tej po której się poruszam, drzewa zatrzymały się na granicy wyznaczonej wzniesieniem wałów. Pomiędzy zaś wałami, a Odrą, rozpościera się coś, co można nazwać polaną. Rosną na niej pojedyncze drzewa tak, że większość tego terenu została zdominowana przez trawę oraz polne kwiaty.

Drzewa dochodzące do granic wału i rozpościerająca się za nim polana. / Fot. Foto. Krzysztof KiedaNieco starsza i jedynie z bliskiej odległosci czytelna, tablica informacyjna. / Fot. Fot. Krzysztof Kieda
Po dłuższym pochodzie dróżka skręca w lasek. Wchodzimy w niego i nagle robi się nieco chłodniej. Cień, jakie dają drzewa, zwłaszcza w upalne dni bywa wybawieniem. Dodatkowo w nozdrza wkrada się ten specyficzny zapach – odrobinę czystszego, wilgotnego powietrza. Przed nami ukazują się dwie niewielkie, proste ławeczki. Siądźmy na chwilkę. Możemy odpocząć, napić się. Ścieżka rozwidla się i jedna z jej odnóg skręca mocno w prawo – nią jednak nie idziemy. Nasz cel jest przed nami.
Rozwidlenie dróżki w lasku, do którego skręciliśmy - trzymaj się lewej strony aby dotrzeć na wzniesienie. / Fot. Fot. Krzysztof Kieda
Zaczynamy podchodzić pod wzniesienie – Szwedzki Szaniec, którego nazwa pochodzi z czasów wojny trzydziestoletniej, kiedy to podobno miał tu stacjonować szwedzki oddział. Naszym oczom ukazują się resztki tego, co pozostało po naszych poprzednikach – zarówno tych bardziej, jak i mniej odległych czasowo. Co jakiś czas widać, na szczęście niewielkie, śmieci, zniszczone budowle poniemieckie i to, czego do końca zobaczyć nie można, gdyż znajduje się wszędzie – grodzisko na którego terenie niepostrzeżenie się zjawiliśmy – a wszystkie elementy krajobrazu, łącznie z wyrzuconą przez kogoś pustą paczką papierosów, to historia.

Kolejne pozostałości po przedwojennych mieszkańcach. / Fot. Foto. Krzysztof Kieda
Ścieżka silnie skręca w prawo i tym razem musimy skręcić i my. Lekko podchodzimy pod wzniesienie. Jeszcze raz skręcić musimy i znowu nieco pod górkę. W końcu jesteśmy na miejscu – 127 metrów n.p.m. Spoglądając na resztki ogniska, można odnieść wrażenie, iż dawni mieszkańcy zaraz tu powrócą. Pierwsze ślady bytności ludzkiej na tych terenach datuje się na młodszą epokę kamienia, zaś samo grodzisko zalicza się do kultury łużyckiej i ocenia, iż zostało zasiedlone przynajmniej 1000 lat p.n.e. (choć istnieją rozbieżności na ten temat). Około 500 r. p.n.e. gród został zniszczony przez nieznany lud i kolejne ślady osadnictwa na tych terenach pojawiają się dopiero we wczesnym średniowieczu, a związane są ze słowiańską ekspansją.
Wzniesienie nie jest zbyt wielkie, więc ciężko się zmęczyć wchodząc na nie. Poczuć jednak można dotyk historii... i pobliskie pola irygacyjne. / Fot. Fot. Krzysztof KiedaCzubek wzniesienia. / Fot. Fot. Krzysztof Kieda

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Ryszard Troszczyński
  • Ryszard Troszczyński
  • 18.09.2010 16:27

W związku z grodziskiem na Szwedzkim Szańcu. Całe założenie miało około 6,5 hektara, a więc ponad dwukrotnie wiecej niz obecny wrocławski rynek. Pytanie do uczniów osobowickiej szkoły: Ile drewna zużyto na budowę wałów obronnych, skoro miały około 4 m wysokości i 2 m grubości? W założeniu grozikomiało kształt idealnego koła, a połowę wału wypełniały ziemia, kamienie i glina. Zzanaczyć należy, że dęby na budowę wału ścinane byłu\y siekierami z brązu (miękkimi, łatwo tępiącymi się). I pytanie: jak długa byłaby kawalkada tirów do przeiwzienia tej ilości drewna? Chyba od Wrocławia do Trzebnica albo jeszcze dalej... Warto policzyć i połączyć historię z matamatyką! Czekam na odpowiedź

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedyś wybrałem się na podobny spacer :)
http://wroclawzwyboru.blox.pl/2005/09/Las-Osobowicki-las-ruin.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajna wycieczka,ciekawy opis...+
W moim miasteczku rodzinnym tez jest grodzisko otoczone licznymi domysłami i legendami,nawet dzielnica nazywa się Grodzisko a główna ulica ul.Łużycka.Ale nie ma tam takiego ładnego kamiennego znaku informacyjnego... a szkoda,bo to trwalszy sposób znakowania niż drewniane tabliczki,które i tak wandale zniszczyli :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

"...to, czego do końca zobaczyć nie można, gdyż znajduje się wszędzie – grodzisko na którego terenie niepostrzeżenie się zjawiliśmy..." - to zdanie jest niezbyt udane, grodziska można obserwować z większej odległości,a najlepiej są widoczne na zdjęciach lotniczych. Kiedy piszesz, że znajdujesz się na terenie grodziska, możesz powiedzieć, że jesteś na plateau, czyli w środku grodu, gdzie toczyło się życie, na wałach lub poza wałami, może też na podgrodziu - jeśli było. Tu jest fajna stronka http://www.muzarp.poznan.pl/muzeum/muz_pol/m_grodzisk.htm zobacz sobie 14 (Rybitwy).

Komentarz został ukrytyrozwiń

heh... już myślałęm że mnie 'zjesz' za ten tekst, bo archeologia, choć ciekawa, to tylko moje małe hobby jak wspominałęm... na spotkaniu, których jak najbardziej więcej;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Więcej takich wycieczek i spotkań we wrocławskim gronie! Pozdrawiam:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.