Facebook Google+ Twitter

Speedway Ekstraliga. Stawka większa, niż życie?

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-09-25 13:13

Za chwilę mecze Speedway Ekstraligi o 1. i 3. miejsce w sezonie 2011, czyli rusza gra o wysoką stawkę. Szkoda tylko, że dla niektórych to nawet stawka większa, niż życie.

W Lesznie i Gorzowie kibice pewnie już wypełnili stadiony do ostatniego miejsca. Żużlowcy czują emocje, nerwy, stres, presję, wysokie oczekiwania fanów, trenerów i prezesów. Toksyczna atmosfera udziela się prawie wszystkim. A mnie to kompletnie nie rusza i zupełnie nie interesuje. Bo po tym co zobaczyłem i usłyszałem po meczach półfinałowych nie zamierzam brać na poważnie wyników Drużynowych Mistrzostw Polski.

Półfinał Unia Leszno – Unibax Toruń

(Leszno-Toruń 53:36, Toruń-Leszno 49:41)

Nie obchodzi mnie to z kilku powodów. Po pierwsze jestem z Wrocławia, a regulamin jest tak skonstruowany, że przeciętne drużyny, które nie weszły do fazy półfinałowej mają przymusowe wakacje już w środku lata. Pozdrawiam kibiców z Gorzowa, bo oni najlepiej wiedzą o co chodzi. Jednym słowem bezrobocie dla żużlowców i nuda dla kibiców. Po drugie, jak zobaczyłem w telewizji tor w Lesznie podczas pierwszego spotkania Unii z Unibaxem Toruń, to wiedziałem, że prawdziwego sportu nie będzie. Wiejskie pole, na którym można jeździć tylko ciągnikiem i zbierać ziemniaki. W sumie nic nowego w Lesznie, ale nudzi mnie już oglądanie zawodów, gdzie gospodarze wypaczają wynik końcowy. Torunianie protestowali. Mieli rację, ale nastawili się do tego zbyt pewnie i zbyt bojowo. Wiedzieli przecież czego się spodziewać. Do Leszna nie jeździ się, aby wygrać, ale żeby przetrwać. Działacze „Aniołów” składali uwagi do sędziego, a w międzyczasie z ich zawodników schodziło powietrze, bo chyba uwierzyli, że wygrają ten mecz walkowerem. Nic podobnego. Sędzia zarządził równanie toru, postraszył palcem gospodarzy, a później rozpoczął zawody. Trwały one chyba cztery godziny, dwóch zawodników gości odjechało w karetce ze złamaniami do szpitala, a Leszno wysoko wygrało i miało prawie pewny awans do finału DMP. Co za emocje! Fantastyczna walka na torze na łokcie z rywalami i z samym sobą, żeby dojechać do mety. Na trybunach obrzucanie się inwektywami przez kibiców, rzucanie butelkami na tor i obrażanie żużlowców drużyny przeciwnej. Reakcja prezesa Unii Józefa Dworakowskiego była spóźniona. Pojawił się na murawie po 14. biegu i zaczął apelować do pseudokibiców, żeby zachowali spokój. Gdzie ten człowiek był wcześniej? No i mieliśmy chuligańskie i prostackie zachowanie na żywo w TVP. Świetna promocja żużla, który nigdy nie wyjdzie z niszy…

W parkingu też była walka na słowa. Menedżer Unibaxu Toruń Sławomir Kryjom życzył przed kamerą TVP Sport kontuzji i szpitala zawodnikom Unii Leszno. I kto to mówi? Człowiek, który spędził w leszczyńskim zespole 10 lat! W grodzie Kopernika jest od roku i właśnie pokazał, co sądzi o ludziach, z którymi pracował bardzo długo. Pan Kryjom jest niedojrzałym hipokrytą. Twierdzi, że uciekł z Leszna do Torunia, ponieważ nie mógł już patrzeć na preparowanie toru na Stadionie Smoczyka. Podjęcie takiej decyzji zajęło mu całą dekadę! Sławomir Kryjom złe przygotowania nawierzchni widział, dawał na nie przez lata przyzwolenie i kompletnie się nie przejmował zdrowiem i bezpieczeństwem żużlowców. Najważniejszy był pozytywny wynik końcowy dla „Byków”. Po trupach do celu. Stawka mogła być większa, niż życie. A teraz z leszczyńskiego skurczy”Byka” zmienił się w niewinnego toruńskiego „Anioła”. Prawdziwy cud!
(Tomasz Armuła)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.