Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

173211 miejsce

Specjalność zakładu: ciasto "Nienawidzę mojego męża"

W tym sezonie nadzwyczaj modne okazuje się kino kulinarne. Zeta-Jones w roli szefowej kuchni w ekskluzywnej restauracji na Manhattanie ("Życie od kuchni") oraz szczur gotujący w modnym paryskim lokalu ("Ratatuj") to jeszcze nie koniec.

Do tego zestawu należy dodać Keri Russell w roli Jenny Hunterson („Kelnerka”) pomykającej w kelnerskim fartuszku w knajpie u Cala, na południu Stanów.

Razem z Jenną u Cala pracują jeszcze dwie jej przyjaciółki: Becky – typowa małomiasteczkowa, wygadana piękność (Cheryl Hines), i Dawn – zahukana szara myszka w okularkach (w tej roli sama reżyserka Adrienne Shelly). Swoje życie Jenna dzieli na dom i pracę. Nie ma nic więcej. W pracy piecze ciasta i obsługuje klientów, w domu zaś piecze ciasta i obsługuje męża – Earla (Jeremy Sisto). Ma dosyć takiego życia i marzy o zmianach. Chciałaby wziąć udział w konkursie pieczenia ciast i wygrać nagrodę główną – 25 tys. dolarów, aby móc zacząć wszystko od nowa. Sytuacja komplikuje się nieco, gdy odkrywa, że jest w ciąży. No i klops. Bo Jenna nie chce dziecka Earla – chama i prostaka, który zabiera jej pieniądze, bije ją i domaga się, by obiecała mu, że nie będzie kochać dziecka bardziej od niego. Nie więc dziwnego, że Jenna – chcąc, nie chcąc – trafia w ramiona innego mężczyzny – doktora Pomattera, ginekologa, który prowadzi jej ciążę…

Trzeba wymienić jeszcze jednego ważnego bohatera tego filmu – ciasto. Ciasto przez duże „c”, takie à la american pie, czyli zwyczajne, drożdżowe, ułożone elegancko w okrągłej foremce i wzbogacone jakimś nadzieniem, ale – uwaga! – nie takim zwyczajnym, słodkim, jabłkowym, ale jakimś zaskakującym połączeniem składników, uzależnionym od duchowych rozterek głównej bohaterki.

Jenna z potrzeby serca tworzy nowe wypieki i nadaje im autotematyczne, pasujące do rozwoju akcji nazwy: „Nie chcę dziecka Earla” (spód z ciasta + masa jajeczna + ser brie + wędzona szynka), „Nienawidzę mojego męża” (spód z ciasta + masa z gorzkiej czekolady zatopiona w karmelu), „Dziecko drące się wniebogłosy w środku nocy i rujnujące całe moje życie” (sernik w stylu nowojorskim + pekany zamoczone w brandy ze szczyptą gałki muszkatołowej) oraz typowe ciasto przyprawione poczuciem winy „Earl mnie zabije, bo mam romans” (spód z ciasta + rozgniecione jeżyny i maliny zmieszane z pokruszoną czekoladą)…

Wracając do filmu, rzeczywiście, nie da się nie zauważyć, że jest on nieco przerysowany. Co to właściwie za gatunek? Może słodko - gorzka – nomen omen! – komedia obyczajowo - romantyczna? Może feministyczna parabola? Mniejsza z tym. Ciepło, smacznie i przyjemnie. Do obejrzenia po ciężkim dniu w pracy albo najlepiej w niedzielę w porze podwieczorku.

Z kim się wybrać? Z przyjaciółką, mamą, partnerem - niepoprawnym romantykiem lub niepoprawnym smakoszem (fani kina kopanego niech lepiej poczekają na nowy film Stevena Seagala). Czy zabrać chusteczki? Bez przesady, ja się nie wzruszyłam, ale jeśli ktoś ma niekontrolowane zaburzenia gruczołu łzowego – to oczywiście chusteczki wskazane.

Bon appetit!


Kelnerka (Waitress), USA 2007, reż. Adrienne Shelly

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 01.12.2007 00:33

(+) smaczne? no nie - bardzo smaczne, ale proponuję (spód z ciasta + maliny + kawior czerwony + marcepan w beszamelu ze szprota bałtyckiego), smacznego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

przeczytałam ze smakiem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawa recenzja z przymrużeniem oka :) +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.