Facebook Google+ Twitter

Spadkobiercy Wielkich Niemiec

Co decyduje o niemieckości Śląska? Kto jest rzeczywistym autorem wiktorii wiedeńskiej z 1683 r.? Co było prawdziwą przyczyną wybuchu II wojny światowej? Odpowiedzi na te pytania możemy znaleźć na internetowych stronach sierot po III Rzeszy.

Polityczno-medialne sukcesy Eriki Steinbach oraz kontrowersje wokół swoistej kampanii promocyjnej najnowszej powieści Guenthera Grassa nie pozwalają zapomnieć o, wydawałoby się na zawsze pogrzebanych, upiorach XX wieku. Płynące z europejskich salonów zapewnienia o nastaniu ery polityki ponadnarodowej, wspaniałomyślność i pojednawcze gesty najwyższych przedstawicieli niemieckich elit, ku zaskoczeniu mediów nieodmiennie odbijają się od muru polskiej niewrażliwości, niechęci i złej woli.

Zrzut ekranowy strony ZiomkostwaPo głośnym komentarzu premiera RP do przemówienia prezydenta RFN wygłoszonego podczas odbywającego się na początku września święta ziomkostw - Dnia Stron Ojczystych (Jarosław Kaczyński uznał udział Horsta Koehlera w imprezie organizowanej przez Frau Steinbach za wysoce drażliwy) - jeszcze bardziej zmniejszyły się w Europie nadzieje, że z Polakami da się prowadzić prawdziwie racjonalny, pozbawiony emocji i uprzedzeń dialog. Na nic zdały się apele o opamiętanie, kierowane pod adresem rządu przez wybitnych intelektualistów, byłych szefów dyplomacji i polityków partii opozycyjnych. Stan zimnej wojny w relacjach między Polską a Niemcami, przed którym ostrzegał szef klubu parlamentarnego SLD, Jerzy Szmajdziński, stał się faktem. Wiele wskazuje, że również w zakresie tzw. pojednania, wypracowany z trudem dorobek ostatnich kilkunastu lat może zostać zaprzepaszczony. Prawdopodobnie już niebawem wyjeżdżający z kraju Polacy będą się musieli wstydzić (i gęsto tłumaczyć) nie tylko z powodu szalejącej nad Wisłą nietolerancji, prześladowania mniejszości i powszechnego, budzącego grozę rozmiarami antysemityzmu, ale także z nasilającej się germanofobii. A przecież, skoro współczesny Polak potrafi nie tylko liczyć do pięciuset i własnoręcznie się podpisać, ale coraz częściej korzysta z Internetu, wciąż istnieje szansa na uporanie się z brzemieniem naszej ignorancji.

Odmienne spojrzenie na historię

Przybliżeniu odmiennego niż polski punktu widzenia, znakomicie służy strona internetowa niemieckiego Związku Wypędzonych www.bund-der-vertriebenen.de . Jeszcze lepiej przysłuży się temu celowi witryna Centrum przeciwko Wypędzeniom www.z-g-v.de . Jak dotąd zawartość wymienionych stron nie jest niestety dostępna po polsku, ani po czesku. Niemniej jeśli nie znamy niemieckiego, możemy korzystać z wersji angielskiej. Na szczególną uwagę zasługuje zamieszczony tam rys historyczny niemieckich społeczności, żyjących przez setki lat na terenach na wschód od dzisiejszych granic RFN i Austrii. Dział pt. „Podstawowe fakty” zawiera bogate dossier na temat dziejów niemieckiej obecności w Europie Środkowej i Wschodniej. Obok informacji odnośnie szwabskiego i saskiego osadnictwa w Besarabii, Siedmiogrodzie, Banacie, Dobrudży, Karpatach, możemy tu znaleźć najważniejsze dane na temat historii krajów bałtyckich, Prus, Pomorza, Śląska, Wołynia i Galicji oraz ziem leżących nad Wisłą i Wartą.

