Facebook Google+ Twitter

Spektakularne widowisko z muzyką Pink Floyd z tournee po Polsce

The Australian Pink Floyd Show to zespół, który przez wiele lat pracował na swój ogromny sukces, doprowadzając swój występ do perfekcji. Muzycy stworzyli fantastyczne widowisko, które musi sprostać legendzie. W styczniu z tournee po Polsce.

Steve Mac, Jason Sawford / The Australian Pink Floyd Show podczas wywiadu w Warszawie. / Fot. Ewa ŻuchowskaDbałość o każdy najmniejszy szczegół, zatrudnienie techników oświetleniowych (w tym akustyka Colina Norfielda), którzy współpracowali z zespołem Pink Floyd powoduje, że ich koncerty to idealna rekonstrukcja występów Floyd'ów. Muzycy z niebywałym pietyzmem podchodzą do kwestii brzmienia, używając dokładnie tych samych instrumentów na których grali słynni Brytyjczycy. Kunszt, jak i profesjonalizm całego przedsięwzięcia docenił sam zespół Pink Floyd, który niejednokrotnie pojawiał się na koncertach TAPFS. W 1996 roku formację spotkał niezwykły zaszczyt - grupa The Australian Pink Floyd Show została poproszona o występ na 50. urodzinach samego Davida Gilmoura, gdzie do muzyków na scenie dołączyli Richard Wright i Guy Pratt, aby wspólnie wykonać utwór "Comfortably Numb"! W rezultacie Australian Pink Floyd Show jako jedyny "tribute band" zespołu Pink Floyd zyskał oficjalne uznanie formacji oraz specjalną rekomendację samego Davida Gilmoura.


J.A.Kwiatkowski: Jesteście po raz czwarty, prawie piąty w Polsce. W styczniu zagracie siedem koncertów. Nie obejdzie się bez niespodzianek, mam rację?

The Australian Pink Floyd Show (Steve Mac, Jason Sawford): W 2011 robimy jedną z największych do tej pory imprez. W Polsce to będzie jeden z największych naszych koncertów. Oczywiście będą niespodzianki z efektami 3D, ze efektownym systemem dźwiękowym i te związane z piosenkami. To będą takie, których jeszcze nie wykonywaliśmy w Polsce. Oprócz starszych, także i nowsze. Fani otrzymają okulary 3D, co jest dość nową technologią i myślę, że zadziwi niejedną osobę. No może nie wszystkich.. (śmieją się)

JAK: Wasze show jest pełne efektów specjalnych. Ile trwa jego przygotowanie?

TAPFS:
Całkiem sporo trwa przygotowanie choćby jednej piosenki. Próby trwają po kilka tygodni.
W ogóle bardzo dużo osób jest zaangażowanych w to wszystko, więc czasem trwa to nawet miesiącami.

JAK: Gracie już sporo czasu. Niektórzy twierdzą, że jesteście niemal tak samo dobrzy, jak legenda. Co im odpowiadacie?

TAPFS: Pracowaliśmy z Pink Floyd'em dwadzieścia parę lat, szlifując nasze umiejętności, aż w końcu staliśmy się całkiem dobrzy. Ludzie to docenili i nasza praca nie poszła na marne. Po tylu latach osiągnęliśmy sukces.

JAK: Te same instrumenty, to samo brzmienie i mnóstwo świateł, a do tego status mega gwiazdy. Spełniły się wasze marzenia?

TAPFS: Kiedy zaczynaliśmy, nigdy nie przyszło nam do głowy, że będziemy grać dla tylu ludzi i to na całym świecie. A więc - TAK! - spełniły się nasze marzenia, bo dzięki temu możemy robić to, co robimy. I oczywiście możemy grać dla fanów Pink Floyd'a w Polsce, co jest fantastyczne!

JAK: Jacy są polscy fani? Chcielibyście im powiedzieć coś specjalnego?

TAPFS: Zawsze, gdy przyjeżdżamy do Polski, zaskakują nas pozytywną reakcją. Do tej pory byliśmy u was już 7 razy i lubimy tutaj wracać. Bardzo dużo osób interesuje się tym, co robimy, więc w Polsce mamy zazwyczaj najwięcej wywiadów (śmieją się). Polska to świetne miejsce, żeby grać.

JAK: Czym się różnią polscy fani od fanów z innych krajów?

TAPFS: Generalnie to fani Pink Floyd'ów są bardzo różni. Niektórzy są cisi i spokojni, inni bardziej entuzjastyczni, tak jak w Polsce. Dlatego to takie fajne miejsce i lubimy tutaj grać.

JAK: Fani Pink Floyd'a to jedna wielka rodzina? Zgadza się?

