Pozycja materiału w rankingach:
Góra Chełmo - miejsce tajemnicze, skryte, a czasem nawet mroczne. Oprócz roli przyrodniczej, spełnia także istotną - legendarną funkcję. Duchy, czarownice, "śpiący rycerze" - to tylko niektórzy bohaterowie opowiadań...
Zgodnie z opowieścią o "śpiących rycerzach", wnętrze góry zamieszkiwane jest po dzień dzisiejszy przez wojsko, które broniło usytuowanego na jej szczycie zamku w czasach średniowiecznych. Niestety pewnego dnia zamek został napadnięty przez wroga. Władający posiadłością pan, widząc przewagę nieprzyjaciela, zdecydował się na niespotykany krok. Otóż wymówił zaklęcie, po czym wszyscy zniknęli. Pan z rodziną i jego wojsko "zapadli się pod ziemię". Tutaj wegetują do dnia dzisiejszego. Lecz - o czym świadczą liczne opowieści - pewnego dnia, w Wigilię Bożego Narodzenia znów ujrzą światło dzienne. Będzie to moment niezwykły w historii świata, który ma zostać przez nich "zdobyty".
Sięga czasów powstania styczniowego, kiedy to jeden z przywódców pułku powstańczego został schwytany i powieszony przez wojska carskie. Jednak dzięki szybkiej interwencji oddziałów powstańczych, przeżył. Chcąc zadośćuczynić oprawcom rozbił obóz na górze Chełmskiej. Dzięki temu obóz widoczny był z kilkudziesięciu kilometrów, zgodnie z planem dowódcy pułku. Zlecił on ponadto, aby sporządzono kilka kotłów zatrutego pożywienia. W niedługim czasie w pobliżu góry pojawiły się wojska carskie. Żołnierze, zziębnięci i zgłodniali, natychmiast zdobyli celowo opustoszały obóz. Efekt darmowego posiłku był dla nich tragiczny w skutkach. Śmiertelnie zatruło się siedemdziesięciu żołnierzy.
Jedna z historii opowiada o dwóch pastuszkach, bawiących się w pobliżu lochu na Chełmskiej górze. Jeden z nich wrzucił do lochu czapkę "łąkowego współtowarzysza". Ponieważ pastuszkowie nie byli zbyt majętni, poszkodowany w zabawie postanowił odzyskać swoją własność. Czym prędzej podążył do lochu. Ku jego zdziwieniu odnalazł nie tylko czapkę, ale również "kilka sztuk złotych pieniędzy". Pełen zazdrości, drugi z pastuszków, postanowił także wykorzystać łatwą okazję wzbogacenia się. Wrzucił więc do lochu swoją czapkę. Jednak tym razem podróż w nieznane okazała się mniej opłacalna. Zamiast czapki i skarbów spotkał ducha, przez którego został uśmiercony. Widać, sprawiedliwość "dopada" każdego, nawet (a może zwłaszcza) w legendach.Zobacz także:
Artykuły
(140)
Galerie
(51)
Średnia ocen
(4.84)
Wiek: 29 | Miejscowość: Masłowice | Kraj: Polska
O mnie: www.mlodziezdlaeuropy.eu
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Tomasz Mazur 02.01.2008 22:59
Gosiu - pomyślę nad kontynuacją tego wątku...choć chwilowo..."czas ogranicza";-)
Dzięki za "+"...
Małgorzata Mrozek 02.01.2008 16:28
Pierwsza legenda przypadła mi do gustu najbardziej.
Plus :) Szkoda, że nie przytoczyłeś jeszcze więcej legend, jakoś dobrze je się czyta.
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +7377)