I tak, dowiadujemy się na przykład, że „Danzig (po polsku: Gdańsk) został założony w roku 1224/5 w Księstwie Pomorskim. (...) Jako niemal niepodległa republika kupiecka cieszył się w kolejnych wiekach lepszą pozycją, niż inne miasta tak zwanych Prus Królewskich, nawet po jednostronnej - zatem nielegalnej – polskiej inkorporacji z 1569 r.”   Kolejnym czarnym okresem w historii grodu św.Wojciecha, było – jak możemy się domyślić – utworzenie przez Francuzów w 1807 „pseudo-niepodległego tzw. Wolnego Państwa” . Nawiązaniem do owych niechlubnych tradycji było powstałe w 1920 r. pod wpływem polskich nacisków „Wolne Miasto Gdańsk pod opieką i ochroną Aliantów reprezentowanych przez Komisarza Ligi Narodów”   . Szczęśliwie już 1.09.1939 r. wersalska krzywda została naprawiona i aż do marca 1945 r. miasto mogło być stolicą prowincji Rzeszy pod nazwą „Gdańsk-Prusy Zachodnie”.

Niezwykle ubogacająca, odmienna od polskiej perspektywa w ujmowaniu dziejów daje o sobie znać niemal na każdym kroku. Oto z rozdziału poświęconego historii Pomorza dowiadujemy się m.in. że „Pomorzanie (ludzie znad morza) żyli zawsze w konflikcie ze swymi południowymi sąsiadami – Polakami (ludźmi z pól)” .

Autorzy rysu historycznego utraconych Heimatów nie uchylają się również od tematów trudnych. W bogatej historii niemieckich społeczności na Wschodzie oprócz epok niezmąconej sielanki i rozwoju, jak za Bismarcka, niejednokrotnie dochodziło do przypadków łamania praw człowieka. Wiele z nich do tej pory nie doczekało się skruchy i moralnego zadośćuczynienia ze strony winowajców. W tekście dotyczącym historii Prus Zachodnich pojawia się wzmianka o polskim okrucieństwie i agresji z września 1939 r.: „Po rozpoczęciu wojny, 5 - 6 tys. niemieckich cywilów na terenie polskiego Pomorza i województwa bydgoskiego padło ofiarą  polskich   pogromów  („bydgoska Krwawa Niedziela”)   [podkreślenie autora]. (...) Około 30 tys. Niemców z tych terenów zginęło gwałtowną śmiercią w konsekwencji sowieckich i polskich ekscesów, morderstw, przebywania w obozach takich, jak Potulice i Grudziądz w trakcie lub po deportacji do Związku Sowieckiego, albo podczas wypędzeń.”

 

Także informacje na temat dziejów Śląska pomagają odświeżyć spojrzenie i wyrwać się z okowów stereotypu. Otóż, jak wiadomo, nazwa tej prowincji pochodzi od Silingów – odłamu germańskich Wandalów, którzy przed przybyciem Słowian w V w. n.e. zamieszkiwali ziemie nad górną i środkową Odrą. W tym okresie – o czym możemy przeczytać w rozdziale dotyczącym Niemców Sudeckich - Kotlinę Czeską i Morawy zasiedlały germańskie plemiona Markomanów i Kwadów. W tej sytuacji, jasne się staje, że owe epizody z okresu wędrówek ludów przesądzają o prastarym niemieckim charakterze wymienionych ziem. A warto pamiętać, że już antropologom Tysiącletniej Rzeszy, tworzącym teoretyczne podwaliny wizji Lebensraum udało się „udowodnić” ostrogockie pochodzenie Kozaków oraz pragermańskie korzenie podhalańskiego „Goralenvolku”...

Jak to z powstaniami śląskimi było naprawdę

 

W tak szerokim kontekście nie ma większego znaczenia fakt, że niemiecka kolonizacja dorzecza Odry na szerszą skalę rozpoczęła się w XII w. za sprawą Piastów śląskich. Ci ostatni, jak się dowiadujemy: „ostatecznie w 1163 r. całkowicie zerwali związki z Piastami polskimi.”    

W tym fragmencie pojawia się też informacja, że stolica Śląska – Breslau – istniała już około roku 1000, a od około 1250 r. cieszyła się statusem miasta niemieckiego. Dzisiejszy czytelnik może sobie zadać pytanie, czy aby na pewno Wrocław (podobnie jak Gdańsk) nie został jednak założony w połowie XIII w. A o może nawet jeszcze później – przez Rycerzy Zakonu Najświętszej Marii Panny...