TAPFS: Tak, czasem nawet są nieco obsesyjni (Jason zaczyna się śmiać)

JAK: Skąd pomysł na taki show i akurat taka aranżację?

TAPFS: Zaczęło się w Australii w 1988 roku, gdy znalazł się gość, który miał obsesję na punkcie Pink Floyd i bardzo chciał założyć zespół. I założył! Wtedy nie istniało jeszcze nic takiego, jak tribute band. To było zupełnie coś nowego w tamtych czasach, dlatego wzbudzaliśmy zainteresowanie - zwłaszcza muzyką. Wtedy powstał cały pomysł.

JAK: Graliście z Pink Floyd. Mieliście wtedy tremę?

TAPFS: Oczywiście, że tak. Trochę tremy było. Po raz pierwszy graliśmy wiedząc, że członkowie zespołu są wśród publiczności. Mimo tego, świetnie się bawiliśmy i to było dla nas dodatkowe doświadczenie. Coś, czego nigdy nie zapomnimy.

JAK: Pamiętacie swój pierwszy koncert? Jaki był?

TAPFS: Pierwszy koncert graliśmy w Australii. W pubie, którego scena przypominała bardziej mały schodek (śmiech). Reakcja publiczności była taka, że siedzieli i popijali piwo, jakby nie wiedzieli co mają w ogóle o nas myśleć. Szeptali tylko między sobą - "Patrzcie, oni grają Pink Floyd'ów..."

JAK: A czas wolny pomiędzy koncertami? Jak go spędzacie? Aktywnie, czy raczej nie?

TAPFS: W ciągu roku spędzamy mnóstwo czasu w trasie, ale jak już mamy trochę wolnego, to robimy to samo, co inni ludzie. Prowadzimy względnie spokojne życie w domowym zaciszu. Kochamy ciszę i spokój, bo mamy wystarczająco głośno, jak gramy. Nadrabiamy zaległości w spotkaniach z przyjaciółmi i poświęcamy czas dla rodziny.

JAK: Wolicie chodzić na imprezy sportowe, na koncerty, czy do pubu?

TAPFS: Dokładnie coś w tym stylu! Jeśli chcemy iść na jakiś koncert, czy coś zobaczyć, to właśnie tak robimy. Czasem się nie udaje, bo jesteśmy w trasie, a nie w domu. Korzystamy jednak z nadarzających się okazji.

JAK: Macie jakieś szczególne pasje, gdy spędzacie czas w domu?

Steve: Nic szczególnego, trudno powiedzieć. Ciężko jest mieć jakieś hobby, gdy się jest w ciągłych rozjazdach. Wracając jednak do twojego pytania o sport, to jestem wielkim fanem Manchesteru United i byłem na meczu bejsbolowym dwa tygodnie temu. Wydaje mi się jednak, że muzyka to nasze główne hobby. Lubimy jej słuchać. Czasem gramy też koncerty z innymi kapelami.

JAK: To wspaniale, że wasza praca pokrywa się z waszym hobby. Wasza trasa koncertowa obejmuje kilkadziesiąt koncertów. Trwa praktycznie dwa miesiące. W jaki sposób się relaksujecie w jej trakcie?

TAPFS: Przez to, że tak dużo gramy, to odpoczywamy jak tylko schodzimy ze sceny. To już taka rutyna. Lubimy pogadać z ludźmi poza sceną, wypić trochę wina, obejrzeć jakiś film na ekranie w autokarze. Nauczyliśmy się odpoczywać w krótkim czasie, bo mamy go mało. Czasem się zdarza ten dzień wolny, a wtedy najchętniej nie ruszali się byśmy z hotelu i siedzieli w pokoju przez cały dzień. Bywa, że ruszamy na wycieczkę, żeby poznać okolicę.

JAK : Wczoraj sprawdzaliśmy w internecie i okazuje się, że praktycznie nie ma już biletów na wasz koncert. Kiedy zagracie ponownie? Myślę, że wielu fanów chciałoby pójść was zobaczyć, ale nie mają już szans na bilety...

TAPFS: To chyba będziemy musieli tu wrócić. Być może zjawimy się tutaj w przyszłym roku, w zimie. O ile szczęście dopisze. Tak naprawdę, to nie my układamy trasę, ale chcielibyśmy tu wrócić latem. Uwielbiamy koncerty w lato! Wydaje mi się jednak, że jest na tyle duże zainteresowanie nami, że na pewno wrócimy. Jak nie latem, to zimą.

JAK: Na to liczymy! Dzięki za rozmowę!



Więcej zdjęć z koncertów i informacji:
www.NajlepszeImprezy.eu

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Bardzo ciekawy wywiad.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.