Niemal do naszych dni Śląsk zdawał się być areną wędrówek ludów. Jeszcze w wieku XX potomkom starożytnych Silingów przyszło się zmierzyć z falami najazdów słowiańskich hord. „Po I wojnie światowej Polska próbowała dokonać aneksji większości terytorium Górnego Śląska. Trzy tak zwane „powstania śląskie”, w latach 1919, 1920 i  w maju 1921 r., w których brały udział regularne zbrojne oddziały polskie, zostały pokonane przez jednostki niemieckiej samoobrony.”   Finałem śląskiej epopei były polskie zbrodnie i niemiecki exodus po II wojnie światowej. „W rezultacie ucieczki i wypędzenia oraz w polskich obozach koncentracyjnych [pogrubienie od autora], w miejscowościach takich jak Łambinowice (Lamsdorf), Zgoda niedaleko Świętochłowic oraz Gliwice, 400 tys. cywilów zmarło z wycieńczenia, głodu i wskutek morderstw między 1945 a 1947 r.”   W tej sytuacji marnym jest pocieszeniem, że: „Do dziś w województwie opolskim żyje od 300 do 500 tysięcy Niemców.”

O tym, jak wielką rangę dla historii powszechnej mogą mieć pojedyncze wydarzenia przypomina wzmianka w rozdziale traktującym o dziejach Szwabów Naddunajskich. Otóż, jak możemy przeczytać – „bitwa pod Kahlenbergiem w 1683 r. po uwolnieniu Wiednia spod tureckiego oblężenia, stała się politycznym i kulturalnym punktem zwrotnym dla całej południowo-wschodniej Europy” .
Na marginesie, można mieć nadzieję, że nigdy nie trzeba będzie wysyłać samolotów bojowych, żeby komukolwiek ze zwiedzających europejskie muzea uświadomić, że obrońcą zachodnich wartości i rzeczywistym autorem wiktorii z 12 września 1683 r. był Karol Lotaryński...

Ciekawe informacje zawiera rys historyczny niemieckiego osadnictwa w Rosji.

W państwie moskiewskim niemieccy kupcy osiedlali się już od XVI w. W miarę rozwoju terytorialnego, w tym – wchłaniania ziem leżących nad Bałtykiem - w granicach Rosji znaleźli się także Niemcy od setek lat zamieszkujący owe terytoria. Wielu z nich, najczęściej drogą służby w carskiej armii udało się zrobić oszałamiające kariery. Jednak większość z biegiem lat uległa rusyfikacji. Największa fala niemieckiego osadnictwa w państwie carów przypadła na okres panowania Katarzyny Wielkiej. „W latach 1762 i 1763 caryca wydała dwie odezwy wzywające mieszkańców środkowej i centralnej Europy – z wyłączeniem Żydów [pogrubienie od autora] – którym zapewniła szerokie przywileje: wolność religijną, swobody handlu, zwolnienie z podatków na ponad 10 lat, samorząd gminny, swobodę podróżowania etc.” Nawet przejściowe kataklizmy, jak powstanie Pugaczowa z 1770 r., nie zdołały całkowicie zatrzymać tego procesu. W chwili wybuchu I wojny światowej w imperium carów żyło około 2,4 mln Niemców. Ostatnim oficjalnym przejawem ich obecności była utworzona w styczniu 1924 r. (a zlikwidowana w roku 1941) Autonomiczna Republika Sowiecka Niemców Nadwołżańskich ze stolicą w Engels (d. Pokrowsk).

Tęsknota za Wielkimi Niemcami

Niewiele informacji możemy zaczerpnąć z internetowej witryny Powiernictwa Pruskiego
www.preussischetreuhand.de.vu , notabene organizacji – zgodnie z zapewnieniami Eriki Steinbach - nie mającej nic wspólnego z kierowanym przez nią Związkiem Wypędzonych. Na stronie (dostępnej również w wersji angielskiej), czytamy: „Upadek totalitarnego systemu komunistycznego w krajach Bloku Wschodniego w latach 1989/90 stworzył nową sytuację dla osób przesiedlonych, ich organizacji i wszystkich, których dotyczą sprawy opuszczonych terytoriów. Podstawowa kwestia – powrotu do domu, a w szczególności – zwrotu własności prawowitym właścicielom, nie została dotąd rozstrzygnięta przez niemiecki rząd. (...) być może  władze niemieckie mogą zostać zmuszone przy użyciu środków prawnych i politycznych do reprezentowania słusznych praw właścicieli.”

W rubryce pt. „Podstawowa idea” napisano: „Istnienie tego rodzaju organizacji samopomocy [tj. Pruskiego Powiernictwa – przyp. red.] (...) służy promowaniu wniosków o restytucje w polityce europejskiej. Ta organizacja będzie traktowana bardziej serio, kiedy zdoła pozyskać poważniejsze środki.” Osiągnięciu tych celów ma służyć „administrowanie i zabezpieczanie pozwów dotyczących własności nieruchomości i innych praw w pruskich prowincjach na wschód od Odry i Nysy. Pruskie Powiernictwo powinno być strategicznym instrumentem wspieranym przez wszystkie organizacje osób przesiedlonych lub ofiar oraz wszystkich innych, którzy w jakikolwiek sposób są z tym związani.” Ponieważ jednak „(...) obecny rząd niemiecki otwarcie odmawia jakiegokolwiek wsparcia, a nawet zdaje się torpedować słuszne prawa niemieckich wysiedlonych lub ich spadkobierców, wzięcie spraw we własne ręce stało się koniecznością dla każdego, kogo to dotyczy. Wszyscy, którym bliskie jest podstawowe prawo człowieka do ojczyzny, prawo osób wysiedlonych i ich spadkobierców, wezwani są do wspierania naszej samopomocowej organizacji.”

Rzecz jasna zarówno Pruskie Powiernictwo, jak i w żaden sposób nie związany z tą instytucją, liczący zaledwie 2 mln członków Związek Wypędzonych to organizacje marginalne, nie wywierające żadnego wpływu na stosunki z krajami ościennymi. Od ich działalności od dawna zresztą dystansują się w RFN praktycznie wszyscy. Inicjatywy „wypędzonej” z Rumii córki podoficera Wehrmachtu i jej partnerów nie mają również nic wspólnego z tęsknotą za ideą Wielkich Niemiec. Przejętym troską o bodaj symboliczne zadośćuczynienie tylekroć w XX w. łamanym prawom człowieka zależy jedynie na wylansowaniu i utrwaleniu prawdziwie europejskiej perspektywy historycznej i moralnej.

Autor jest publicystą, prezesem Fundacji Paradis Judaeorum

Warto odwiedzić także inne strony w języku niemieckim:
www.westpreussen-online.de - strona ziomkostwa Prus Zachodnich
www.ostpreussen.de - strona ziomkostwa Prus Wschodnich
www.schlesien-bonn.de - strona ziomkostwa Śląska
www.galizien-online.de - Niemcy galicyjscy
www.deutsche-schutzgebiete.de - imperium kaiserowskie w Internecie
www.deutscher-orden.de - oficjalna strona Zakonu Krzyżackiego

Skrócona wersja tekstu ukazała się na łamach kwartalnika "Nowe Państwo".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Po kilku miesiącach widać, że tekstów takich, jak ten, wciąż mało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Michał w formie. Do meritum się nie odniosę, bo zbyt słabo znam problem. W każdym razie wygląda to na solidnie udokumentowany punkt widzenia i o to chodzi. A najbardziej optymistyczne w tym wszystkim jest to, Prezesie, że publikujesz na łamach bądź, co bądź niemieckich-spróbowałybyś u (autocenzura;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za ważne sugestie i uwagi. Z całą pewnością I Rzeczpospolita była żydowskim rajem. I to bez cudzysłowu. Warto o tych doświadczeniach pamiętać ilekroć dzisiaj spotykamy się z postawami rzeczywistej niechęci, braku dobrej woli, a nawet rasizmu, nienawiści i szerzenia kłamst. I to z obu stron: i polskiej, i żydowskiej (vide np.: casus Salomona Morela, czy wiedza potoczna kalifornijskich uczniów).

Natomiast co do kwestii praw autorskich, wyjaśniam: od red.Krzysztofa Gottesmana, szefa działu "Opinie", dziennika "Rzeczpospolita" otrzymałem wyraźną zgodę na przedrukowywanie tekstu "Polsko-żydowska niepamięć" w Internecie. Pod warunkiem wyraźnego zaznaczenia źródła pierwodruku. (Na tej samej zasadzie otrzymałem zgodę redakcji "Nowego Państwa" na przedruk materiału "Spadkobiercy Wielkich Niemiec"). O tym poinformowałem Redakcję link . Poważyłem się zaproponować wiadomosciom24.pl przedruk mojego tekstu z "Rzepy" z dwóch powodów. Primo: z uwagi na sugestię pana ossada (w pierwszym poście powyżej). Secundo: żeby nie mnożyć bytów ponad potrzebę (skoro krótki tekst "programowy" już istnieje, po co pisać nowy). Wspominam o tym dla porządku.
Oczywiście, szanuję wolę Redakcji link i zamierzam stosować się do obowiązujących zasad. Całkowicie podzielam przekonanie, że teksty powinny mieć charakter oryginalny. W końcu wszystkim nam zależy na prestiżu tak świetnie rozwijającej się internetowej gazety.
Mam nadzieję, że nie będą Państwo chować urazy i że nasza współpraca będzie się dobrze rozwijać.
Pozdrawiam i..liczę na gorące polemiki i komentarze! :)
Michał Tyrpa

Komentarz został ukrytyrozwiń

Redakcja zwykle gdy zbytnio zawierzy autorom to się zazwyczaj źle kończy. A autor tego artykułu nieco inaczej opisał sytuację co do praw autorskich nam w uwagach (nie zdradzam co w końcu wymieniamy się uwagami poza łamami gazety), a co innego tu w komentarzu. Potem niektórzy się dziwią, że banujemy autorów, albo dmuchamy na zimne i wielokrotnie dopytujemy o prawa autorskie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Redakcja ma ostatnio jakiś problem z przedrukami i zbanowali nawet jednego z autorów, który publikował na W24 teksty, które już się wcześniej ukazały albo te, które się tu ukazywały publikował na swojej stronie. W regualminie znajdują się odpowiednie zapisy dotyczące licencji i sublicencji. Być może powyższy tekst jest pierwszym przedrukiem? A wielokrotnie przedrukowywany już materiał nie zainteresował redakcji, bo chcą miec teksty unikalne? Nie wiem, czy jest to ten przypadek.
Natomiast mam też pewną uwagę ogólną, której nie chcę dawać na najnowszy tekst: troszkę zaczął się Pan powtarzać, pisząc kolejne teksty o stosunkach polsko-niemieckich, polsko-żydowskich i żydowsko-niemieckich. Ja jednak byłbym w dalszym ciągu za tekstem o Fundacji albo o tym "Raju", którym dla Żydów była dawna Rzeczpospolita. Wiem, że np. Wilno było nazywane przed wojną "litewską Jerozolimą" (Jeruszalaim de Lite). Fajnie, gdyby na tego typu przykładzie, szczególe, opisał pan to zgodne współżycie (nie tylko) dwóch narodów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gross Deutchland? EEEEEE. zbagatelizowałbym te ich resentymenty. Nie te czasy, nie te problemy. Cała nasza wspólna europejska cywilizacja się wali i degrengoluje, a to są takie tam poszturchiwania pomiędzy tymi chorymi ludźmi Europy. W obecnym stanie ducha i materii niegdyś wielki i agresywny Naród Niemiecki może co najwyżej rewindykować sieć McDonalds.

A z tym publikowaniem artykułu to niby o co chodzi? To wydawca jest filosemitą czy antysemitą? To qui prodest? Spisek niemiecko-żydowski??!!!! ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panu Ossadowi dziękuję za miłe słowa. Wszystkich, których zainteresowała Fundacja Paradis Judaeorum pragnę poinformować, że (dopóki nie zafunkcjonuje nasza strona internetowa) podstawowe informacje na temat idei można zaczerpnąć z tekstu pt. "Polsko-żydowska niepamięć", który 7 czerwca b.r. ukazał się na łamach "Rzeczpospolitej". (Przedruki można znaleźć w Internecie wpisując jako kryterium wyszukiwania tytuł, albo moje nazwisko). Dla porządku dodam, że (mając na to zgodę redakcji "Rzeczpospolitej") zaproponowałem przedruk także wiadomosciom24.pl . Niestety, mimo moich wyjaśnień, redakcja odmówiła. Nie byłoby to niczym zaskakującym (oficjalnie chodzi o kwestię praw autorskich i niechęć do czynienia precedensów z przedrukami), gdyby nie fakt, że - jak Państwo zapewne zauważyli - powyższy tekst pt."Spadkobiercy Wielkich Niemiec" również jest przedrukiem. A jednak się ukazał.. Zastanawiająca niekonsekwencja, nieprawdaż?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.11.2006 18:36

Świetny Tekst ! Czekam na następne

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.11.2006 13:50

Niemcy po prostu sie skompromitowały.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze, ża Pan u nas pisze!
Czy można liczyć na artykuł o działalności Fundacji, której jest Pan prezesem? Ciekawi mnie to, a w internecie niewiele można znaleźć.
Trochę straszna ta niemiecka wizja historii, rodem z lat poprzedzających II w. św. Niemickość Śląska, Silingowie... to już było...
Dobry tekst, dający do myślenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.